Inne

Przyszłość blogaska

Jak zapewne każdy zauważył, porzuciłam blogasek do tego stopnia, że nawet nie zauważyłam fali ukazujących się propozycji powiększania penisa czy zaproszenia do dyskusji o polityce Obamy umieszczonego nie dość, że pod notką o kotkach, to jeszcze w języku mongolskim. Szczerze przepraszam, ale musiałam odpocząć od blogowania, zamiast tego zająć się pracą i ogólnie rzecz biorąc levelowaniem w Guild Wars życiem.

Przez ten czas obejrzałam jakieś pięćdziesiąt milionów seriali, tworów serialopodobnych (Iron Fist, khem), przeczytałam jakieś… no, półtora książki, półtora miliarda fanfików do Gwiezdnych Wojen i ogólnie uznałam, że wypadałoby wreszcie dokończyć miliard porozgrzebywanych recek, z tym nieszczęsnym Exitusem, który zabił mojego blogaska na śmierć (serio, mam nowelkę Kattlett i nie ruszyłam jeszcze, bo się boję). Ogólnie trochę mi się zainteresowania przez te miesiące przesunęły w trochę innym kierunku i mam lekko inny pomysł na blogaska. Nadal będą złe książki i komiksy, ale po Kattlett przejdę do, powiedzmy, dzieł mniej niszowych, biorąc na celownik mangi (te niepodrabiane, japońskie) czy komiksy superbohaterskie.

Będzie też więcej filmów i seriali, nowy content do Calling Bullshit (to aż wstyd, że nie ma na blogasku jeszcze niczego odnośnie narodowej obsesji ostatnich kilkunastu miesięcy, tj. muzułmanów i uchodźców). Ogólnie mniej niszowości, więcej popkultury.

Powiem absolutnie szczerze, że mam dość autorek czy autorów złej twórczości, zgłaszających się do mnie z pretensjami – mam wrażenie, że wyrosłam z odporności na gównomżawki i kolejna rola złej hejterki u znanej i lubianej Autorkasi nie sprawiłaby mi frajdy.

(No, chyba że bym w tej ksiunrzce robiła coś naprawdę odjechanego, np. była SS-mannką odgryzającą głowy małym kotkom i noszącą torebki ze skór pięknych, rudych drimerek, przyznaję, to byłoby coś).

Mimo wszystko jednak Rob Liefeld raczej się do mnie nie zgłosi z bólem zada, jak mu napiszę, że nie umie rysować stóp.

(na tym blogu zdecydowanie brakuje stóp, nie sądzicie?)

Z innych spraw, możliwe, że pojawią się notki obyczajowe, o depresji (bo jeszcze jej nie zabiłam) i fanficzki. Menu blogaska uległo więc zmianie, na razie mamy:

  • Piwniczne Recenzje, czego nie trzeba tłumaczyć: książki, komiksy, filmy i seriale
  • Popkulturalnie – wszystko o popkulturze, co nie będzie recką
  • Calling Bullshit – analiza przepustowości szamba w Internecie
  • Ziemia Radomiem Galaktyki – coś podobnego do CB, ale nie w formie analizy z cytatami, więcej moich własnych przemyśleń
  • No-lifestyle – dla ludzi, których z jakichś powodów obchodzą kwestie fandomowe, związane z geekozą oraz to, co jadłam na śniadanie (owsiankę z cynamonem).
  • DzienniQ – osobisty stuff
  • Inne – tu będą fanficzki i obierki notkowe, niepasujące do żadnej innej kategorii. Może napiszę coś o nauce mandaryńskiego, bo od jakiegoś czasu mam sporo przemyśleń na temat tego, że Chińczycy są dziwni, i jakby kogoś interesowało, czemu, to wtedy będzie wiedział.

W sumie to tyle. Jeśli ktoś czeka na notkę, to informuję, że ona będzie. Jak tylko przestanę płakać nad tym nieszczęsnym komiksem.

(Visited 31 times, 1 visits today)
  • Nie umiem wymyślić nicku

    „Ziemia Radomiem Galaktyki”- piękne!

  • sph

    Czekam na notkę ♡♡♡.
    Pozdrawiam >.

  • Janka

    O, notka! Nie mogę się doczekać ♡

  • yvn

    to czekam na przemyślenia o mandaryńskim zwłaszcza! i na jechanie po superhero, rzecz jasna.

  • Alexandra Green

    Och, Q, tez sie uczysz Mandarynskiego? Ja jestem juz po blyskawicznym kursie, ktory pomogl mi nie chowac sie wiecej przez wlasnymi tesciami, a tesciom pomogl nie chowac sie przede mna 😂 Do tego, uwazam coraz bardziej, ze Chinczyk to taki skosnooki Polak, tyle tylko, ze mezczyzni siedza w Chinach w kuchni 😛