Piwniczne Recenzje Popkulturalnie

Piwniczna recenja: „Warcraft: Początek”

Dzień dobry wszystkim. Dzisiaj będzie o orkach.

63234dcd-02e5-4d97-8c64-574e011bff621

(Orcinus orca – obrazek poglądowy)

A mianowicie – w krainie orków źle się dzieje. W sumie nie do końca wiadomo, jak bardzo źle, w każdym razie wychodzi na to, że trzeba spieprzać i to szybko. Nasze orki, pod kierownictwem bardzo złego charyzmatycznego maga Gul’dana postanawiają wobec tego poszukać sobie nowego domu. Na swoje nieszczęście, trafiają na krainę zamieszkałą przez ludzi, wobec czego czeka nas trochę rozpierduchy.

warcraftmovie

(No czy ja nie wyglądam jak ktoś, komu pragnąłbyś zaufać?)

Wbrew pozorom jednak Warcraft nie jest o wojnie ludzi z orkami. Nasz główny orkowy bohater, Durotan – to, że jest głównym bohaterem poznajemy po tym, że jakiś taki ładniejszy od reszty – średnio chce walczyć, bo ten Gul’dan to trochę taki podejrzany facet. Jego żona, Draka, dla odmiany walczyć chce, przynajmniej do chwili, w której okazuje się, że końcówka ciąży nie jest na to najlepszym momentem.

Ludzcy bohaterowie również średnio przykładają się do konfliktu. Znaczy, gdy tylko orki przybywają, idą z tym do ichniejszego Jezusa i każą mu Coś Zrobić. Cały film to w sumie fenomenalny przykład konfliktu, w którym praktycznie nikt nie chce walczyć, a armie idą za tym, kto akurat wygrał w orkowej debacie politycznej Durotan vs Gul’dan.

Warcraft podobno został totalnie zmiażdżony przez krytyków i zaliczył mocny spadek zainteresowania w pierwszym tygodniu premiery… ale powiem szczerze, że niekoniecznie wiem, czemu. Po pierwsze, to film na podstawie świata Warcrafta. Samo w sobie to zapowiada pewien rodzaj radosnego, fantastycznego kiczu, co zresztą od razu widać na trailerze. Orki są wielkie i wesoło orkowate, rycerze wyglądają jak kopie Aragorna, tylko w zbrojach zrobionych z puszek po Coli, ciapowaty mag jest ciapowaty, a zaklęcia mają kolor zielonego Frugo. Żaden z bohaterów nie przykuwa uwagi na dłużej, ale dobrze się ich ogląda, zwłaszcza tych ras innych niż ludzka – wreszcie stworzenia, które nie wyglądają jak zrobione na zasadzie „weź aktora i litr zielonej farby”. No, może z wyjątkami.

warcraft-movie-garona

Wizualnie film wiernie odwzorowuje estetykę gier i warto mu się przyjrzeć choćby dla samej scenografii. Nikt nie udaje, że te śmieszne zbroje mają sens, to ma się prezentować, nie ma być użyteczne! Niestety, przy tak luźnym podejściu twórcy poskąpili nam epickich starć – głównie dlatego, że tam NAPRAWDĘ praktycznie nikt nie chciał się naparzać. Bo, wicie, to kulturne orki były, tylko Gul’dan taki zły.

Film czasami, uporczywie, zamiast trzymać się radosnego kiczu próbuje dryfować w stronę poważniejszej atmosfery, rozkładając się przy tym niczym truchło gołębia w upalny dzień na krakowskim Rynku. Na szczęście ta czkawka szybko mu przechodzi i wracamy do facetów w durnych zbrojach wierzchem na gryfach.

Ogółem – można pooglądać dla orków,

(tak w ogóle orkinie są dwa razy mniejsze od panów orków, jakim cudem to działa? Może orki rozmnażają się jak trolle, przez złe komcie w internetach?)

dla widoczków i scenografii. Nie radzę oglądać dla fabuły, bo ona była już zardzewiała w latach ’50 ubiegłego wieku. Nerdom jak ja Prawdziwym fanom gier może się nie spodobać dziurawe przeinaczanie historii ukochanego uniwersum, ale przykro mi – epickiej sagi raczej z tego nie będzie.

Chyba że orki wreszcie zdecydują się, czy chcą się bić, czy jednak nie.

wco

Ocena: 5/10 (plus jeden za orki)

Zalety: widoczki ładne, orki cudnie orkowate, radosne kicz fantasy bardzo

Wady: gwałt na historii Azeroth, wrzask reżysera „idźcie na kontynuację” słychać w sąsiedniej dzielnicy, bohaterowie mogliby se umrzeć i nikogo to nie obchodzi

(Visited 24 times, 1 visits today)
  • Yanka

    Ja poszłam na ten film dla reżysera, a właściwie, z powodu jego ojca. Nie spodziewałam się dużo, bo 1) grałam w grę i wiem jak to wygląda (jak piszesz „zbroje zrobione z puszek” itp.), 2) czytałam same złe recenzje. Więc idąc do kina miałam nastawienie „Będzie koszmarnie, ale Bowie to Bowie” i, mówiąc szczerze, nie było aż tak źle! Oczywiście, ktoś, kto oczekuje głębokiej fabuły, wzruszeń, emocji i takich tam, będzie rozczarowany, ale dla samej rozrywki (może troszkę ogłupiającej?) warto obejrzeć. Zresztą są orki – jest fajnie.

  • kilver

    Na początku bardzo mi przeszkadzało to, że Medivh wygląda jak naćpany Jezus. Potem okazało się, że w tej wersji lore jest ojcem Garony to miałam większego mindfucka. No w sumie w „oryginalnym” lore mi przeszkadzało, że on i Garona mieli dziecko, no bo jakoś nie widziałam ich razem nawet na one night stand, ale z czystej krwi orczycą to ma jeszcze mniej sensu. Ale pomimo tego (i wielu innych rzeczy, np. totalnie odrealnionej postaci króla Llane’a, najszlachetniejszej istoty ever) film mi się bardzo podobał. Ale ja to w sumie taka trochę psychofanka Blizzarda jestem, także tego…

  • Irienna

    Och, pierwsza? 😀 Jako osoba w ogóle, ale to w ogóle nie znająca się na grze, muszę powiedzieć, że film się oglądało całkiem spoko. Taka w miarę przyjemna bajeczka fantasy. Parę rzeczy dość przewidywalnych, parę zaskakiwało. No i jak na bajeczkę fantasy dość pesymistyczne zakończenie, no ale skoro to wstęp do kolejnych filmów, to jest to zrozumiałe.

    A to że się nie palą do bitew to może i zaleta? Zamiast huzia na Józia lecieć z mieczem na wszystko co się rusza, rozważyć możliwości sojuszy i ograniczenia strat? W sumie niegłupie. No i niektórzy owszem chcieli się naparzać, mimo wszystko 🙂

  • Duslawa

    Jakoś tak krótko i na odwal :/

  • Duslawa

    Meh ogólnie, spodziewałam się czegoś… dłuższego i nie tak po łebkach.
    P.S. Sory, jeśli się powtarzam, ale chyba poprzedni się nie wysłał.