Calling bullshit: Czemu nikt Cię nie chce

Hej, zgadnijcie, co dzwoni 🙂

W dzisiejszym odcinku dowiemy się, czemu nie nikt nas nie chce. Tj. kobiety się dowiedzą, czemu pan Grzesio ich nie chce. Wierzcie mi, pod koniec notki ta myśl będzie dla Was bardzo pocieszająca.
Zacznijmy więc od tytułu.

MĘSKIM OKIEM: Brutalne (i prawdziwe) powody, dlaczego nikt Cię nie chce

 Tu musimy jednak od razu się zatrzymać, aby wysłuchać moich, literowych wynurzeń na ten temat. Ustalmy sobie jeden fakt: praktycznie nie zdarza się coś takiego, aby nikt nas (w sumie dla dowolnego sensownego “nas”) nie chciał. Jakieś kilka lat temu popularne były blogi o formule typu “autor/autorka wchodzi na dowolny czat/portal randkowy, wybiera neutralny, zwykle żeński, nick i czeka. Do autora/autorki w ciągu dwudziestu minut pisze tona desperatów, którym nick odpowiedniej płci wystarczy, aby zaproponować seks, związek, a nawet ślub.” Umówmy się więc – skoro istnieją ludzie skłonni do wyrywania kogoś, o kim wiedzą jedynie, że podpisuje się “ola21”, bardzo, bardzo mało prawdopodobne, aby zupełnie NIKT nas nie chciał. Co więcej, krótka obserwacja strasznego miejsca zwanego Outernetem, Meatspacem itp. uczy nas, że praktycznie każdy może sobie kogoś znaleźć. Rodziny zakładają ludzie upośledzeni i z naprawdę poważnymi problemami psychicznymi, sparaliżowani od szyi w dół, oszpeceni i nawet niektórzy wyborcy Korwina. 
Kwestia tego, że dla większości “seba21_27cm” nie jest zbyt sensownym kandydatem do… no, w sumie czegokolwiek.
Ale idźmy dalej.

Jesteś młoda, atrakcyjna, zadbana i wygadana, a pomimo to pozostajesz singielką. Nie masz garba na plecach, potrafisz się wysłowić, nie boisz się ludzi, a i tak wciąż jesteś samotna. Po wielu latach niepowodzeń dochodzisz do wniosku, że najwyraźniej nie jesteś nic warta.

Ile znacie “atrakcyjnych, wygadanych i zadbanych kobiet”, które od lat szukają kogoś do związku i nikt, absolutnie nikt ich nie chce?

Popadasz w coraz większe kompleksy, dostrzegasz problemy tam, gdzie ich nie ma i powoli godzisz się z tym, że miejsce faceta zajmie w Twoim życiu kot. Albo cała gromada mruczków.

Długo się zastanawiałam, o co chodzi z tymi kotami starych panien. W końcu mnie olśniło

Spróbujmy zastanowić się nad tym, co z Tobą nie tak. Zróbmy to bez ogródek i znieczulenia. Prawda zazwyczaj jest brutalna, ale właśnie w ten sposób myślą kandydaci na Twojego potencjalnego partnera…

 Nie mogę się doczekać, yay! <3

Z TWOIMI RODZICAMI JEST COŚ NIE TAK


(ten akapit jednak pomijam, ponieważ, okej, można uznać, że upierdliwi rodzice mogą potencjalną drugą połówkę wykurzyć)

JESTEŚ ZBYT IDEALNA
Potrafisz się wypowiedzieć, masz klasę, wiele sukcesów na swoim koncie, pracujesz, zarabiasz, znajdujesz czas na własne pasje, a do tego fajnie wyglądasz i nie odstraszasz charakterem. Ideał, jak się patrzy. Problem w tym, że my wcale nie jesteśmy kimś takim zainteresowani (przynajmniej większość z nas).

 Powiem szczerze, że tu mnie pan Grzegorz zagiął. Ładna, zgrabna, funpag na milion lajków na fejsie, warrior max level w WoWie z epickimi itemami do tankowania na raidach, ogólnie ideał, a Grzegorz się wzdryga ze wstrętem. Czemuż to?

Marzymy o kobiecie, która byłaby na podobnym poziomie, co my. Jeśli przerastasz nas o głowę, jeśli chodzi o umiejętności, inteligencję i możliwości – tym samym od siebie odstraszasz.

Aaa… kompleksy w dupkę kopią?

Mężczyzna nie szuka partnerki, którą mógłby podziwiać, niczym obraz. Zależy mu na towarzystwie postaci z krwi i kości, która nie jest we wszystkim prymuską i przed którą nie trzeba się wstydzić własnych wad.

Prymuska nie jest z krwi i kości? Pewnie to robot zaprojektowany przez braci Reptilian. Anyway, jeśli ktoś wstydzi się własnych wad do tego stopnia, że odrzuca związek z posiadaczką wyczepistego tanka idealną kobietą, to raczej powinien udać się do psychologa.

Mamy wystarczająco dużo kompleksów, by pakować się w relację, która je jeszcze bardziej uwidoczni.

W sumie chyba już wiem, czemu kolejki do psychologów są takie długie.

MASZ ZBYT DUŻY „PRZEBIEG”

W sensie: odpadają cyklistki i kierowczynie rajdowe?

Facet jest ostatnią osobą, która powinna Cię pouczać na temat wstrzemięźliwości, ale życie jest pełne paradoksów.

A także ludzi siedzących nosem w genitaliach obcych osób. Metaforycznie, rzecz jasna.

Mówiąc zupełnie szczerze – nasze własne doświadczenia (nawet jeśli są bardzo bogate) nie są dla nas balastem. Twoja historia może być takim obciążeniem. Dlaczego? Bo od kobiety oczekuje się jednak czegoś innego, niż zaliczania kolejnych „baz”. Dobrze, jeśli byłaś wcześniej w jakimś związku, ale było tego za dużo – przegrałaś. Przynajmniej w naszych oczach.

Czyt. księży, frondziaków, seby21_27cm oraz pana Grzegorza. Z jakichś powodów nie jestem specjalnie smutna.

Doskonale zdajemy sobie sprawę, że życie toczy się w nieprzewidywalny sposób. To jednak nie powód, by wiązać się z kobietą, która pozostawała w intymnych relacjach z całym pułkiem wojska.

Kiedyś, gdy byłam na stacji benzynowej i bardzo chciałam do toalety, okazało się, przyjechali tam akurat żołnierze, a kibelek był JEDEN. Może pan Grzegorz boi się masowych odwiedzin byłych w czasie rozwolnienia?

Nie dlatego, że to świadczy o jej braku szacunku do samej siebie.

Pan Grzegorz chyba uważa, że seks z facetami świadczy o braku szacunku wobec siebie. W sumie, jak czytam o jego obrazie własnej płci, to wcale się nie dziwię.

Zwyczajnie boimy się porównań!

Zmieniam zdanie – jednak dziwię się, że kolejki do psychologów są takie krótkie.

Ktoś tak doświadczony może się nie zadowolić byle czym, a my zazwyczaj we własne umiejętności wątpimy.

Cóż, powiedziałabym, że wszystko można wyćwiczyć, ale widząc listę zastrzeżeń co do potencjalnych partnerek pana Grzegorza chyba rozumiem, z czym problem.

JESTEŚ MATKĄ

I dlatego nigdy, przenigdy żadna kobieta z dzieckiem nie wyszła ponownie za mąż i… yyy… co?

Statystyczny facet ma problem z pokochaniem i zrozumieniem jednej osoby (Ciebie), a co dopiero mówić o całym pakiecie (Ty+dziecko/dzieci).

O kurcze blade, połowa ludzkości to pozbawieni empatii Ludzie, Którzy Nie Potrafią Kochać. A Gaba miała problem z jednym Pyziakiem

Że niby bywamy doskonałymi ojcami i świetnie zajmujemy się maluchami? Tak, ale pod warunkiem, że są nasze własne.

Dobrzy ojczymowie w świecie pana Grzegorza nie istnieją najwyraźniej.

MASZ OPINIĘ CNOTKI

Tym to nigdy nie dogodzisz. Niedługo zacznę się zastanawiać, czemu terminy do psychologów nie są zaklepywane na przyszłą dekadę.

Było już kilka słów o rozwiązłości i zbyt dużym doświadczeniu w relacjach damsko-męskich, więc teraz czas na sytuację zgoła inną. Tak samo przechlapane mają panie, które nie zaznały jeszcze prawdziwego życia i stwarzają wrażenie, że wcale ich to nie interesuje.

Naprawdę, teraz już jestem pewna, że panu Grzegorzowi zdarzyło się zaruchać raz. Po wytrzeźwieniu partnerka okazała się mieć na imię Zdzisław.

Flirt, zdobywanie i podchody są fajne, ale mają swoje granice. Cenimy kobiety bardziej zdecydowane i bezpośrednie. Takie, które wiedzą, na czym polega związek i nie będą się specjalnie opierały, jeśli znajomość ta wkroczy w decydującą, intymną fazę.

Ale przecież było, że takie się nie szanują.

SAMA TEGO NIE CHCESZ

Nie no, dlaczego ktokolwiek miałby nie chcieć takiego pana Grzegorza?

Faceci omijają Cię szerokim łukiem, bo są beznadziejni, a nie dlatego, że sama czymś zawiniłaś. Wciąż szukasz powodów swojej samotności i za każdym razem dochodzisz do wniosku, że winni jesteśmy my, a nie Ty. Droga wolna – masz do tego pełne prawo, ale muszę Ci coś powiedzieć… Najwyraźniej jest Ci z tym dobrze.

No, dla mnie fakt, że autor tego artykułu najprawdopodobniej nigdy nie będzie do mnie zarywał, ewidentnie jest jakąś pociechą w życiu.

Cenisz wolność, a jeszcze bardziej kręci Cię użalanie się nad sobą. Chcesz związku, ale pod warunkiem, że kończy się na marzeniach.

A przecież na świecie jest tylu pięknych mężczyzn. Po dziesięciu latach terapii psychologicznej może nawet któryś z nich przestanie mieć kompleks małego fiutka.

Na tym kończymy dzisiejsze calling bullshit. Wniosek wynikający z notki: najlepiej być lesbijką, albo posiadaczką dziesięciu kotów. 
*
Notka o Grze o Tron się kończy. Notkę o Mr Robot zaczęłam…
(jestem ze złego korpo i pożrę ci duszę)
…i skończę, jak tylko opanuje pokłady wewnętrznego fangirlizmu. W następnej notce o Hannibalu chyba obskoczymy trzy odcinki na raz, bo na razie nie ma po co się rozdrabniać. Notka o Age of Ultron umarła, a reckę skończę, jak odzyskam swoją Antologię Komiksów Yaoi. Tradycyjnie też, zapraszam na swojego fejsbusia.
(Visited 272 times, 1 visits today)