Calling bullshit: Bezdzietne lemingi karmią psy iPhonami

Wiecie co? Zaskakuje mnie fenomen rodziny Terlikowskich. 
On jest publicystą znanym głównie z wypowiadania się o gejach, zakazach w sklepikach szkolnych, gejach, wyższości swoich własnych wypowiedzi nad wypowiedziami papieża, gejach i tym podobnych sprawach. 
Ona jest znana głównie z bycia jego żoną i wywiadu, w którym przyznała, że tak nie bardzo chce jej się rodzić szóste dziecko oraz że planowany od pół roku wyjazd z koleżankami spowodował u męża atak padaczkowy połączony z wydzwanianiem po znajomych księżach. Plus trochę szczegółów o swoim śluzie, gdyż jak powszechnie wiadomo, to jest pierwszy temat, o którym chce przeczytać internauta w sobotni poranek. 

Z jakiegoś przedziwnego powodu portal Fronda.pl uznał właśnie taką osobę za autorytet w kwestii wypowiadania się na tematy różne, zapraszam więc na apel pani Małgorzaty Terlikowskiej do bezdzietnych lemingów.

Drogi bezdzietny lemingu, masz teraz używanie, prawda?

Leming

wymowa: IPA: [ˈlɛ̃mʲĩŋk], AS: [lẽmʹĩŋk]

rzeczownik, rodzaj męskozwierzęcy
znaczenie: pogardliwe określenie na osobę bezkrytycznie ufającą popularnym mediom używane przez ludzi, którzy uważają, że lemingi mają skłonności samobójcze, ponieważ tak mówili w telewizji

Zapowiedź Beaty Szydło, że znajdą się pieniądze dla rodzin, które chcą mieć więcej dzieci, doprowadziła Cię do niezłej furii. Dałeś szybko wyraz swojej dezaprobacie na forum, a jakże, gazety.pl

Pani Terlikowska, przedstawiam Internet, Internecie… eee… lepiej, abyś nie wiedział. 
W każdym razie Internet ma to do siebie, że praktycznie każdy artykuł, czy to na gazeta.pl, czy na Pudelku, czy na moim blogasku, pociąga ze sobą szereg komentarzy na temat tego, jak bardzo komentujący wiedzą lepiej. 
Po drugie, mamy na jesieni coś takiego jak wybory. Osoby podniecające się obietnicami wyborczymi polityków przed wyborami to zapewne te same, których zima zaskakuje co roku. Panią Terlikowską, jak widać, bardzo zaskakuje.

Czego tak się boisz? Że Ci czegoś ubędzie?

No, w teorii, jeśli mówimy o przekazywaniu 500 zł miesięcznie jakiejś wybranej grupie obywateli, to trzeba te pieniądze mieć. Oczywiście, można te dodrukować, ale jak przekonały się Niemcy po pierwszej wojnie światowej, to cholernie głupi pomysł. Tak więc tak, komuś czegoś ubędzie i najprawdopodobniej będzie to 500 zł miesięcznie na każde dziecko objęte programem. 
(Tu od razu wstawię wyjaśnienie, że generalnie nie chodzi mi o jakiekolwiek dyskredytowanie pomysłu wsparcia rodzin wielodzietnych. Wyrobienie sobie opinii na temat tego, czy taka forma zapomogi ma szanse bytu i na ile jest to po prostu tegoroczne mięso wyborcze pozostawiam czytelnikom.)

W końcu lepiej pomagać zwierzątkom niż rodzinom z dziećmi.

Prawda? Lepiej przeznaczać pieniądze na karmę dla piesków niż na jedzenie dla dzieci

A ciul pani Terlikowskiej do tego, na co lemingi przeznaczają swoje pieniądze. Mogą kupować psią karmę, mogą książki Kominka albo antologię gejowskiego porno. Na pewno przeznaczanie na to pieniędzy jest o tyle komfortowe, że żadnej pies, ani aktor gejowskiego porno raczej nie nazwał nikogo wykładającego na niego kasę lemingiem. Co do Kominka w sumie nie jestem pewna.

(bo wiesz, bezdzietny lemingu, my tych pieniędzy nie zakopiemy w ogródku, nie włożymy do skarpety, tylko zaniesiemy do sklepu, kupimy dzieciom jedzenie, buty, książki. I to Cię tak boli?).

Generalnie fakt przeznaczania podatków na dowolny cel zawsze jakąś grupę zaboli. Myślę, że jeśli te pieniądze pójdą do kieszeni pani Terlikowskiej, ta grupa może być bardzo pokaźna.

Drogi bezdzietny lemingu, co Ci zrobiliśmy, że nas tak nienawidzisz.

No nie wiem, zważywszy na fakt, że pani Terlikowska z mężem zdążyła już na łamach różnych pism i portali poobrażać połowę wszechświata, myślę, że to może być właśnie to.
Tutaj nadmienię, że generalnie zgadzam się, że rodziny wielodzietne w Polsce nie mają łatwo. To dość oczywiste w kraju, gdzie ludzi nierzadko nie stać na jedno dziecko. Z wywiadu sprzed dwóch lat wynika jednak, że Tomasz Terlikowski za pisanie obraźliwych postów na temat posłanki Grodzkiej, gejów i ogólnie połowy świata dostaje pensję wystarczającą na utrzymanie żony i szóstki (!) dzieci, a także zapewnienie im niani i prywatnego szkolnictwa. 

Ale Ty, bezdzietny lemingu, wiesz swoje. Być może codziennie nas mijasz i patrzysz na nas z pogardą.

A weźcie, przez pokłady wielkiej pogarduchy rodziny Terlikowskich lekka pogardzinka jakiegokolwiek przechodnia nawet się nie przebije.

Szkoda, że do Ciebie nie dociera, że są ludzie, którzy chcą mieć dzieci, którzy się ich nie boją i nie brzydzą, tak jak Ty. 

No okej, ale akurat pani Terlikowska to ostatniego dziecka tak nie bardzo chciała, ale najwidoczniej nie miała w tej kwestii wiele do powiedzenia (znowu odsyłam do wywiadu sprzed dwóch lat).

Albo wymownie wznosisz oczy do góry, jak nie daj Boże staniesz (przez pomyłkę, rzecz jasna) za nami w kolejce w hipermarkecie. Tyle zakupów? Nienormlani jacyś. Dobrze, że masz swojego iphona i szybko pożalisz się znajomym z Facebooka, jak to patologia Ci życie utrudnia.

Zastanawiam się, czy autorka felietonu nurkuje nosem w cudze iPhony, aby sprawdzić, czy przypadkiem o niej nie gadają, czy jednak chciałaby takiego, ale jej nie stać.

Bezdzietny lemingu, podobnie jak Ty, my również płacimy podatki. Miesiąc w miesiąc. I ZUS też. Nie dostajemy nic za darmo.

Rozumiem, że prócz tych obiecanych 500zł miesięcznie o które się rozchodzi, tak?

Wiesz, ja nie spędzam czasu w modnych kawiarniach (wolę być z mężem i dziećmi)

A poza tym moje wyjścia z domu kończą się karczemną awanturą, więc wiecie…

nie zamawiam obiadów w restauracji, tylko sama gotuję. Nie kupuję markowych ubrań, bo mnie na to nie stać. Pieniądze wolę przeznaczyć na edukację moich dzieci, w szkole, w której nie będą wytykane palcami, bo mają dużo rodzeństwa, zamiast najnowszego tableta.

Nigdy nie miałam najnowszego tableta. Moi znajomi też nie. IPhona miałam – już po zakończeniu szkoły średniej i zepsuł mi się po czterech miesiącach. Nie mam wiele rodzeństwa, ale znam osobę, która miała szóstkę. Nikt jej nie wytykał palcami. A nie, miała jeden problem – jej rodzina może była wielodzietna, ale była też ateistami. 
Na jakimś świecie żyje pani Terlikowska w ogóle żyje?

A propos edukacji. Nie wiem czy wiesz, ale ponad połowa rodziców rodzin z trójką i więcej dzieci ma wykształcenie wyższe 9 (a Ty pewnie myślałeś, że 100 procent wielodzietnych rodziców ledwo podstawówkę skończyło, albo i to nie).

Uwielbiam ludzi, którzy wiedzą na 100%, co inni sobie myślą. No normalnie do X-menów ją, marnuje się przy tych dzieciach.

I wiesz, swoje dzieci też kształcą i nie szczędzą pieniędzy na edukację. Owszem, zazwyczaj kosztem choćby zagranicznych wakacji.

I w sumie dlatego ten felieton mnie irytuje. Ponieważ panią Terlikowska ewidentnie sytuację finansową ma całkiem niezłą, skoro ma wybór pomiędzy fundowaniem prywatnej edukacji sześciu osobom, a zagranicznymi wakacjami dla ośmiu. Powiem szczerze, że ja raczej nie miałam dylematów typu czy wydać 35 000 rocznie na prywatną edukację, czy 25 000 na Teneryfę dla ośmiu. 
I właśnie taka osoba ma wielki ból dupy, że ktoś może nie chcieć dać jej dodatkowych dwóch tysięcy złotych miesięcznie, które by przeznaczyła na… nie wiem, może jednak te najnowsze tablety, skoro najwyraźniej nic innego Terlikowskim nie brakuje?

Dlatego też pewnie nie zobaczysz nas na wypaśnym wyjeździe all inclusive, w boskim hotelu nad brzegiem lazurowego morza.

A mnie nikt nie widział w prywatnej szkole z dziećmi Terlikowskich i jakoś żyję.

Nie obawiaj się, 500 złotych na dziecko nie spowoduje, ze masowo wielodzietni będą okupować zachodnie kurorty i psuć Ci wakacje. Mamy inne priorytety.

Nadal obstawiam tablety i iPhony dla małych terliczątek.

Nie zamierzam Cię przepraszać za obecność naszych dzieci w przestrzeni publicznej, na ulicy. Domyślam się, że widok rodziny z kilkorgiem dzieci wywołuje Twoje oburzenie i obrzydzenie. Robimy hałas, brudzimy, a to takie nieestetyczne.

Nie, to akurat robicie w internecie.

I nie obrażaj nas, nie nazywaj patologią.

…bezmózgi lemingu.

Patologia to zgodnie z definicją Słownika Języka Polskiego albo nauka badająca ogół zagadnień dotyczących przyczyn, mechanizmów i skutków chorób, albo dewiacja, odchylenie od reguł. O ile mi wiadomo, nigdzie nie jest zapisana reguła dotycząca liczby dzieci. Stąd od jakich reguł wielodzietność jest odchyleniem? Powiesz mi? Albo na jakiej podstawie to jest dewiacja? Bo Ty tak uważasz? To jeszcze za mało, bo kim Ty jesteś, żeby mi mówić, jak mam żyć i dzieci mi liczyć.

Na tej samej podstawie, na której mąż pani Terlikowskiej może mówić, że bycie homoseksualistą to dewiacja. Różne rzeczy można mówić w internetach, tylko nie każdemu za to dają kasę na dylematy typu prywatna szkoła czy kurort ze stadkiem dzieci.

W ogóle w liczeniu jesteś świetny. Doskonale podliczasz, ile Cię kosztuję, choć nie wyciągam do Ciebie ręki i nic od Ciebie nie chcę.

Prócz tych 2000zł miesięcznie z lemingowych podatków.

Nie mam pojęcia, bezdzietny lemingu, jak Cię przekonać, że patologią nie jesteśmy. Jedyne co mogę Ci poradzić, to wyłącz w końcu telewizor, internet i rozejrzyj się w koło.

A wtedy zapewne nie zobaczysz żadnych Terlików, bo, na łaskę Cthulhu, jeszcze nie rozmnożyli się na tyle, aby przesłaniać horyzont. I mam nadzieję, że to nigdy nie nastąpi.
(Visited 235 times, 1 visits today)