Calling bullshit, czyli energia mi spływa nogami

Na początek ogłoszenie – założyłam blogaska dla starwarsowego fanficzka, więc komciujcie!
Natomiast w calling bullshit będzie o spodniach i sukienkach.

Na wypadek, gdybyśmy mieli tu czytelników z Urana (pozdrawiam pana z poprzedniego CB!), wytłumaczę: spodnie to takie połączone na górze dwie rury, które ludzie zakładają na nogi, aby w nich chodzić. Sukienki natomiast są typem ubioru, w którym nogi są zakryte jedną rurą lub płachtą materiału.
Fakt, czy zakrywasz kończyny dolne jedną czy dwoma materiałowymi rurami w sumie nie ma praktycznego wpływu na nic, poza wygodą chodzenia, dlatego normalny gatunek miałby to gdzieś.
Niestety, drodzy Uraniacy, my tu na Ziemi jesteśmy totalnie popierdoleni.
(żartuję, Kylo wygląda zdecydowanie bardziej interesująco w spodniach niż w sukience)
Tym oto sposobem przechodzimy do tematu notki, czyli sukienek.
Słuchamy, słuchamy.

1. W sukience o wiele prościej zrezygnować z męskich zadań. Taszczyć ze sklepu ciężkie torby będąc w długiej sukni jest co najmniej niewygodne a ponadto nieładnie.

Kobietom, które nie posiadają męża/chłopaka do pomocy zakupy nosi:
a. zmaterializowany specjalnie do tego celu prawdziwy, męski husarzo-drwalo-astronauta bez koszulki;
b. znajoma dwumetrowa lesbijka-kulturystka (wiadomo, lesbijki nie kobiety, więc pewnie sukienek nosić nie muszą);
c. nikt, zakupy same się teleportują do domu?

I w ogóle nie ma potrzeby bo najprawdopodobniej ktoś przyjdzie z pomocą.

A jak nie, to można zawsze się uwalić na środku sklepu i czekać na cud.

2. Nakładając sukienkę i buty od razu zauważam jak zmienia się moja postawa i sposób chodzenia.

Gdy te buty są szpilkami, to nie musisz do nich nakładać czegokolwiek, aby zmienił ci się sposób chodzenia.

Wydawało by się z zewnątrz, że jest to nie tak wielka zmiana ale wewnątrz zmiany są olbrzymie.

 Jak wygląda wewnętrzna zmiana sposobu chodzenia? RTG stawu skokowego wychodzi jakieś popaprane, czy co?

4. Ubierając suknię ma się chęć od razu zrobić porządek z włosami i zrobić makijaż. To wymusza dbałość o siebie. Potrzeba poświęcić więcej czasu i sił na wyjście z domu ale to jest tego warte.

Jeśli jednak nie masz chęci malować się pomimo sukienki, to prawdopodobnie nie jesteś kobietą i pochodzisz z Urana. W sumie więc masz szczęście – Uran może nazywa się głupio, ale nie ma tam blogerów lajfstylowych.

5. Mężowi bardzo podobam się w sukienkach i o ile dawniej musiałam długo prosić o nowy sweter to dziś on nieustannie się pyta: „nie kupić mi jeszcze jednej sukienki? A może potrzebujesz nowy naszyjnik?” 

 Uzależnienie materialnych korzyści od stopnia fizycznej atrakcyjności dziwnie pachnie mi czymś, co zaczyna się na “prosty-“, a kończy na “-tucja”. Nie wiem, ja tam bym wolała, aby mi ktoś kupował rzeczy, bo są mi potrzebne, a nie, ponieważ ładnie wyglądam.

6. Mamy o wiele mniej sprzeczek a kłótnie bywają wiele lżejsze i szybciej mijają.

 Bessęsu. Przecież wiadomo, że to akurat wpływ koniunkcji Jowisza i Neptuna w połączeniu ze zmniejszoną ilością chemtrailsów w szczepionkach, a nie żadnych sukienek.

Teraz o wiele łatwiej jest mi płakać podczas kłótni a nie krzyczeć tak jak dawniej.

  Płacz w makijażu? Czy ona ona rozumu nie ma? To takie nieładne…

7. W ogóle stałam się mniej drażliwa, zła i marudna. Przestałam złorzeczyć i doświadczać innych nieprzyjemnych uczuć. Ogólnie sytuacji dla ich doświadczania jest mniej.

I znowu – to wpływ pozytywnego przepływu czakr u Donalda Tuska podczas wizyty u Obamy, a ne żadne sukienki. Wierzcie mi, mam blogaska, znam się.

8. Wokół mnie zaczęły się wydarzać małe cuda. Na przykład odnalazłam linię rodową mojego ojca- mam nadzieję niebawem ich poznać i odwiedzić jego mogiłę. Szukałam ich ponad 5 lat.

Ej, ja odnalazłam kuzynkę, będąc nie dość że w spodniach, ale jeszcze w trampkach ze Spider-Manem. Czy autorka miała wtedy na sobie coś ze Spider-Manem? Może znowu szuka powiązania w nieodpowiednim miejscu…

9. Mąż o wiele częściej przynosi mi kwiaty i wręcza podarunki. W ostatnim roku podarował mi wszystko to o czym marzyłam przez ostatnie 7 lat. Może dlatego, że nauczyłam się prosić, być natchnieniem i obdarzać błogością?

Nope, Tusk u Obamy, przykro mi, m’am.

11. Przez ten rok mąż co najmniej dwukrotnie powiększył dochody i swoje zarobki a przy tym zrezygnował z tych projektów, które ciągnęły z niego energię i zaczął rozwijać te, które dawno już chciał rozwijać.

 God bless you, Tusk.

13. Zaczęto mi ustępować miejsca w komunikacji – nie dlatego, że jestem w ciąży czy z dzieckiem ale dlatego, że wyglądam jak kobieta. I co zadziwiające – miejsca ustępują mężczyźni.

Cóż, ja nawet bez sukienki wyglądam jak kobieta. Jeśli autorka potrzebuje sukienek do tego, aby ktoś się zorientował, że jest kobietą, może ludzie nie ustępują z uprzejmości, tylko dlatego, że widzą, np. Jar Jara w sukience?

14. W sukience jest cieplej zimą bo noszę wysokie buty i długi płaszcz. Jest o wiele cieplej niż w dżinsach, kurtce i bucikach.

Do dżinsów absolutnie nie można zakładać wysokich butów i długiego płaszcza.

18. Prościej mi zajmować się kobiecymi zajęciami. Ubieram sukienkę- – i dawaj do kuchni albo do sprzątania. Zadania te wychodzą prościej i z większą radością.

Zwłaszcza dobrze wychodzi czyszczenie kibelka i mycie okien.
Gdyby Uraniacy się zastanawiali, czemu sprzątanie to kobiece zajęcie, informuję, iż dlatego, że autorka wpisu tak napisała, a przecież nikt nie napisałby nieprawdy w internecie.

19. Jest mi o wiele prościej rozwijać cechy kobiece. Łatwiej być czułą i dobrą kiedy na tobie lekka suknia. Praktycznie niemożliwe jest bycie posłuszną i łagodną będąc w grubych dżinsach.

No dobra, to już nie jest wina Tuska, to zbyt okrutne nawet na niego.

20. Przestałam się rwać do pracy. O ile dawniej wiele czyniłam w sprawach pracy zarobkowej – pomagałam mężowi tu i tam, robiłam za niego to i tamto i wyczerpywałam się przy tym kompletnie to dziś zajmuję się tylko tym co należy do mnie – ponadto tym co mi się podoba.

Kobietom niezamężnym pieniądze przynosi ta sama lesbijka-kulturystka co wyżej.

22. Jest niewiele kobiet na ulicach w spódnicach i sukniach dlatego faktycznie się wyróżniam biorąc pod uwagę fakt, że nie noszę krótkich mini lecz eleganckie długie spódnice, które tak miło szeleszczą i układają się podczas chodzenia.

 To samo sprawią trampki ze Spider-Manem, a one dodatkowo dają +10 do szacunu u przedszkolaków w tramwaju.

25. Zaczynam wyczuwać płynność żeńskiej energii – jej łagodność i delikatność. Dużo łatwiej jest zaufać życiu i płynąć z jego nurtem.

Rzeczywiście, płynność żeńskiej energii zapewne bardziej czuć w sukienkach niż spodniach, zwłaszcza, gdy nie nosi się bielizny.
Nie czuję się specjalnie przekonana do sukienek, skoro robią kobiety posłusznymi, niezainteresowanymi pracą oraz czekającymi, aż ktoś im łaskawie pokupuje resztę garderoby. Od dziś będę je nosić jedynie, gdy wykryję neutralizujące wpływy na froncie politycznym Rosji pozytywnie korelującym z aktualną fazą Księżyca.
I na koniec pamiętajcie – nieważne, co nosisz na tyłku, jeśli akurat jesteś półnagim, spoconym Hugh Jackmanem. W innych przypadkach też nieważne, ale zdecydowanie lepiej być Hugh.

 

 

(Visited 362 times, 1 visits today)