Calling Bullshit Ziemia Radomiem Galaktyki

Calling bullshit: Kobieta to bardzo droga owca

Kiedyś to były czasy. Dzisiaj już nie ma czasów. O prawidłowych rolach kobiety i mężczyzny opowie nam rosyjski sekciarz psycholog.

 Wiele par nie doświadcza żadnych radości płynących z ich związku. Zamiast cieszyć się życiem ludzie ci wyjaśniają między sobą kto, za co powinien płacić i dlaczego jedno z nich powinno zarabiać więcej.

Co zajmuje im pełne 16 godzin na dobę, niszcząc życie, kontakty towarzyskie oraz degenerując tę uświęconą przez księdza podstawową komórkę społeczną, jaką jest rodzina.
Ogólnie jest to jeden z tych tekstów, według których wyjaśnianie czegokolwiek drugiej osobie w związku nie jest cacy. Wtedy bowiem może się okazać, iż związek może swoje problemy wyjaśnić między sobą, a nie szukać prawdy w internetach, a konkretnie u pana Olega Siliawskiego, czyli autora cytowanych fragmentów.

Pan Oleg jest postacią dość ciekawą. Próżno go szukać w polskich internetach, rosyjskie natomiast wspominają, że oryginalny artykuł ukazał się na stronie dziwnego ruchu, który za swój cel uznaje „powrót do korzeni”, a jego członkowie budują domy na skraju lasu z takich tradycyjnych materiałów jak drewno i PCV, doprawiają firankami z plastiku i rozgłaszają, że właśnie zaczęli żyć jak przodkowie. Aha – jeszcze uważają, że menstruacja jest nienaturana i można ją wyleczyć wpierdalaniem dużej ilości warzyw.

Ale to taka dygresja, niepodważająca niczym autorytetu naszego psychologa, oczywiście.

 – Na moich szkoleniach często sugeruję, aby ludzie wyobrazili sobie prosty model biologiczny. Na przykład, mały dom na skraju lasu, w nim mieszka mężczyzna, kobieta i pięcioro dzieci – tak jak to bywało kiedyś.

Wyobraźcie sobie to. Ja mam taką wizję:

Pięcioro dzieci bywa rotacyjnie. Jako że nie wiadomo, co się stało z resztą ich rodziny (struktura rodzice + dzieci nie bywała raczej dawniej popularna, bardziej dziadkowie + rodzice + dzieci + wujkowie + kuzynostwo), zakładam, że wybiły ich nienaturalne miesiączki i wpierdalanie zbyt małej ilości warzyw.

Jak wspominałam, pięcioro dzieci bywa rotacyjnie. Czasem jakieś umrze w niemowlęctwie, inne pokąsa wściekły lis z lasu. Większość umiera z głodu, bo pomimo tego, że – jak każde inne chłopstwo – mógłby pracować i chłop, i baba i co najmniej jedno najstarsze dziecko (podczas gdy drugiej w kolejności pilnuje rodzeństwo), rodzinka upiera się, aby zapierdalał jedynie chłop. Baba głównie żre jakąś trawę (na menstruację), bo to, co wypracuje jeden człowiek na polu w takich warunkach, nijak nie na wyżywi siedmiu ludzi przez rok.

W czasie pierwszego przednówka umiera z głodu cała rodzina. Chłopstwo z sąsiedniej wsi opowiada przez następnych kilka lat po samogonie z ziemniaków, jacy to na głowy chorzy kiedyś pod lasem mieszkali.

A stąd wypływają wszystkie role, funkcje, następstwa, kto kogo i jak powinien traktować oraz kto ma co wykonywać.

Jak powszechnie wiadomo, życie w Warszawie AD 2017 niczym się nie różni od domku na skraju lasu pińcet lat temu.

Owszem, na płaszczyźnie materialnej i społecznej  wszystko się zmieniło: ludzie żyją w wygodnych mieszkaniach, nie jest konieczne rąbanie drewna, noszenie drewna na opał ale jednocześnie archetypowa natura człowieka pozostała taka sama. Jeśli ludzie nie podążają za nią to wtedy pojawiają się problemy- określone defekty psychologiczne, społeczne.

A, czyli jednak się zmieniło, ale nie zmieniło.

Pan psycholog ma rację, ale raczej nie z tego powodu, co myśli. Natura się nie zmieniła. Ludzie nadal z natury potrzebują jeść, pić, aby im nie było za zimno i za gorąco, mieć jakieś rozrywki i kontakty z osobnikami tego samego gatunku.

Różnica polega na tym, że taki chłop, robotnik z East Endu czy inny człowiek, który się nie urodził w odpowiednio zamożnej rodzinie, aby spełnić podstawowe potrzeby musiał wkładać w to nieporównywalnie więcej wysiłku, niż my teraz. Musiała to także robić i chłopka, i robotnica, przez absolutną większość historii ludzkości, niezależnie od miejsca i cywilizacji.

Nie dlatego, że to było fajne. Natura ludzka nie lubi zapierdalania ponad siły – woli jednak to, niż śmierć z głodu.

Generalnie we współczesnym świecie istnieje wyraźne zniekształcenie ról kobiet i mężczyzn, to jest pewne. To jest bolesne dla ludzi – oderwali się od swojej prawdziwej natury i czynią dziś to co im się zachce.

Czy zasadniczo „czynienie tego, co się zachce” nie jest jednoznaczne z czyjąś naturą?

Jeśli stosować się do Pańskiego modelu to wychodzi na to, że mężczyzna powinien w pełni utrzymać kobietę?
 – Oczywiście, że powinien. To nie ulega wątpliwości. W przeciwnym razie traci swą męską istotę i degeneruje się.

(chłopki pracujące przy karczowaniu gruntu pod uprawy, 1930r., źródło)

Czy mężczyzna jest coś zobowiązany kobiecie?
– Jeśli jest mężczyzną, to przede wszystkim ma zobowiązanie wobec swojej męskiej natury i swojej duchowej ścieżki. Zadaniem mężczyzny, jego naturą jest bycie wojownikiem, protektorem, patronem. A jeśli tego nie czyni to nie jest mężczyzną. Oczywiście ktoś może czynić inaczej wszak nikomu nic nie zawdzięcza. Ale niech wtedy godzi się i przyjmuje konsekwencje tego co czyni, konsekwencje faktu, że nie wypełnia swojego konkretnego przeznaczenia.

Nie chcę wiedzieć, co dokładnie grozi za niewypełnianie przeznaczenia. Znaczy, prócz nazwania przez nieprawdziwym mężczyzną przez faceta, który uważa, że w dawnych czasach ludzie mieszkali w sieci domków pod lasami w rodzinach nuklearnych?

Ej, wiecie co różni ekstra dużą pizzę pepperoni od faceta z opowieści psycholololologa? Pizza jest w stanie wyżywić siedmioosobową rodzinę, hłehłehłe.

Jakie konsekwencje?
 – Dla mężczyzny jest to zniszczenie biznesu, utrata sensu życia, depresja, alkoholizm, impotencja. Opcji, które natura przygotowała w takim wypadku jest masa. U kobiety naruszenie swojej natury i zejście z prawidłowej ścieżki duchowej prowadzi do utraty urody, przyrostu masy ciała, raka kobiecych narządów

Ej, bzdura jakaś. Ja tam ważę mniej niż 50kg, cytologia mi wychodzi ładna, jeśli chodzi o urodę – wiadomo, co najmniej trzy dokumentujące selfiki w tygodniu… A na „kobiecą naturę” sikam – i to, według pana psychololologa, zapewne na stojąco, wyrosłym mi od niezmywania garów penisem.*

Ponownie weźmy nasz prosty model biologiczny: głowa rodziny powinna każdego dnia polować lub orać ziemię – dzięki temu przetrwa on i jego rodzina.

Chłopi ze wsi przy lesie już dziesiąty rok po pijaku na zaduszki opowiadają historię o mężczyźnie, co próbował orać pole niezależnie od pory roku, i to bez pomocy baby. Szczególnie ciekawa okazuje się puenta, w której wariat zostaje przyłapany w pańskich lasach na kłusownictwie.

Dlatego też główna męska droga, jego rozwój duchowy są połączone z tą właśnie sprawą. Jest to pierwszy priorytet.Drugim priorytetem jest kobieta. A to dlatego, że mężczyzna powinien – że tak to ujmę -„pozbyć się” owoców swojego działania.

Zwłaszcza, gdy go ktoś z podpierdolonym z lasu zającem przyłapie, to wypadałoby się tego zająca pozbyć. Innych owoców do pozbywania się raczej nasz Prawdziwy Mężczyzna nie uświadczy.

Dlatego każdy mężczyzna powinien mieć kobietę, która by wydała jego pieniądze na siebie, na rodzinę, na dom,  dzieci, na psa, to nie ma znaczenia ….

Pan, którego syn kupił dwa Apple Watche (każdy po 17 000 dolarów) oraz osiem nowych iPhonów pewnie jest naprawdę wielkim zwolennikiem właśnie takiego postępowania.

Możesz zostać prawdziwym mężczyzną, za jednym razem wydając mnóstwo pieniędzy i na syna, i na psa, i na szacun na Weibo.

Niestety, we współczesnym świecie większość tradycyjnych praktyk została utracona ale tu i ówdzie nadal istnieją takie kultury. Na przykład na wschodzie nadal jest takie zjawisko jak Kałym. I to jest w porządku – już mówię o co chodzi. Jeśli nie możesz zapłacić 40 baranów to tobie nie można powierzyć kobiety.

A jeśli kobieta nie chce, abyś płacił za nią 40 owiec?

 – U nich nie ma takiego sformułowania, że: „​​kobieta nie chce.”  

I tu wychodzi gówienko spod jedwabnej chusteczki.

Mydlenie oczu naturą, karmą i modelami biologicznymi ma po prostu zamaskować prosty postulat – aby bogaci faceci mogli sobie kupować kobiety jak dość drogą (bo wartą 40 innych) owcę. Aby związki i małżeństwo sprowadzić właśnie do kupna i sprzedaży, modelu, w którym jedynymi zwycięzcami są bogate oblechy, ponieważ kobieta, która normalnie by od nich trzymała się jak najdalej, teraz „nie może nie chcieć”. Została sprzedana, koniec.

Przerażająca wizja.

No i mężczyzna może być zadowolony z faktu, że kobieta powoduje u niego utratę pieniędzy?
– Oczywiście, jest to jasne jak słońce. Idealną rodziną jest ta, w której kobieta nie wie skąd pochodzą pieniądze, a mężczyzna nie wie dokąd zmierzają.

Lol, obawiam się, że tak 99% ludzi nie wie, skąd pochodzą pieniądze. Znaczy, część pewnie wie, skąd są emitowane, ale kto dokładnie rozumie ten proces?

Natomiast po przeczytaniu dzisiejszej notki, każdy już wie, do czego zmierzają – do wymiany na iPhony i Apple Watche dla psa syna bardzo bogatego Chińczyka.

Nie dziękujcie.

Kobieta zawsze ma wiele wspaniałych sposobów na wydawanie pieniędzy.Mężczyzna nie potrafi wydać gotówki ot- tak, on zawsze myśli, kombinuje, jak inwestować najlepiej.

Łojeju, to top 50 najbogatszych ludzi świata to powinni być sami geje! Dopiero by mieli hajsów do inwestowania…

A do czego jeszcze mężczyzna potrzebuje kobiety, poza tym aby wydawała jego pieniądze?
– Ogólnie kobieta dla mężczyzny jest jednym z najlepszych źródeł inwestycji. Oczywiście pod warunkiem, że jest to prawdziwa kobieta. On zawsze wkłada w nią coś, a ona zawsze coś czyni. Zainwestował jakiś „wkład” pewnego razu i…urodziły się dzieci, innym razem zainwestował – powstał dom. 

Niniejszym informuję, że sytuacja, w której facet daje kobiecie pieniądze, a potem są z tego dzieci, kojarzy mi się głównie z kompilacją prostytucji oraz pękniętej gumy.

Dawania pieniędzy na tworzenie domu się nie czepiam. Może w „dawnych czasach” była szeroko rozwinięta przez wiejskie kobiety deweloperka drewnianych domów na skraju lasów. Absolutnie to nie jest głupsze niż wszystko inne, co napisał pan psychololololog.

  Rosyjska kobieta nadal dąży do zdobycia wszystkiego sama. „Czy mogę ponieść pani torbę?” – „Nie, nie, ja sama.” I nic, mężczyzna odszedł sobie, sama zarobi, sama wychowa dzieci. I uważa jeszcze, że ​​powinna za to dostać brawa. Dawniej owszem, kiedy nie było innego wyboru był to heroizm. A dziś sytuacja jest inna, wokół jest pełno mężczyzn. I tu nie wolno klaskać lecz obrzucić je pomidorami za to, że zniszczyły dzieciom życie, bo ci chłopcy wychowani bez ojca nie wiedzą jak być prawdziwym mężczyzną, a dziewczyny nie wiedzą jak radzić sobie z płcią przeciwną. Błędne koło. Nie trzeba jej przyklaskiwać tylko powiedzieć: „Słuchaj, jesteś chora, pozbądź się swojego idiotycznego programu, przyciągnij do swojegożycia normalnego mężczyznę. Nie musisz „ciągnąć” trzech etatów i zajmować się dziećmi. Naucz się być kobietą, naucz się pokory, naucz się podporządkowywać, szanować mężczyznę, podziwiać go i wszystko będzie dobrze”.

Trzeba być naprawdę tłukiem, aby nie rozumieć, że dla niektórych ciągnięcie na trzy etaty jest i tak lepszym wyjściem, niż to, co proponuje psycholololog.

To znaczy, kobieta nie musi robić kariery w ogóle, a tylko zająć się gotowaniem przysłowiowego barszczu?
– Kobieta nie powinna robić kariery. To nie jest kobiece życie. Kobieta nie może pracować. Żeński organizm po prostu nie jest zaprojektowany do wysilonej pracy. Cóż, sprawdźmy to. Weźmy to pudło, które ma pani w redakcji i 20 razy przejdźmy z nim wzdłuż korytarza

W Rosji człowiek zajmujący się noszeniem pudeł nie utrzyma kobiety. Ba, nie utrzyma nawet siebie. Magazynier w Rosji, może poza samą Moskwą (która jest droga sama w sobie), zarobi minimalną płacę rosyjską, czyli 7 500 rubli.

To odpowiednik jakichś 470zł.

Czemu (niektóre) kobiety wolą same pracować, niż wydawać kasę męża? Zakładając, że jesteśmy tą uprzywilejowaną grupą, która z jednej pensji może się utrzymać na przyzwoitym poziomie (a więc nie nosimy pudeł w Rosji), odpowiedzi jest kilka.

Pierwsza jest prosta – pieniądze to władza.

No dobrze, nie zawsze.

Jeśli własne pieniądze, możesz nie chcieć przebywać z generatorem pieniędzy, tj. prawdziwym mężczyzną wg. pana psycholololologa. Możesz nie chcieć, ponieważ nie jesteś od niego ekonomicznie uzależniona, nie jest on tym, który, jak rodzic, zapewnia ci jedzenie, miejsce do spania oraz dba o twój podstawowy byt.

Jeśli nie pracujesz, a chcesz odejść do swojego partnera, musisz liczyć się z tym, że nie możesz tego zrobić od razu, chyba że akurat masz rodziców/przyjaciół, do których możesz się przenieść i którzy będą przynajmniej przez jakiś czas zastępowali poprzedni generator gotówki. Nie jest to w żadnym stopniu komfortowe, przynajmniej w porównaniu z sytuacją, gdy masz własne oszczędności.

Druga odpowiedź – ciągłe siedzenie w domu i skupianie się na praniu, sprzątaniu i dzieciach jest po prostu dla pewnego typu ludzi pieprzoną torturą.

Niewątpliwie są osoby, które tak się realizują, tak samo zresztą, jak są dobre, udane związki, w których zarabia tylko jedna osoba. Ale to, naprawdę, nie jest dla każdego. Nie jest dla mnie, bo nie lubię dzieci, nie cierpię sprzątać, a mycie garów mnie obrzydza i robię to w lateksowych rękawiczkach i z miną wskazującą na najwyższe zniesmaczenie. Myśl, że na tym miałoby polegać moje życie jest dla mnie po prostu odpychająca i nie widzę najmniejszego powodu, w imię którego miałabym to robić nie tylko po sobie, ale i po hipotetycznym mężu oraz piątce dzieci.

Z dziwnymi wynurzeniami psycholologów z sieci jest na tyle śmiesznie, że uporczywie próbują wcisnąć wszystkim dookoła, „jaka jest ich prawdziwa natura” i jak powinni się wobec tego zachowywać i co przyniesie im szczęście. To co najmniej absurdalne, bo ja dokładnie wiem, co mi przynosi szczęście.

Na ten moment jest to świadomość, że psycholololog Oleg znajduje się co najmniej tysiąc kilometrów ode mnie i właśnie próbuje samodzielnie zaorać się pole za pomocą patyka.

*

Wróciłam.

Mam trochę pomysłów na blogasia. Jeśli ktoś widział wpis na fejsbusiu wie, że zastanawiam się nad ruszeniem z analizą jakiejś książki z young adult. Przychodzą mi też do głowy naprawdę przeróżne notki, bardzo możliwe więc, że w ciągu następnych miesięcy będę próbowała znaleźć jakąś ciepłą i wilgotną niszę do zagospodarowania.

Chcesz wiedzieć szybciej o nowym Calling Bullshit? Lajknij.

(Visited 144 times, 1 visits today)