Piwniczna recenzja: “Opowiadania Kotori 2” – część druga

utworzone przez | Lis 18, 2013 | Uncategorized | 156 Komentarze

Tym razem nie będę bawić się w długie wstępy. Po prostu – jedziemy dalej zOpowiadaniami Kotori 2:

Opowieść o złodzieju ciast Maliny Kowalskiej // 5/10
To jest ten rodzaj opowiadań, których nienawidzi każdy recenzent.

Ten typ, o którym trudno cokolwiek powiedzieć, ponieważ nie dość, że się dwadzieścia minut po przeczytaniu tekstu kompletnie nic o nim nie pamięta, to nawet jeśli się przeczyta jeszcze raz, to i tak wiele nie pomoże. Opowieść o złodzieju ciast to tekst, który nie jest zły, nie jest dobry, nie wyróżnia się niczym, fabułę ma… no, jakąś ma, bohaterowie… no, są. To chyba zaleta czy coś…

A tak na serio – mamy do czynienia z lekką i absolutnie nie zapadającą w jakikolwiek sposób w pamięć opowiastką o dwóch chłopcach. Jest trochę sympatycznie, trochę przyjemnie i bardzo, bardzo nijako. Taka historia, którą mogłaby czytać absolutnie nijaka Bella Swan bez rzucania na siebie podejrzenia, że skoro coś przygląda z własnej woli, to może posiada jakiś charakter.

Wady opowiadania są widoczne natomiast na pierwszy rzut oka. Ta najważniejsza siedzi na końcu opowiadania i tylko czyha na ludzi, aby przypadkiem po przeczytaniu całości nie pomyśleli, że skoro trudno powiedzieć coś konkretnego, to oznacza, że jest dobrze. Wada została nazwana epilogiem i jest wziętą z otchłani Milenijnej Sempiterny sceną być-może-erotyczną, na pewno natomiast kiczowatą i zbędną. Pasuje do całej reszty niczym literacka nagroda Nobla do Czarnej Walkirii i powinna zostać wywalona przez…

A zaraz, zerknę.

(Q zastanawia się, czy nazywanie siebie “zboczeńcem” na oficjalnej stronie wydawnictwa to taki nowoczesny pijar, czy coś jeszcze innego.)
Zrozumieć chemię Magdaleny “Maddie” Tomaszewskiej i Pauliny Klimentowskiej // 5.5/10
To opowiadanie nie opowiada o konformacjach cykloheksanu i to jest zasadnicza wada. Zdecydowanie chętniej poczytałbym sobie o cykloheksanie niż o uczniu ocierającym się genitaliumami o genitaliumy nauczyciela w gejbarze.
(konformujący cykloheksan vs buttseksy. wybór jest prosty)
Zanim jednak Wam się włączy “OMG Chodząca katastrofa ALLERT” muszę przyznać, że nie jest tak źle. Fabuła opowiadania rozbija się o dwóch uczniów, którzy robią reportaż z gejbaru celem zabłyśnięcia oryginalnością w liceum. Jeden z nich zauważa tam swojego nauczyciela chemii i uznaje, że równanie jest proste: jest bohaterem yaoica + nauczyciel jest bohaterem yaoica = będzie true lovv i buttseksy.

Wbrew pozorom, fabuła jest skonstruowana całkiem zgrabnie, reakcje nauczyciela przez większość czasu są wiarygodne, podobnie jak drugiego ucznia z gejbaru, Zenka. Największy problem to zupełnie nierealne postępowanie głównego bohatera, które owszem, było tłumaczone jego niezbyt dojrzałym charakterem (co świadczy o tym, że autorki widziały problem), jednak to trochę za mało, aby uwierzyć, że istnieje ktoś tak dalece niemyślący odpowiednim organem.

Prócz tego mamy trochę chemicznych ciekawostek i wydaje mi się, że gdyby zrezygnować z wątku romantycznego i pociągnąć to bardziej w stronę komedii obyczajowej, byłoby to naprawdę dobre opowiadanie. Bo romans przynajmniej w połowie nie wyszedł, erotyka pasowała w jednym miejscu, nie pasowała w kolejnym, i ta cała przewijająca się w tle nauka chemii była naprawdę bardziej interesująca. Wobec tego – opowiadanie z potencjałem, ale bez fajerwerków.
SpowiedźMagdaleny Modzelewskiej // 5.5/10
Jest sobie Hannibal Lecter. Znaczy, Hannibal Lecter. Hanni… Dobra, główny bohater nazywa się Imre, nie Hannibal i nie jest kanibalem, ale poza tym dużo cech się zgadza.
(przerwa na reklamę)
W każdym razie mamy zwyrola w więzieniu opowiadającego historię swojego zwyrolstwa, mordów, traumy z dzieciństwa (każdy zwyrol musi mieć co najmniej jedną) i związku z niedoszłą ofiarą. Jako, że jest to yaoi, mamy ofiarę płci męskiej

O ile opowiadanie poprzednie miało w sobie mnóstwo potencjału zawalonego przez niezbyt udane kawałki, tak tutaj autorka po prostu wzięła sobie na głowę za dużo. Jeśli to miało być studium postaci skazańca, wyszło dość schematycznie i raczej bez większego uroku, za to z poczuciem, że dużo lepiej zrobił to już ktoś inny. I bynajmniej nie chodzi mi tu o Harrisa, ale chyba niemalże każdy thriller da nam postać ciekawszą niż Imre, który z perspektywy pierwszoosobowej wyflacza się mentalnie i bez sensu, przez co głównie traci. Gdyby zastosowano narrację trzecioosobową, może ten bohater zyskałby w moich oczach. W tej chwili jednak jego ofiarokochanek, Aaron, jest ciekawszy, ale tu dla odmiany wiarygodność jest taka sobie.

Fabuła da się przewidzieć, sceny brutalne nie są zapadające w pamięć, sceny erotyczne – trochę bardziej, ale też bez przesady. Ogólnie jednak – zdecydowanie powyżej średniej, mimo niedoróbek.
ZieloneArwi Michaelis // 6/10
Tak, muszę to napisać.

Redakcją tego wszystkiego zajmowała się, jeśli wierzyć temu, co widnieje w książce, pani Beata Bamber i w tej chwili wiem o niej, że zdecydowanie nie była nigdy nauczycielką, nie miała poważnych problemów z prądem i nie rezerwowała biletów lotniczych.

Innymi słowy – kolejne opowiadanie z alternatywnej, dziwnej rzeczywistości, gdzie niekoniecznie wszystko działa logicznie. Jeśli chodzi jednak o fabułę: Marian słyszy głosy. A dokładnie jednego głosa, płci męskiej (pamiętajcie, to yaoi), za to uporczywie i od dziecka. Marian też dostaje w spadku dom od kobiety, o której nigdy nie słyszał, przeprowadza się i… więcej spoilerować nie będę. W każdym razie jedno i drugie się ze sobą łączy.

Kolejne opowiadanie, które zabijają błędy rzeczowe. Nie w takim stopniu, jak Miłosnego truciciela, nie wpływają one strasznie na fabułę – ot, bezsensowne drobne potknięcia tam, gdzie akurat zepsuł się Matrix. Przykład? Główny bohater jest nauczycielem, zaraz po studiach i dostaje pracę od ręki, praktycznie nawet bez ukazania dyplomu, z marszu. Tak. Oczywiście.

Opowiadanie jest raczej obyczajówką z jednym wątkiem fantastycznym i rozgałęzienie właśnie wątków obyczajowych może denerwować, zwłaszcza, że są zbytnio wyeksploatowane, a kwestia głosu w głowie w pewnych momentach schodzi na drugi plan. Jest też scena seksu na końcu i tak, mam dość czepiania się tego, że po prostu nie pasuje. Napiszę więc tylko: drodzy autorzy, przestańcie. Naprawdę przeczytam Wasze opowiadania nawet wtedy, gdy przez całe dwadzieścia stron nie będzie anala, przyrzekam.
Granice tolerancji Jagody Hajzner // 6/10
Kolejne opowiadanie, które trudno mi ocenić. Jest bardzo krótkie i porusza kwestię transseksualizmu… i to chyba są dwie główne cechy. Mamy więc parę, przy czym jeden chłopak nie bardzo dobrze czuje się ze swoim brakiem piersi, drugi nie czuje się dobrze z tym, że tamten chce sobie tę część ciała akurat dorobić. Mamy więc dość ciekawy konflikt, niestety, jego rozwiązanie rozczarowuje.

Styl jest dobry, dialogi miło się czyta, tematyka, jak pisałem, ciekawa. Czyli jest raczej lepiej niż gorzej, a to już daje temu opowiadaniu zdecydowaną przewagę nad niektórymi poprzednimi.
Podróż do Raju Pauliny Klimentowskiej // 7/10
Szczerze? Przeczytajcie to opowiadanie. Polecam. Jest dobre, jest najlepsze pod względem fabularnym z całego zbioru, nie ma w nim źle napisanego gejseksu, nie ma kotocośtamów, czochrania genitaliumami ani innych elementów wywołujących palpitację mózgu.

Fabularnie: odległa przyszłość, ludzie obowiązkowo muszą łączyć się w pary płci tej samej (więcej o tym niżej), chyba że im się poszczęściło i należą do tej kasty, w której można być hetero. Jak nietrudno przypuszczać, raczej niemalże nikomu się to nie podoba, jednak jest alternatywa: można się przetransportować z Gejlandu do Raju, gdzie najwyraźniej nie panują rządy wściekłych yaoistek. Kłopot jest taki, że ludzie, którzy tam trafiają, prędzej czy później popełniają samobójstwo i nikt nie wie, czemu.

Pierwszy problem opowiadania widać jak na dłoni – byłoby lepsze, gdyby traktowało po prostu o nierówności kastowej, bez wtryniania w to małżeństw homoseksualnych, których przymus tłumaczony jest raczej mętnie i mało realistycznie. Drugą wadę widać przy końcówce, gdy tekst ciągle rwie się i przeskakuje od jednego punktu widzenia, do drugiego w ciągu akapitu, ewentualnie mamy trzy przeskoki czasowe w ciągu strony.

Ogółem jednak rozwiązanie zagadki samobójstw na Raju jest naprawdę pomysłowe i niesztampowe, historie bohaterów zapadają w pamięć bardziej niż oni sami, ale nie jest tragicznie. Ekspozycja fabularna spełnia nienachalnie swoją rolę i, szczerze powiedziawszy, akurat ten tekst podobał mi się najbardziej.
Jednym cięciem Dominika “Charliego” Malinowskiego // 7,5//10
Może niektórych to zaskoczy, ale uważam ten tekst za najlepszy i będę zdania bronić.

To kolejna obyczajówka, w przeciwieństwie jednak do poprzednich, nie ma wiele wspólnego z romansem. Jest dobrze napisaną komedią z poważniejszym wątkiem rozpadu związku dwóch mężczyzn, zgrabną, zrównoważoną i nieprzytłaczającą. Fabuły streszczać nie będę, bo napisanie, na czym polega część komediowa popsułoby po prostu całą zabawę z czytania. Jedyną wadą jest zbyt obszerny początek i skłonność autora do nadmiernego skupiania się na szczegółach, opisywania rzeczy niekiedy zbędnych. Czasem buduje to ładny obraz bohaterów, czasem może zirytować, w zależności od Waszej tolerancji na (nienachalny) produktplejsmęt.

Postawiłbym jakiś znak jakości Q, ale to byłoby takie suche, że aż higroskopijne, więc sobie daruję.
I to koniec. Ale będzie podsumowanko. A mianowicie:

Ludzie, nie widziałem tak koszmarnie niechlujnego wydania od czasu… no, Kochanka Magii i przeraża mnie fakt, że to było całkiem niedawno. Przede wszystkim – większość opowiadań w tym zbiorze ma potencjał. Może nie Kociak, bo do wskrzeszenia potencjału w tym potrzeba byłoby grupy nekromantów, ale tak od Miłosnego truciciela zaczynają się teksty, które mogłyby być dobre, gdyby ktoś je przerobił. Wywalił zbędne gejseksy, scalił porwane fragmenty, wytknął błędy logiczne. Po prostu kazał to przerobić. Te opowiadania wołają o redakcję tak głośno, że słychać je prawdopodobnie w Honolulu, a nikt się tym nie zajął. Czym wobec tego była zajęta redakcja? Cóż, postanowiłem sprawdzić. I dotarłem to takiego wpisu na oficjalnej stronie wydawnictwa:

W marcu wyjdzie drugi tom “Opowiadań Kotori”. Oprócz niezwykłych tekstów znajdziecie tam… a co Wam będziemy pisać. Jak poprzednim razem nasza niezastąpiona Sasanka sprawi, że serca zabiją Wam mocniej i będziecie fapać, fapać i… fapać.

Drogie wydawnictwo Kotori. Jeśli ktoś z Was mnie czyta – błagam, zamordujcie speca od PR-u.
Ujmijmy to tak. Opowiadania Kotori 2 zawierają rysunki przedstawiające… no… 
Dobra, nie będę się patyczkował – pomyślcie o wszystkich znanych Wam stereotypach o gejach. O torebkach, zniewieściałych chłopaczkach, piórkach w tyłku, emo z grzywką na pół twarzy, makijażu, torebkach, pindrzeniu się, wyglądaniu jak kobieta…
I, uwaga, w tej książce jest kilkanaście zupełnie grafik, zupełnie nie związanych z ŻADNYM opowiadaniem, przedstawiających właśnie takich panów, w parach lub solo. Tak, kilkanaście grafik ludzi wyglądających mniej więcej tak:

W najlepszym wypadku.

Prowadzi to do kilku wniosków.

Po pierwsze, według Kotori idealna reklama ich książki wygląda w ten mniej więcej sposób:

(jakby ktoś nie wiedział, to reklama ubojni drobiu)
Komentować tego nie będę, proszę o samodzielne dopowiedzenie sobie ciągu dalszego, albowiem jest mocno niecenzuralny, za to łatwy do przewidzenia.
Po drugie – całe szczęście, że nie robią antologii o Żydach, bo stężenie pejsów i garbatych nosów przekraczałoby zapewne normy unijne. Nie muszę chyba tłumaczyć, czemu to akurat jest obraźliwe.
Po trzecie – z jakiegoś powodu ktoś uważa, ktoś NAPRAWDĘ uważa, że większość czytelników uzna mężczyzn z twarzami modelek Victoria’s Secret za atrakcyjnych. I wiecie co?


Tak jakby, nie sądzę. 
Mamy więc obrazki – bezsensowne, obraźliwe, niekomponujące się z niczym, w niektórym przypadku po prostu krzywe, nie na temat i jeszcze nam piszą, że mamy być z tego powodu zachwyceni. 
Osobiście większość wyciąłem, ale zastanawia mnie reakcja autorów na wieść o tym, że ich opowiadania trafiły gdzieś pomiędzy półnagim Brianem Molko a męskim rowem.
Spuśćmy jednak zasłonę milczenia na grafiki (i to jedyne, co można na nie spuścić) i przejdźmy do korekty, która również jest taka sobie. Mamy więc literówki, ortografy, szwankujący styl. Przeszkadza.
Do końca nie wiedziałem też, jak traktować tę książkę. Obrazki i fabuła niektórych opowiadań, usilne krążenie wokół (zazwyczaj kiepsko opisanego) seksu może sugerować, że mamy do czynienia z porno niskiego sortu. Gdyby oceniać zbiór pod względem erotyki, dostałby jakieś 2/10, bo to jest erotyka wybitnie kiepska. Kłopot w tym, że w naborze do tejże antologii nie było nic na temat seksu, zawiera też opowiadania go pozbawione, widocznie więc książka cierpi na niezłą schizofrenie i sama nie ma pojęcia, czym ma być.
Stawiam 4/10 i tak, to jest wynik zaniżony w stosunku do tego, jaka średnia wychodzi po zsumowaniu ocen wszystkich opowiadań. Brak redakcji, szczucie cycem, brak korekty, widoczne amatorstwo nie pozwala mi na wyciągnięcie zbioru wyżej.
A na koniec grafika specjalna, pt. “Co by było, gdyby spece od obrazków z Kotori robili nagłówek na Piwnicę”:



(mam szczerą nadzieję, że pani Jolie nigdy nie wejdzie na mojego bloga)

*


Czegoś się jednak nauczyliśmy – chcesz coś sprzedawać? Dołóż do tego bezsensowną erotykę. A więc: macie i lajkujcie mojego fejsbunia, kochani!



5 rzeczy, które dowiedziałam się o Star Treku ze “ST: Discovery”

5 rzeczy, które dowiedziałam się o Star Treku ze “ST: Discovery”

Przyznaję - z wielkich franczyz popkulturowych Star Trek zawsze był czymś, co mnie po prostu omijało. Kojarzę główne założenia - mamy załogę, statek robiący piu-piu (jak w każdej dobrej produkcji tego typu - odkrywanie kosmosu i kontakty z nowymi cywilizacjami. Gdzieś...

Depresyjne podsumowanie stycznia (o depresji – inaczej)

Depresyjne podsumowanie stycznia (o depresji – inaczej)

Uznałam, że będę więcej na blogu pisać o swoim życiu. Pan Doktór twierdził, że mam tendencję do nierealnego wręcz eskapizmu. Powiedział mi o tym, jak wytłuściłam mu całą koncepcję transhumanistycznego transferu jaźni i zagrzebania się w cyfrowej projekcji własnych...

Calling Bullshit: Prawdziwy Mężczyzna nie pali e-papierosów

Calling Bullshit: Prawdziwy Mężczyzna nie pali e-papierosów

Istnieje takie pojęcie w naukach społecznych jak “toksyczna męskość”. Aby wytłumaczyć ten termin, wystarczy wyobrazić sobie, powiedzmy, typowego zdobywcy nagrody Darwina, który pod czujnymi oczami i zachętami kolegów wsadza śrubokręt w niewypał z drugiej wojny, z...

156 komentarzy

  1. Nefariel

    “Po drugie – całe szczęście, że nie robią antologii o Żydach, bo stężenie pejsów i garbatych nosów przekraczałoby zapewne normy unijne”
    >bo stężenie pejsów i garbatych nosów przekraczałoby zapewne normy unijne
    >bo stężenie (…) garbatych nosów przekraczałoby zapewne normy unijne

    Myślisz, że dadzą się przekonać do zrobienia tej antologii o Żydach? *____________*

    Konstruktywny komć będzie jutro. Albo dziś, tylko w dzień.

    Odpowiedz
  2. Lena

    Nie zgadzam się z częścią opinii i punktacji, ale też nie mam siły się rozpisywać. Może się wreszcie nauczę, że to nie na moje nerwy, a jak już pisać, to tylko do szuflady. Zawsze więc jakaś nauka z tego płynie…

    Odpowiedz
  3. Lena

    Heh, wiem, że nie umiera. I nie martw się, nie zamierzam Cię nazywać złym hejterem czy coś w tym rodzaju xD Powiem tak – nie chodzi o to, żeby od razu pisać idealnie i zbierać same pochlebne opinie. Ale trzeba się uczyć na błędach. I o tyle, o ile pewne mankamenty w swoim tekście dostrzegam i niektóre rzeczy bym teraz dopracowała, to jednak nie uważam, że jest on z gruntu zły i nie zmieniłabym samej koncepcji. A z Twojej recenzji właśnie taki wniosek płynie (no może nie, że jest z gruntu zły, bo inaczej znalazłby się już w recenzji sprzed tygodnie, ale mam nadzieję, że rozumiesz, o co mi chodzi). No i teraz pytanie – róznica gustów, nieumiejętność obiektywnej oceny własnego tekstu, czy może ze mną po prostu jest coś nie tak? Bo wiem, że nie napisałabym go lepiej (albo tylko niewiele lepiej, pewnie tak na pół punkta) i, co więcej, do tej pory byłam z niego całkiem zadowolona.

    Odpowiedz
  4. Prezydent Internetu Q

    Tutaj nie chodzi o to, że koncepcja jest zła – ona jest w porządku. Niestety, wybrałaś temat mocno wyeksploatowany przez innych autorów i to wyeksploatowany dokładnie w ten sam sposób, jak to Ty postanowiłaś zrobić. I, niestety, na tym tle tekst jest po prostu mocno średni.

    Odpowiedz
  5. Lena

    Wspominałam już, że nie czytam tego typu literatury. Gdybym napisała jakieś fantasy albo sci-fic (nawiasem mówiąc, wszystkie inne teksty, jakie kiedykolwiek napisałam, należały właśnie do fantastyki; widać zmienianie gatunku na dobre nie wyszło) i byś stwierdził, że temat jest wyeksploatowany, to wtedy bym mogła dyskutować, a tak to nawet nie wiem za bardzo, kto to jest Hannibal Lecter. Mogę jakby tylko wierzyć na słowo, co niezbyt mi odpowiada.
    Ale jakby nie do końca o to chodzi. Ja opisałam to tak, jak mi się podobało – i to jest właśnie ten problem. Ty uważasz, że główny bohater się wyflacza bez sensu – a tymczasem ja tak lubię. I tu powracamy do pytań z poprzedniego komentarza.
    Może też dobiło mnie trochę to, że wyżej (czasem – dużo wyżej) od mojego tekstu znalazły się opowiadania, które według mnie są:
    a) kiepskie
    b) mocno niedopracowane
    (i ewentualnie – c) dosyć nudne; jakby co każde z tych podpunktów odnosi się do innego tekstu, a podpowiedź jest taka, że “Podróż do Raju” jest moim ulubionym opowiadaniem ze zbioru). Tak więc jakby w moich oczach opcio w konfrontacji z tymi innymi tekstami, które znam, nagle bardzo zmalało. I zrodziło się przekonanie, skoro ja piszę na gorszym poziomie niż tamto, to jaki jest w ogóle sens?

    Odpowiedz
  6. Prezydent Internetu Q

    Ujmę to tak – ja jestem recenzentem. Recenzuję głównie dla czytelników, nie dla autorów i to dla czytelników poustawiałem opowiadania w akurat tej kolejności. To moje zdanie, można się z nim nie zgadzać, zwłaszcza że różnica pomiędzy niektórymi opowiadaniami wynosi jeden lub pół punktu w skali.

    Odpowiedz
  7. Lena

    Dobrze, że dopuszczasz możliwość nie zgadzania się z Tobą, bo wierz mi, nie każdy jest taki łaskawy 😉
    No nic, nie będę się dalej uzewnętrzniać niczym bohater mojego opcia, bo w gruncie rzeczy kogo to obchodzi. Bo to, co zrobię dalej z taką a nie inną opinią, to i tak zależy tylko ode mnie, mogę równie dobrze rzucić pisanie, jak i powiedzieć “wszystkie inne komentarze i recenzje mnie chwaliły, więc to Q. się nie zna” xD

    Odpowiedz
  8. Anonimowy

    Paaanie prezydencie, przeca wiadomo, że recenzje to nie redakcja/ocena/warsztaty literackie dla autora, ale co panu szkodzi porozmawiać z autorem i dać mu jakieś rady, gdy autor chce i prosi? Przeca pan jest prezydentem obywatelskiego internetu…

    Odpowiedz
  9. Nefariel

    Lena, ale Q między krytycznymi słowami też zawarł jedną czy dwie pochwały, więc nie pękaj i pisz dalej. 🙂

    Odpowiedz
  10. Niofomune

    A mnie przerasta fakt, że można pisać opowiadanie (i wysyłać na konkurs!), nie znając konwencji i nie czytając “tego typu literatury”. O.O Przecież oczytanie w danym temacie nie tylko rozwija warsztat, ale chociażby daje wskazówki, co już było i jak to opisywali uznani mistrzowie.

    Odpowiedz
  11. iosellin

    Mnie tam recka się podoba i w zasadzie zgadzam się z większością uwag. Może posortowałabym odrobinę inaczej, zwłaszcza mam własne typy najgorszych;). W kwestii: “Zdecydowanie chętniej poczytałbym sobie o cykloheksanie niż o uczniu ocierającym się genitaliumami o genitaliumy nauczyciela w gejbarze.”/”przewijająca się w tle nauka chemii była naprawdę bardziej interesująca.” – uważaj, bo zaproponuję Ci do recki mój doktorat 😛

    Odpowiedz
  12. Maddie

    Najpierw go skończ. *3*

    Odpowiedz
  13. Lena

    Nef, w opinii na fb owszem, można było jeszcze znaleźć słowa pochwały, w recenzji w sumie średnio, tak że w sumie może dziwić, za co tak właściwie dostałam te 5,5 punkta. Pisania może nie rzucę, ale w chwili obecnego najprawdę nie wyobrażam sobie, żebym mogła gdzieś cokolwiek publikować, nawet na forum. I nie chodzi o jakiś foch, po prostu najzwyczajniej w świecie oszczędziłabym sobie nerwów, bo po co czynić sobie życie jeszcze bardziej stresującym.

    I tak, czekałam tylko, aż posypią się w moją stronę hejty, bo w końcu wiadomo, że powinnam posypywać głowę popiołem i przepraszać, że śmiałam cokolwiek wysyłać do publikacji bez doktoratu na dany temat. Smutne, że już nie można mieć innego zdania i popolemizować twochę z recenzentem, żeby zaraz ktoś nie poczuł się tym w jakiś sposób urażony.

    Odpowiedz
  14. Anonimowy

    A ja pamiętam, że na blogu pisałeś, że za całość OK2 dostanie 7/10… Co się zmieniło? No cóż, jeżeli ta antologia dostała 4/10, to OK1 dostanie -1/10 chyba… Jak nie -2 xD

    Odpowiedz
  15. Niofomune

    Skoro wolisz hiperbolizować to proszę bardzo, mnie tam to wisi. I nie uważam, żeby pisanie do szuflady było jakąś traumą – jeśli ktoś nie chce pisać dla czytelników, to jest to dla niego najlepsze rozwiązanie (bynajmniej nie piszę tego w tonie pejoratywnym). Jestem otwarta na polemikę i argumenty JAK można pisać, nie znając opowiadań/powieści w wybranej konwencji.

    Odpowiedz
  16. Prezydent Internetu Q

    Obawiam się, że recenzowanie doktoratu jest zbyt hipsterskie nawet na mnie. Aczkolwiek jeśli zawiera cykloheksan – mogę się skusić :>

    Odpowiedz
  17. Prezydent Internetu Q

    Hm. Rady. Jedna jest raczej prosta i zrozumiała – pisanie opowiadań w gatunku, którego się nigdy nie czytało nie jest dobrym pomysłem. Naprawdę.

    Odpowiedz
  18. Anonimowy

    Nie przesadzaj, w OK1 też znalazły się niezłe teksty. Problem z tym tomem jest taki, że tam są przynajmniej 2 potwory, niegodne nawet blogowej publikacji. :/ Do dziś mam po nich koszmary brrr…

    Odpowiedz
  19. Anonimowy

    No na blogu nie, ale na facebooku napisałeś, że dasz 7… A tu nagle 4! To jest duża różnica, skąd się wzięła?

    Odpowiedz
  20. Anonimowy

    Hahaha! Chodziło o opowiadanie, nie o całą antologię! Że też ktoś mógł tak w ogóle pomyśleć 😀 lol

    Odpowiedz
  21. Anonimowy

    Zapewne chodziło o to, że jedno z opowiadań dostanie 7, a nie że cała antologia.

    Mruczek

    Odpowiedz
  22. Anonimowy

    Ja pierdzielę, najlepszej antologii ze wszystkich dać 4… To pozostałe nie zasłużyłyby nawet na 1 O.o Teoretycznie oczywiście, gdyby były tu oceniane. Nie żeby to była moja ocena, ja bym dała więcej.

    Odpowiedz
  23. Prezydent Internetu Q

    Wobec tego… zastanawia mnie, co byś dała np. książkom Tolkiena. OKII, powiedzmy, 7/10, Władcy Pierścieni 9/10? Myślisz, że to oddaje w jakiś sensowny sposób różnice pomiędzy tymi dziełami?

    Odpowiedz
  24. Anonimowy

    Proste – nie porównuję dzieł Tolkiena do “opowiastek yaoi”, bo dla mnie to co innego 🙂 Poza tym – czytałam “Władcę pierścieni” i absolutnie nie jestem fanką tego typu literatury… więc pewnie dałabym jeszcze mniej (co nie znaczy że nie lubię tej trylogii i w ogóle).

    Odpowiedz
  25. Niofomune

    a) Władca Pierścieni to nie trylogia do licha ciężkiego!
    b) Znaczy: oceniłabyś je niżej niż OK? O.O

    Odpowiedz
  26. Prezydent Internetu Q

    Khem. Nie chcę być złośliwy, ale to, co masz na górze, to recenzja. Recenzja polega, między innymi, na porównywaniu książek. Tak więc przyjęta skala (w moim przypadku 1-10) powinna dotyczyć WSZYSTKIEGO co recenzuje czy mógłbym zrecenzować. Mógłbym zrecenzować Tolkiena? Mógłbym.

    PS. Podejście “nie lubię tego typu literatury = obniżę ocenę” jest cokolwiek… no, głupie.

    Odpowiedz
  27. Anonimowy

    Naprawdę zastanawiam się nad tą analizą.
    Siedzę, zastanawiam się i nie mogę uwierzyć w to, że tak łatwo manipulujesz ludzkimi uczuciami. Muszę ci podziękować, bo mój chłopak siedział koło mnie i czytał to, po czym stwierdził, że już wie, dlaczego jestem chora psychicznie.
    Śmiałam się, rzygałam tęczą, zwracałam śniadanie.
    Dobra, tego ostatniego nie musiałeś wiedzieć.
    W każdym razie,
    Dzięki, kolejna książka, którą muszę kupić. Stop wróć.
    Książka?

    Nie jestem mistrzynią pożegnań i zakończeń wypowiedzi, więc powiem tylko: nie umrzyj.

    Anonimowy Krytyk

    Odpowiedz
  28. Agnes

    Ostatnio zaglądałam tu jeszcze we wrześniu. Chyba nawet zostawiłam komentarz.
    W każdym bądź razie bardzo podoba mi się twój styl pisania zarówno recenzji jak i opowiadań. Ten komentarz miałam napisać jutro, ale przed wyłączeniem komputera przypomniałam sobie o bardzo fajnym blogu, na którego kiedyś wpadłam. A oto i jego adres: http://commentarii-de-bello.blogspot.com/ Mówi ci to coś? No więc jak sobie o tym blogu przypomniałam, to postanowiłam tam zajrzeć. Ale tam czekała na mnie niespodzianka. Odmowa uprawnień. Więc mam takie pytanko, czy mógłbyś wysłać mi zaproszenie do czytania bloga? Adres e-mail chyba jest potrzebny, więc podaję: agoi342@wp.pl.
    No to pozdrawiam i z niecierpliwością czekam na kolejną recenzję, Aga 🙂

    Odpowiedz
  29. Anonimowy

    Nie mógłbyś. Pisałeś, że zajmujesz się recenzowaniem debiutów/książek młodych wydawnictw/literaturą homoerotyczną a dzieła wielkie zostawiasz innym. Stąd skala powinna zostać dopasowana do badanego obiektu a nie odnosić się do światowych klasyków.

    Odpowiedz
  30. Prezydent Internetu Q

    Wobec tego tak – debiutem jest np. nominowany do Zajdla “Xavras Wyżryn” Dukaja. Wśród literatury o gejach jest dużo naprawdę dobrych książek, tak samo można trafić coś dobrego w wydawnictwach startujących.

    Odpowiedz
  31. Anonimowy

    Nie wątpię że są dobre książki traktujące o gejach. Zrecenzuj jakąś dobrą, daj jej 9-10 i resztę skali odnoś do niej. Bo stwierdzanie: “tej książce dam 2 a tej 4 bo Tolkien pisze na 10” mija się chyba z celem i nie daje pojęcia o faktycznej jakości w ramach “podgatunku”.

    Odpowiedz
  32. Anonimowy

    Niestety muszę się zgodzić z anonimem. Swoimi komentarzami, Q, pokazujesz tylko, że nie jesteś dobrym recentantem. Tylko osoba niedojrzała (pod względem literackim, ofc) porównuje teksty zwykłych ludzi do książek posiadających znacznie wyższy status. Anonim dał ci dobrą radę – zrecenzuj książkę o gejach (napisaną nie przez zawodowego pisarza i wydaną nie przez profesjonalne wydwnictwo).
    Myślałam, że jesteś bardziej doświadczony, ale najwyraźniej się myliłam, bo, idąc tropem twojego myślenia – można porównać Władce Pierścieni do Boskiej Komedii, albo do Bilblii, hm?
    Zapamiętaj, że należy porównywać książki z tej samej półki. Tak, robi literaturoznawca. Amator oczekuje od zwykłeg, internetowego tekstu niemożliwego.

    Odpowiedz
  33. Prezydent Internetu Q

    W zasadzie zastanawiałem się, jak skomentować dwie powyższe wypowiedzi, ale naprawdę – nie mam pojęcia, jak powinna wyglądać recenzja, BEZ porównywania książek do innych. Chyba nie powinna zawierać oceny czegokolwiek, bo trudno oceniać bez odniesienia.

    Coś mi się wydaje, że nie rozumiecie, o co mi chodzi. Porównywać Władcę Pierścieni do Boskiej Komedii można, ale jaki to miałoby cel? To skrajnie różny typ literatury, co by wynikało z tego porównania? Natomiast porównanie takiego “Kochanka Magii” z Tolkienem to porównanie w zakresie jednego gatunku, gdzie jest MNÓSTWO punktów odniesienia, nie mówiąc już o tym, że sam “Kochanek…” żywo jedzie na popłuczynach po Tolkienie.

    Odpowiedz
  34. Anonimowy

    Ja nie mówiłam o Kochanku Magii. Przeczytałam tylko twoją recenzję, w której mówiłeś, że opowiadania z antalogii są też obyczajowe. I odnoszę się do twojego komentarza, w którym wymieniasz tę antalogię obok Tolkiena. Nie czytałam KM i wcześniej nie było o nim mowy w rozmowie, więc nie przeinaczaj sensu naszych komentarzy 🙂

    Odpowiedz
  35. Prezydent Internetu Q

    Nie przeinaczam niczego. Po prostu komentator powyżej najwyraźniej nie przyjął żadnego rozróżnienia na literaturę wysoką i popularną. “Boska komedia” to literatura wysoka. Dzieła Tolkiena to literatura popularna, tego samego gatunku co wymieniony “Kochanek Magii”. Nie widzę powodu, dla którego nie miałbym porównywać dwóch książek literatury popularnej.

    Odpowiedz
  36. Anonimowy

    Nadal nie rozumiesz? 🙂 Nie było mowy o KM, tylko o OK. Tam są różne opowiadania, nie tylko fantasy i ciężko to porównać do Tolkiena. Takie trudne, serio? :))

    Odpowiedz
  37. Prezydent Internetu Q

    Tak, bardzo trudno mi zrozumieć, czemu nie mogę porównywać OK do Tolkiena, skoro porównywałem JEDYNIE pod względem warsztatu/jakości, a nie czegokolwiek innego. I to nie w recenzji, a w odpowiedzi na komentarz.

    Odpowiedz
  38. Biały Lis

    Ustalmy pewien prosty fakt: powieść jest powieścią, kiedy spełnia określone wymogi. I nie mówię tu w znaczeniu “jest wydana drukiem, lub nie”, chodzi mi o te podstawy podstaw, takie jak narracja, bohaterowie, świat przedstawiony… Te podstawowe elementy są stałe i niezmienne, a ich istnienie i zasady, na których występują, nie różnią się między gatunkami. Nie widzę zatem powodu, by nie można było ich między sobą porównywać. Warsztat autora, słownictwo, jakim operuje, sposób kreacji bohaterów – wszystko to zależy przecież od umiejętności, nie od tego, w jakim uniwersum, lub w jaki sposób prowadzi fabułę. Tolkien miał świetny warsztat i pisał w sposób, który słusznie zapewnił mu miejsce wśród klasyki – logiczne więc, że jest wysoko oceniony. Książki gorsze – są oceniane niżej – to chyba też logiczne. Nie chodzi przecież o to, która powieść/opowiadanie ma lepszą fabułę czy ciekawszą akcję – chodzi o to, jak są napisane.

    Odpowiedz
  39. Anonimowy

    Bo to głupie 🙂 Pod względem warsztatu? Tolkien ma specyficzny styl, który dostosował do tematyki swoich tekstów. Zresztą, ciągle pokazujesz swoje amatorstwo. WP należy do literatury popularnej, ale to klasyk w fantastyce. W fantastyce. Po co porównywać go do obyczajówek, a nawet sci-fi?
    Nie potrafisz docenić tekstów internetowych. Patrzysz na nie przez pryzmat zawodowego pisarstwa, a to są nieco inne kategorie. Jasne, powiesz, że trzeba się wzorować na najlepszych, ale nie oceniać przez pryzmat klasyków. W recenzji były same żale, czytało się to okropnie, jak wynurzenia niezadowolonej z życia starej panny.
    Zejdź na ziemię, bo nie jesteś tak dobry, jak myślisz 🙂 (a myślisz, że jesteś, nie próbuj zaprzeczać)

    Odpowiedz
  40. Prezydent Internetu Q

    Raz – spójrz w górę na post Lisa.
    Dwa – rozumiem, że profesjonalni recenzenci nie porównują tekstów względem siebie? Ciekawa teoria. Tylko, że za każdym razem, gdy wystawiasz książce ocenę w odpowiedniej skali (u mnie to 1-10) porównujesz ją z innymi. Za każdym razem, gdy piszesz, że np. fabuła jest wtórna – masz jakiś punkt odniesienia. Nie istnieją recenzje BEZ porównywania z niczym.
    Trzy – “Nie potrafisz docenić tekstów internetowych.” – Zaraz, zaraz. Przecież ja nie oceniam tekstów internetowych. Oceniam wydane książki.
    Cztery – “W recenzji były same żale, czytało się to okropnie, jak wynurzenia niezadowolonej z życia starej panny.” – Rozumiem więc, że jeżeli uważam coś za kiepskie, to powinienem pisać, że czytało mi się to super? Ciekawa koncepcja.
    Pięć – “Zejdź na ziemię, bo nie jesteś tak dobry, jak myślisz :)” – Przyznam rację, jeżeli ktoś mi wytłumaczy, czemu nie jestem dobry. Bo argumenty, że jestem kiepskim recenzentem, bo porównuję złych autorów z dobrymi i ciężko mi się czyta złe opka, jakoś mnie nie przekonały.

    Odpowiedz
  41. Biały Lis

    Nie wiem jak dla szanownego anonima, ale dla mnie, jeśli ktoś wydaje książkę, choćby w… niezbyt poważnym i znanym wydawnictwie, to znak, że myśli o pisaniu na poważnie. To już nie jest pisanie dla fanów na blogu. A w takim razie – dlaczego ma być traktowany inaczej, niż “zawodowych” autorów? Bo to jego pierwsza praca? Jest wiele świetnych debiutów i wiele debiutów spartolonych na całej linii, tak samo jak wielu znanych autorów raz na jakiś czas wyprodukuje jakiś koszmarek. Jasne, każda książka powinna być traktowana indywidualnie, ale to nie znaczy, że można powiedzieć “o, “Kochanek Magii” to takie tam, internetowe opowiadanko puszczone drukiem, kto by to brał na poważnie”, bo autorka miałaby prawo – a wręcz powinna! – poczuć się taką postawą dotknięta. Jeśli ktoś wchodzi w jakąś “branżę”, powinien liczyć się z tym, że będzie sądzony w oparciu o innych jej przedstawicieli, zarówno tych gorszych, jak i lepszych. Coś jest napisane dobrze, albo źle i nie ma tu znaczenia, czy to debiut, “wielka” literatura, czy tylko opowiadanie w antologii. Grafomaństwo jest grafomaństwem właśnie dlatego, że istnieją pozycje dużo lepsze, z którymi zestawione wypada wyjątkowo blado. I to bez względu na gatunek.

    Odpowiedz
  42. Niofomune

    “WP należy do literatury popularnej, ale to klasyk w fantastyce. W fantastyce. Po co porównywać go do obyczajówek, a nawet sci-fi? “
    Yyy… S-f to też fantastyka. Tak na marginesie.

    Odpowiedz
  43. iosellin

    Niemniej porównywanie tolkienowskiej powieści fantasy z opowiadaniami w większości obyczajowymi to trochę jak porównywanie smaku śledzia do tortu. Aczkolwiek nie powiem, nastrój mi poprawiliście zdecydowanie tym, że do Tolkiena brakuje mi zaledwie trzech punkcików 😉 Sprecyzowałabym, że WP to klasyk fantasy – sci-fi ma własnych klasyków, do których w sumie WP też byłoby ciężko porównywać. Tolkien nie wywarł na mnie takiego wrażenia jak np Lem, no ale… 🙂

    Odpowiedz
  44. Prezydent Internetu Q

    Chyba muszę powtórzyć jeszcze raz – nigdzie w recenzji nie porównywałem żadnej książki Tolkiena do żadnego z opowiadań. Tolkien został wspomniany raz, przy dyskusji na temat skali oceniania. Równie dobrze dyskusja mogłaby dotyczyć tego, czemu używam tej samej skali (1-10) do oceniania fantastyki i obyczajówek.

    Odpowiedz
  45. monika lijuan

    “Nie chodzi przecież o to, która powieść/opowiadanie ma lepszą fabułę czy ciekawszą akcję – chodzi o to, jak są napisane.” Od razu przyszedł mi na myśl Martin… no cóż, styl pisania ma chujowy, jego książki czyta się dla samej fabuły.

    Odpowiedz
  46. iosellin

    To już wiem, czemu nie byłam w stanie przebrnąć przez jego książki i rzuciłam, zirytowana, po kilkudziesięciu stronach 🙂

    Odpowiedz
  47. Biały Lis

    A ja, dla odmiany, nawet lubię jego styl. A przynajmniej nigdy mi nie przeszkadzał, choć fakt, jakoś szczególnie genialny też nie jest. Takie ni mi chłodzi, ni grzeje, ale póki pcha fabułę do przodu, nie narzekam. Jak to mówią: rzecz gustu 😉

    Odpowiedz
  48. Anonimowy

    Z tym czytaniem danego gatunku jest jak z prawem. “Nie wiedziałam, że nie mogę jechać, gdy jest czerwone, więc za co ten mandat?”, tak przedstawia się logika Leny. Nie krytykuję jej stylu, bo do jej wypocin nie zaglądałam, ale mam pewien niesmak czytając jej komentarze. “Nie czytałam tego gatunku, więc nie wiem, czemu mnie krytykują” taki tok myślenia niestety ogranicza autora. Zgromadzenie wiedzy na temat, na który się pisze, przejrzenie kilku dzieł czy motywów, czy choćby przeczytanie najpopularniejszych książek z danej niszy już zapewnia jakieś informacje i jako taki warsztat. Tak więc kończąc, Lena, nie mówię, że powinnaś skończyć z tworzeniem, wręcz przeciwnie, lecz jedna rzecz – wena, umiejętności, talent mogą zawieść, jeżeli nie zbierzesz informacji.

    Odpowiedz
  49. Lena

    Nie zgadzam si&#281 z cz&#281&#347ci&#261 opinii i punktacji, ale te&#380 nie mam si&#322y si&#281 rozpisywa&#263. Mo&#380e si&#281 wreszcie naucz&#281, &#380e to nie na moje nerwy, a jak ju&#380 pisa&#263, to tylko do szuflady. Zawsze wi&#281c jaka&#347 nauka z tego p&#322ynie…

    Odpowiedz
  50. Lena

    Dobrze, &#380e dopuszczasz mo&#380liwo&#347&#263 nie zgadzania si&#281 z Tob&#261, bo wierz mi, nie ka&#380dy jest taki &#322askawy ;)No nic, nie b&#281d&#281 si&#281 dalej uzewn&#281trznia&#263 niczym bohater mojego opcia, bo w gruncie rzeczy kogo to obchodzi. Bo to, co zrobi&#281 dalej z tak&#261 a nie inn&#261 opini&#261, to i tak zale&#380y tylko ode mnie, mog&#281 r&#243wnie dobrze rzuci&#263 pisanie, jak i powiedzie&#263 “wszystkie inne komentarze i recenzje mnie chwali&#322y, wi&#281c to Q. si&#281 nie zna” xD

    Odpowiedz
  51. Prezydent Internetu Q

    Obawiam si&#281, &#380e recenzowanie doktoratu jest zbyt hipsterskie nawet na mnie. Aczkolwiek je&#347li zawiera cykloheksan – mog&#281 si&#281 skusi&#263 :>

    Odpowiedz
  52. Niofomune

    Skoro wolisz hiperbolizowa&#263 to prosz&#281 bardzo, mnie tam to wisi. I nie uwa&#380am, &#380eby pisanie do szuflady by&#322o jak&#261&#347 traum&#261 – je&#347li kto&#347 nie chce pisa&#263 dla czytelnik&#243w, to jest to dla niego najlepsze rozwi&#261zanie (bynajmniej nie pisz&#281 tego w tonie pejoratywnym). Jestem otwarta na polemik&#281 i argumenty JAK mo&#380na pisa&#263, nie znaj&#261c opowiada&#324/powie&#347ci w wybranej konwencji.

    Odpowiedz
  53. Prezydent Internetu Q

    Ujm&#281 to tak – ja jestem recenzentem. Recenzuj&#281 g&#322&#243wnie dla czytelnik&#243w, nie dla autor&#243w i to dla czytelnik&#243w poustawia&#322em opowiadania w akurat tej kolejno&#347ci. To moje zdanie, mo&#380na si&#281 z nim nie zgadza&#263, zw&#322aszcza &#380e r&#243&#380nica pomi&#281dzy niekt&#243rymi opowiadaniami wynosi jeden lub p&#243&#322 punktu w skali.

    Odpowiedz
  54. Lena

    Heh, wiem, &#380e nie umiera. I nie martw si&#281, nie zamierzam Ci&#281 nazywa&#263 z&#322ym hejterem czy co&#347 w tym rodzaju xD Powiem tak – nie chodzi o to, &#380eby od razu pisa&#263 idealnie i zbiera&#263 same pochlebne opinie. Ale trzeba si&#281 uczy&#263 na b&#322&#281dach. I o tyle, o ile pewne mankamenty w swoim tek&#347cie dostrzegam i niekt&#243re rzeczy bym teraz dopracowa&#322a, to jednak nie uwa&#380am, &#380e jest on z gruntu z&#322y i nie zmieni&#322abym samej koncepcji. A z Twojej recenzji w&#322a&#347nie taki wniosek p&#322ynie (no mo&#380e nie, &#380e jest z gruntu z&#322y, bo inaczej znalaz&#322by si&#281 ju&#380 w recenzji sprzed tygodnie, ale mam nadziej&#281, &#380e rozumiesz, o co mi chodzi). No i teraz pytanie – r&#243znica gust&#243w, nieumiej&#281tno&#347&#263 obiektywnej oceny w&#322asnego tekstu, czy mo&#380e ze mn&#261 po prostu jest co&#347 nie tak? Bo wiem, &#380e nie napisa&#322abym go lepiej (albo tylko niewiele lepiej, pewnie tak na p&#243&#322 punkta) i, co wi&#281cej, do tej pory by&#322am z niego ca&#322kiem zadowolona.

    Odpowiedz
  55. Anonimowy

    Hahaha! Chodzi&#322o o opowiadanie, nie o ca&#322&#261 antologi&#281! &#379e te&#380 kto&#347 m&#243g&#322 tak w og&#243le pomy&#347le&#263 😀 lol

    Odpowiedz
  56. Anonimowy

    No na blogu nie, ale na facebooku napisa&#322e&#347, &#380e dasz 7… A tu nagle 4! To jest du&#380a r&#243&#380nica, sk&#261d si&#281 wzi&#281&#322a?

    Odpowiedz
  57. Prezydent Internetu Q

    Hm. Rady. Jedna jest raczej prosta i zrozumia&#322a – pisanie opowiada&#324 w gatunku, kt&#243rego si&#281 nigdy nie czyta&#322o nie jest dobrym pomys&#322em. Naprawd&#281.

    Odpowiedz
  58. Anonimowy

    Nie przesadzaj, w OK1 te&#380 znalaz&#322y si&#281 niez&#322e teksty. Problem z tym tomem jest taki, &#380e tam s&#261 przynajmniej 2 potwory, niegodne nawet blogowej publikacji. :/ Do dzi&#347 mam po nich koszmary brrr…

    Odpowiedz
  59. iosellin

    Mnie tam recka si&#281 podoba i w zasadzie zgadzam si&#281 z wi&#281kszo&#347ci&#261 uwag. Mo&#380e posortowa&#322abym odrobin&#281 inaczej, zw&#322aszcza mam w&#322asne typy najgorszych;). W kwestii: “Zdecydowanie ch&#281tniej poczyta&#322bym sobie o cykloheksanie ni&#380 o uczniu ocieraj&#261cym si&#281 genitaliumami o genitaliumy nauczyciela w gejbarze.”/”przewijaj&#261ca si&#281 w tle nauka chemii by&#322a naprawd&#281 bardziej interesuj&#261ca.” – uwa&#380aj, bo zaproponuj&#281 Ci do recki m&#243j doktorat 😛

    Odpowiedz
  60. Anonimowy

    Zapewne chodzi&#322o o to, &#380e jedno z opowiada&#324 dostanie 7, a nie &#380e ca&#322a antologia. Mruczek

    Odpowiedz
  61. Anonimowy

    A ja pami&#281tam, &#380e na blogu pisa&#322e&#347, &#380e za ca&#322o&#347&#263 OK2 dostanie 7/10… Co si&#281 zmieni&#322o? No c&#243&#380, je&#380eli ta antologia dosta&#322a 4/10, to OK1 dostanie -1/10 chyba… Jak nie -2 xD

    Odpowiedz
  62. Prezydent Internetu Q

    Powtarzam – nigdzie nie pisa&#322em, &#380e dam OKII tak wysok&#261 ocen&#281 O.o

    Odpowiedz
  63. Lena

    Wspomina&#322am ju&#380, &#380e nie czytam tego typu literatury. Gdybym napisa&#322a jakie&#347 fantasy albo sci-fic (nawiasem m&#243wi&#261c, wszystkie inne teksty, jakie kiedykolwiek napisa&#322am, nale&#380a&#322y w&#322a&#347nie do fantastyki; wida&#263 zmienianie gatunku na dobre nie wysz&#322o) i by&#347 stwierdzi&#322, &#380e temat jest wyeksploatowany, to wtedy bym mog&#322a dyskutowa&#263, a tak to nawet nie wiem za bardzo, kto to jest Hannibal Lecter. Mog&#281 jakby tylko wierzy&#263 na s&#322owo, co niezbyt mi odpowiada. Ale jakby nie do ko&#324ca o to chodzi. Ja opisa&#322am to tak, jak mi si&#281 podoba&#322o – i to jest w&#322a&#347nie ten problem. Ty uwa&#380asz, &#380e g&#322&#243wny bohater si&#281 wyflacza bez sensu – a tymczasem ja tak lubi&#281. I tu powracamy do pyta&#324 z poprzedniego komentarza.Mo&#380e te&#380 dobi&#322o mnie troch&#281 to, &#380e wy&#380ej (czasem – du&#380o wy&#380ej) od mojego tekstu znalaz&#322y si&#281 opowiadania, kt&#243re wed&#322ug mnie s&#261:a) kiepskieb) mocno niedopracowane(i ewentualnie – c) dosy&#263 nudne; jakby co ka&#380de z tych podpunkt&#243w odnosi si&#281 do innego tekstu, a podpowied&#378 jest taka, &#380e “Podr&#243&#380 do Raju” jest moim ulubionym opowiadaniem ze zbioru). Tak wi&#281c jakby w moich oczach opcio w konfrontacji z tymi innymi tekstami, kt&#243re znam, nagle bardzo zmala&#322o. I zrodzi&#322o si&#281 przekonanie, skoro ja pisz&#281 na gorszym poziomie ni&#380 tamto, to jaki jest w og&#243le sens?

    Odpowiedz
  64. Nefariel

    “Po drugie – ca&#322e szcz&#281&#347cie, &#380e nie robi&#261 antologii o &#379ydach, bo st&#281&#380enie pejs&#243w i garbatych nos&#243w przekracza&#322oby zapewne normy unijne”>bo st&#281&#380enie pejs&#243w i garbatych nos&#243w przekracza&#322oby zapewne normy unijne>bo st&#281&#380enie (…) garbatych nos&#243w przekracza&#322oby zapewne normy unijneMy&#347lisz, &#380e dadz&#261 si&#281 przekona&#263 do zrobienia tej antologii o &#379ydach? *____________* Konstruktywny kom&#263 b&#281dzie jutro. Albo dzi&#347, tylko w dzie&#324.

    Odpowiedz
  65. Virtue Dragonis

    Ocena wystawiona. :)PozdrawiamVirtuehttp://smocza-ocenialnia.blogspot.com/

    Odpowiedz
  66. Prezydent Internetu Q

    Wobec tego tak – debiutem jest np. nominowany do Zajdla “Xavras Wy&#380ryn” Dukaja. W&#347r&#243d literatury o gejach jest du&#380o naprawd&#281 dobrych ksi&#261&#380ek, tak samo mo&#380na trafi&#263 co&#347 dobrego w wydawnictwach startuj&#261cych.

    Odpowiedz
  67. Niofomune

    a) W&#322adca Pier&#347cieni to nie trylogia do licha ci&#281&#380kiego!b) Znaczy: oceni&#322aby&#347 je ni&#380ej ni&#380 OK? O.O

    Odpowiedz
  68. Anonimowy

    Proste – nie por&#243wnuj&#281 dzie&#322 Tolkiena do “opowiastek yaoi”, bo dla mnie to co innego 🙂 Poza tym – czyta&#322am “W&#322adc&#281 pier&#347cieni” i absolutnie nie jestem fank&#261 tego typu literatury… wi&#281c pewnie da&#322abym jeszcze mniej (co nie znaczy &#380e nie lubi&#281 tej trylogii i w og&#243le).

    Odpowiedz
  69. Prezydent Internetu Q

    Wobec tego… zastanawia mnie, co by&#347 da&#322a np. ksi&#261&#380kom Tolkiena. OKII, powiedzmy, 7/10, W&#322adcy Pier&#347cieni 9/10? My&#347lisz, &#380e to oddaje w jaki&#347 sensowny spos&#243b r&#243&#380nice pomi&#281dzy tymi dzie&#322ami?

    Odpowiedz
  70. Agnes

    Ostatnio zagl&#261da&#322am tu jeszcze we wrze&#347niu. Chyba nawet zostawi&#322am komentarz. W ka&#380dym b&#261d&#378 razie bardzo podoba mi si&#281 tw&#243j styl pisania zar&#243wno recenzji jak i opowiada&#324. Ten komentarz mia&#322am napisa&#263 jutro, ale przed wy&#322&#261czeniem komputera przypomnia&#322am sobie o bardzo fajnym blogu, na kt&#243rego kiedy&#347 wpad&#322am. A oto i jego adres: http://commentarii-de-bello.blogspot.com/ M&#243wi ci to co&#347? No wi&#281c jak sobie o tym blogu przypomnia&#322am, to postanowi&#322am tam zajrze&#263. Ale tam czeka&#322a na mnie niespodzianka. Odmowa uprawnie&#324. Wi&#281c mam takie pytanko, czy m&#243g&#322by&#347 wys&#322a&#263 mi zaproszenie do czytania bloga? Adres e-mail chyba jest potrzebny, wi&#281c podaj&#281: agoi342@wp.pl. No to pozdrawiam i z niecierpliwo&#347ci&#261 czekam na kolejn&#261 recenzj&#281, Aga 🙂

    Odpowiedz
  71. Anonimowy

    Nie m&#243g&#322by&#347. Pisa&#322e&#347, &#380e zajmujesz si&#281 recenzowaniem debiut&#243w/ksi&#261&#380ek m&#322odych wydawnictw/literatur&#261 homoerotyczn&#261 a dzie&#322a wielkie zostawiasz innym. St&#261d skala powinna zosta&#263 dopasowana do badanego obiektu a nie odnosi&#263 si&#281 do &#347wiatowych klasyk&#243w.

    Odpowiedz
  72. Lena

    Nef, w opinii na fb owszem, mo&#380na by&#322o jeszcze znale&#378&#263 s&#322owa pochwa&#322y, w recenzji w sumie &#347rednio, tak &#380e w sumie mo&#380e dziwi&#263, za co tak w&#322a&#347ciwie dosta&#322am te 5,5 punkta. Pisania mo&#380e nie rzuc&#281, ale w chwili obecnego najprawd&#281 nie wyobra&#380am sobie, &#380ebym mog&#322a gdzie&#347 cokolwiek publikowa&#263, nawet na forum. I nie chodzi o jaki&#347 foch, po prostu najzwyczajniej w &#347wiecie oszcz&#281dzi&#322abym sobie nerw&#243w, bo po co czyni&#263 sobie &#380ycie jeszcze bardziej stresuj&#261cym.I tak, czeka&#322am tylko, a&#380 posypi&#261 si&#281 w moj&#261 stron&#281 hejty, bo w ko&#324cu wiadomo, &#380e powinnam posypywa&#263 g&#322ow&#281 popio&#322em i przeprasza&#263, &#380e &#347mia&#322am cokolwiek wysy&#322a&#263 do publikacji bez doktoratu na dany temat. Smutne, &#380e ju&#380 nie mo&#380na mie&#263 innego zdania i popolemizowa&#263 twoch&#281 z recenzentem, &#380eby zaraz kto&#347 nie poczu&#322 si&#281 tym w jaki&#347 spos&#243b ura&#380ony.

    Odpowiedz
  73. Anonimowy

    Nie w&#261tpi&#281 &#380e s&#261 dobre ksi&#261&#380ki traktuj&#261ce o gejach. Zrecenzuj jak&#261&#347 dobr&#261, daj jej 9-10 i reszt&#281 skali odno&#347 do niej. Bo stwierdzanie: “tej ksi&#261&#380ce dam 2 a tej 4 bo Tolkien pisze na 10” mija si&#281 chyba z celem i nie daje poj&#281cia o faktycznej jako&#347ci w ramach “podgatunku”.

    Odpowiedz
  74. Prezydent Internetu Q

    Tak, bardzo trudno mi zrozumie&#263, czemu nie mog&#281 por&#243wnywa&#263 OK do Tolkiena, skoro por&#243wnywa&#322em JEDYNIE pod wzgl&#281dem warsztatu/jako&#347ci, a nie czegokolwiek innego. I to nie w recenzji, a w odpowiedzi na komentarz.

    Odpowiedz
  75. Prezydent Internetu Q

    Khem. Nie chc&#281 by&#263 z&#322o&#347liwy, ale to, co masz na g&#243rze, to recenzja. Recenzja polega, mi&#281dzy innymi, na por&#243wnywaniu ksi&#261&#380ek. Tak wi&#281c przyj&#281ta skala (w moim przypadku 1-10) powinna dotyczy&#263 WSZYSTKIEGO co recenzuje czy m&#243g&#322bym zrecenzowa&#263. M&#243g&#322bym zrecenzowa&#263 Tolkiena? M&#243g&#322bym. PS. Podej&#347cie “nie lubi&#281 tego typu literatury = obni&#380&#281 ocen&#281” jest cokolwiek… no, g&#322upie.

    Odpowiedz
  76. Anonimowy

    Niestety musz&#281 si&#281 zgodzi&#263 z anonimem. Swoimi komentarzami, Q, pokazujesz tylko, &#380e nie jeste&#347 dobrym recentantem. Tylko osoba niedojrza&#322a (pod wzgl&#281dem literackim, ofc) por&#243wnuje teksty zwyk&#322ych ludzi do ksi&#261&#380ek posiadaj&#261cych znacznie wy&#380szy status. Anonim da&#322 ci dobr&#261 rad&#281 – zrecenzuj ksi&#261&#380k&#281 o gejach (napisan&#261 nie przez zawodowego pisarza i wydan&#261 nie przez profesjonalne wydwnictwo). My&#347la&#322am, &#380e jeste&#347 bardziej do&#347wiadczony, ale najwyra&#378niej si&#281 myli&#322am, bo, id&#261c tropem twojego my&#347lenia – mo&#380na por&#243wna&#263 W&#322adce Pier&#347cieni do Boskiej Komedii, albo do Bilblii, hm? Zapami&#281taj, &#380e nale&#380y por&#243wnywa&#263 ksi&#261&#380ki z tej samej p&#243&#322ki. Tak, robi literaturoznawca. Amator oczekuje od zwyk&#322eg, internetowego tekstu niemo&#380liwego.

    Odpowiedz
  77. Anonimowy

    Naprawd&#281 zastanawiam si&#281 nad t&#261 analiz&#261.Siedz&#281, zastanawiam si&#281 i nie mog&#281 uwierzy&#263 w to, &#380e tak &#322atwo manipulujesz ludzkimi uczuciami. Musz&#281 ci podzi&#281kowa&#263, bo m&#243j ch&#322opak siedzia&#322 ko&#322o mnie i czyta&#322 to, po czym stwierdzi&#322, &#380e ju&#380 wie, dlaczego jestem chora psychicznie. &#346mia&#322am si&#281, rzyga&#322am t&#281cz&#261, zwraca&#322am &#347niadanie.Dobra, tego ostatniego nie musia&#322e&#347 wiedzie&#263.W ka&#380dym razie,Dzi&#281ki, kolejna ksi&#261&#380ka, kt&#243r&#261 musz&#281 kupi&#263. Stop wr&#243&#263.Ksi&#261&#380ka?Nie jestem mistrzyni&#261 po&#380egna&#324 i zako&#324cze&#324 wypowiedzi, wi&#281c powiem tylko: nie umrzyj.Anonimowy Krytyk

    Odpowiedz
  78. Anonimowy

    Nadal nie rozumiesz? 🙂 Nie by&#322o mowy o KM, tylko o OK. Tam s&#261 r&#243&#380ne opowiadania, nie tylko fantasy i ci&#281&#380ko to por&#243wna&#263 do Tolkiena. Takie trudne, serio? :))

    Odpowiedz
  79. Prezydent Internetu Q

    W zasadzie zastanawia&#322em si&#281, jak skomentowa&#263 dwie powy&#380sze wypowiedzi, ale naprawd&#281 – nie mam poj&#281cia, jak powinna wygl&#261da&#263 recenzja, BEZ por&#243wnywania ksi&#261&#380ek do innych. Chyba nie powinna zawiera&#263 oceny czegokolwiek, bo trudno ocenia&#263 bez odniesienia.Co&#347 mi si&#281 wydaje, &#380e nie rozumiecie, o co mi chodzi. Por&#243wnywa&#263 W&#322adc&#281 Pier&#347cieni do Boskiej Komedii mo&#380na, ale jaki to mia&#322oby cel? To skrajnie r&#243&#380ny typ literatury, co by wynika&#322o z tego por&#243wnania? Natomiast por&#243wnanie takiego “Kochanka Magii” z Tolkienem to por&#243wnanie w zakresie jednego gatunku, gdzie jest MN&#211STWO punkt&#243w odniesienia, nie m&#243wi&#261c ju&#380 o tym, &#380e sam “Kochanek…” &#380ywo jedzie na pop&#322uczynach po Tolkienie.

    Odpowiedz
  80. Prezydent Internetu Q

    Nie przeinaczam niczego. Po prostu komentator powy&#380ej najwyra&#378niej nie przyj&#261&#322 &#380adnego rozr&#243&#380nienia na literatur&#281 wysok&#261 i popularn&#261. “Boska komedia” to literatura wysoka. Dzie&#322a Tolkiena to literatura popularna, tego samego gatunku co wymieniony “Kochanek Magii”. Nie widz&#281 powodu, dla kt&#243rego nie mia&#322bym por&#243wnywa&#263 dw&#243ch ksi&#261&#380ek literatury popularnej.

    Odpowiedz
  81. Anonimowy

    Bo to g&#322upie 🙂 Pod wzgl&#281dem warsztatu? Tolkien ma specyficzny styl, kt&#243ry dostosowa&#322 do tematyki swoich tekst&#243w. Zreszt&#261, ci&#261gle pokazujesz swoje amatorstwo. WP nale&#380y do literatury popularnej, ale to klasyk w fantastyce. W fantastyce. Po co por&#243wnywa&#263 go do obyczaj&#243wek, a nawet sci-fi? Nie potrafisz doceni&#263 tekst&#243w internetowych. Patrzysz na nie przez pryzmat zawodowego pisarstwa, a to s&#261 nieco inne kategorie. Jasne, powiesz, &#380e trzeba si&#281 wzorowa&#263 na najlepszych, ale nie ocenia&#263 przez pryzmat klasyk&#243w. W recenzji by&#322y same &#380ale, czyta&#322o si&#281 to okropnie, jak wynurzenia niezadowolonej z &#380ycia starej panny. Zejd&#378 na ziemi&#281, bo nie jeste&#347 tak dobry, jak my&#347lisz 🙂 (a my&#347lisz, &#380e jeste&#347, nie pr&#243buj zaprzecza&#263)

    Odpowiedz
  82. iosellin

    To ju&#380 wiem, czemu nie by&#322am w stanie przebrn&#261&#263 przez jego ksi&#261&#380ki i rzuci&#322am, zirytowana, po kilkudziesi&#281ciu stronach 🙂

    Odpowiedz
  83. monika lijuan

    “Nie chodzi przecie&#380 o to, kt&#243ra powie&#347&#263/opowiadanie ma lepsz&#261 fabu&#322&#281 czy ciekawsz&#261 akcj&#281 – chodzi o to, jak s&#261 napisane.” Od razu przyszed&#322 mi na my&#347l Martin… no c&#243&#380, styl pisania ma chujowy, jego ksi&#261&#380ki czyta si&#281 dla samej fabu&#322y.

    Odpowiedz
  84. Anonimowy

    Z tym czytaniem danego gatunku jest jak z prawem. “Nie wiedzia&#322am, &#380e nie mog&#281 jecha&#263, gdy jest czerwone, wi&#281c za co ten mandat?”, tak przedstawia si&#281 logika Leny. Nie krytykuj&#281 jej stylu, bo do jej wypocin nie zagl&#261da&#322am, ale mam pewien niesmak czytaj&#261c jej komentarze. “Nie czyta&#322am tego gatunku, wi&#281c nie wiem, czemu mnie krytykuj&#261” taki tok my&#347lenia niestety ogranicza autora. Zgromadzenie wiedzy na temat, na kt&#243ry si&#281 pisze, przejrzenie kilku dzie&#322 czy motyw&#243w, czy cho&#263by przeczytanie najpopularniejszych ksi&#261&#380ek z danej niszy ju&#380 zapewnia jakie&#347 informacje i jako taki warsztat. Tak wi&#281c ko&#324cz&#261c, Lena, nie m&#243wi&#281, &#380e powinna&#347 sko&#324czy&#263 z tworzeniem, wr&#281cz przeciwnie, lecz jedna rzecz – wena, umiej&#281tno&#347ci, talent mog&#261 zawie&#347&#263, je&#380eli nie zbierzesz informacji.

    Odpowiedz
  85. Niofomune

    “WP nale&#380y do literatury popularnej, ale to klasyk w fantastyce. W fantastyce. Po co por&#243wnywa&#263 go do obyczaj&#243wek, a nawet sci-fi? “Yyy… S-f to te&#380 fantastyka. Tak na marginesie.

    Odpowiedz
  86. Anonimowy

    Ja nie m&#243wi&#322am o Kochanku Magii. Przeczyta&#322am tylko twoj&#261 recenzj&#281, w kt&#243rej m&#243wi&#322e&#347, &#380e opowiadania z antalogii s&#261 te&#380 obyczajowe. I odnosz&#281 si&#281 do twojego komentarza, w kt&#243rym wymieniasz t&#281 antalogi&#281 obok Tolkiena. Nie czyta&#322am KM i wcze&#347niej nie by&#322o o nim mowy w rozmowie, wi&#281c nie przeinaczaj sensu naszych komentarzy 🙂

    Odpowiedz
  87. Biały Lis

    Ustalmy pewien prosty fakt: powie&#347&#263 jest powie&#347ci&#261, kiedy spe&#322nia okre&#347lone wymogi. I nie m&#243wi&#281 tu w znaczeniu “jest wydana drukiem, lub nie”, chodzi mi o te podstawy podstaw, takie jak narracja, bohaterowie, &#347wiat przedstawiony… Te podstawowe elementy s&#261 sta&#322e i niezmienne, a ich istnienie i zasady, na kt&#243rych wyst&#281puj&#261, nie r&#243&#380ni&#261 si&#281 mi&#281dzy gatunkami. Nie widz&#281 zatem powodu, by nie mo&#380na by&#322o ich mi&#281dzy sob&#261 por&#243wnywa&#263. Warsztat autora, s&#322ownictwo, jakim operuje, spos&#243b kreacji bohater&#243w – wszystko to zale&#380y przecie&#380 od umiej&#281tno&#347ci, nie od tego, w jakim uniwersum, lub w jaki spos&#243b prowadzi fabu&#322&#281. Tolkien mia&#322 &#347wietny warsztat i pisa&#322 w spos&#243b, kt&#243ry s&#322usznie zapewni&#322 mu miejsce w&#347r&#243d klasyki – logiczne wi&#281c, &#380e jest wysoko oceniony. Ksi&#261&#380ki gorsze – s&#261 oceniane ni&#380ej – to chyba te&#380 logiczne. Nie chodzi przecie&#380 o to, kt&#243ra powie&#347&#263/opowiadanie ma lepsz&#261 fabu&#322&#281 czy ciekawsz&#261 akcj&#281 – chodzi o to, jak s&#261 napisane.

    Odpowiedz
  88. Prezydent Internetu Q

    Raz – sp&#243jrz w g&#243r&#281 na post Lisa.Dwa – rozumiem, &#380e profesjonalni recenzenci nie por&#243wnuj&#261 tekst&#243w wzgl&#281dem siebie? Ciekawa teoria. Tylko, &#380e za ka&#380dym razem, gdy wystawiasz ksi&#261&#380ce ocen&#281 w odpowiedniej skali (u mnie to 1-10) por&#243wnujesz j&#261 z innymi. Za ka&#380dym razem, gdy piszesz, &#380e np. fabu&#322a jest wt&#243rna – masz jaki&#347 punkt odniesienia. Nie istniej&#261 recenzje BEZ por&#243wnywania z niczym.Trzy – “Nie potrafisz doceni&#263 tekst&#243w internetowych.” – Zaraz, zaraz. Przecie&#380 ja nie oceniam tekst&#243w internetowych. Oceniam wydane ksi&#261&#380ki.Cztery – “W recenzji by&#322y same &#380ale, czyta&#322o si&#281 to okropnie, jak wynurzenia niezadowolonej z &#380ycia starej panny.” – Rozumiem wi&#281c, &#380e je&#380eli uwa&#380am co&#347 za kiepskie, to powinienem pisa&#263, &#380e czyta&#322o mi si&#281 to super? Ciekawa koncepcja.Pi&#281&#263 – “Zejd&#378 na ziemi&#281, bo nie jeste&#347 tak dobry, jak my&#347lisz :)” – Przyznam racj&#281, je&#380eli kto&#347 mi wyt&#322umaczy, czemu nie jestem dobry. Bo argumenty, &#380e jestem kiepskim recenzentem, bo por&#243wnuj&#281 z&#322ych autor&#243w z dobrymi i ci&#281&#380ko mi si&#281 czyta z&#322e opka, jako&#347 mnie nie przekona&#322y.

    Odpowiedz
  89. Biały Lis

    A ja, dla odmiany, nawet lubi&#281 jego styl. A przynajmniej nigdy mi nie przeszkadza&#322, cho&#263 fakt, jako&#347 szczeg&#243lnie genialny te&#380 nie jest. Takie ni mi ch&#322odzi, ni grzeje, ale p&#243ki pcha fabu&#322&#281 do przodu, nie narzekam. Jak to m&#243wi&#261: rzecz gustu 😉

    Odpowiedz
  90. Prezydent Internetu Q

    Chyba musz&#281 powt&#243rzy&#263 jeszcze raz – nigdzie w recenzji nie por&#243wnywa&#322em &#380adnej ksi&#261&#380ki Tolkiena do &#380adnego z opowiada&#324. Tolkien zosta&#322 wspomniany raz, przy dyskusji na temat skali oceniania. R&#243wnie dobrze dyskusja mog&#322aby dotyczy&#263 tego, czemu u&#380ywam tej samej skali (1-10) do oceniania fantastyki i obyczaj&#243wek.

    Odpowiedz
  91. Biały Lis

    Nie wiem jak dla szanownego anonima, ale dla mnie, je&#347li kto&#347 wydaje ksi&#261&#380k&#281, cho&#263by w… niezbyt powa&#380nym i znanym wydawnictwie, to znak, &#380e my&#347li o pisaniu na powa&#380nie. To ju&#380 nie jest pisanie dla fan&#243w na blogu. A w takim razie – dlaczego ma by&#263 traktowany inaczej, ni&#380 “zawodowych” autor&#243w? Bo to jego pierwsza praca? Jest wiele &#347wietnych debiut&#243w i wiele debiut&#243w spartolonych na ca&#322ej linii, tak samo jak wielu znanych autor&#243w raz na jaki&#347 czas wyprodukuje jaki&#347 koszmarek. Jasne, ka&#380da ksi&#261&#380ka powinna by&#263 traktowana indywidualnie, ale to nie znaczy, &#380e mo&#380na powiedzie&#263 “o, “Kochanek Magii” to takie tam, internetowe opowiadanko puszczone drukiem, kto by to bra&#322 na powa&#380nie”, bo autorka mia&#322aby prawo – a wr&#281cz powinna! – poczu&#263 si&#281 tak&#261 postaw&#261 dotkni&#281ta. Je&#347li kto&#347 wchodzi w jak&#261&#347 “bran&#380&#281”, powinien liczy&#263 si&#281 z tym, &#380e b&#281dzie s&#261dzony w oparciu o innych jej przedstawicieli, zar&#243wno tych gorszych, jak i lepszych. Co&#347 jest napisane dobrze, albo &#378le i nie ma tu znaczenia, czy to debiut, “wielka” literatura, czy tylko opowiadanie w antologii. Grafoma&#324stwo jest grafoma&#324stwem w&#322a&#347nie dlatego, &#380e istniej&#261 pozycje du&#380o lepsze, z kt&#243rymi zestawione wypada wyj&#261tkowo blado. I to bez wzgl&#281du na gatunek.

    Odpowiedz
  92. iosellin

    Niemniej por&#243wnywanie tolkienowskiej powie&#347ci fantasy z opowiadaniami w wi&#281kszo&#347ci obyczajowymi to troch&#281 jak por&#243wnywanie smaku &#347ledzia do tortu. Aczkolwiek nie powiem, nastr&#243j mi poprawili&#347cie zdecydowanie tym, &#380e do Tolkiena brakuje mi zaledwie trzech punkcik&#243w 😉 Sprecyzowa&#322abym, &#380e WP to klasyk fantasy – sci-fi ma w&#322asnych klasyk&#243w, do kt&#243rych w sumie WP te&#380 by&#322oby ci&#281&#380ko por&#243wnywa&#263. Tolkien nie wywar&#322 na mnie takiego wra&#380enia jak np Lem, no ale… 🙂

    Odpowiedz
  93. Niofomune

    A mnie przerasta fakt, że można pisać opowiadanie (i wysyłać na konkurs!), nie znając konwencji i nie czytając “tego typu literatury”. O.O Przecież oczytanie w danym temacie nie tylko rozwija warsztat, ale chociażby daje wskazówki, co już było i jak to opisywali uznani mistrzowie.

    Odpowiedz
  94. Nefariel

    Lena, ale Q między krytycznymi słowami też zawarł jedną czy dwie pochwały, więc nie pękaj i pisz dalej. 🙂

    Odpowiedz
  95. Anonimowy

    Paaanie prezydencie, przeca wiadomo, że recenzje to nie redakcja/ocena/warsztaty literackie dla autora, ale co panu szkodzi porozmawiać z autorem i dać mu jakieś rady, gdy autor chce i prosi? Przeca pan jest prezydentem obywatelskiego internetu…

    Odpowiedz
  96. Prezydent Internetu Q

    Tutaj nie chodzi o to, że koncepcja jest zła – ona jest w porządku. Niestety, wybrałaś temat mocno wyeksploatowany przez innych autorów i to wyeksploatowany dokładnie w ten sam sposób, jak to Ty postanowiłaś zrobić. I, niestety, na tym tle tekst jest po prostu mocno średni.

    Odpowiedz
  97. Lena

    Nie zgadzam się z częścią opinii i punktacji, ale też nie mam siły się rozpisywać. Może się wreszcie nauczę, że to nie na moje nerwy, a jak już pisać, to tylko do szuflady. Zawsze więc jakaś nauka z tego płynie…

    Odpowiedz
  98. Lena

    Heh, wiem, że nie umiera. I nie martw się, nie zamierzam Cię nazywać złym hejterem czy coś w tym rodzaju xD Powiem tak – nie chodzi o to, żeby od razu pisać idealnie i zbierać same pochlebne opinie. Ale trzeba się uczyć na błędach. I o tyle, o ile pewne mankamenty w swoim tekście dostrzegam i niektóre rzeczy bym teraz dopracowała, to jednak nie uważam, że jest on z gruntu zły i nie zmieniłabym samej koncepcji. A z Twojej recenzji właśnie taki wniosek płynie (no może nie, że jest z gruntu zły, bo inaczej znalazłby się już w recenzji sprzed tygodnie, ale mam nadzieję, że rozumiesz, o co mi chodzi). No i teraz pytanie – róznica gustów, nieumiejętność obiektywnej oceny własnego tekstu, czy może ze mną po prostu jest coś nie tak? Bo wiem, że nie napisałabym go lepiej (albo tylko niewiele lepiej, pewnie tak na pół punkta) i, co więcej, do tej pory byłam z niego całkiem zadowolona.

    Odpowiedz
  99. Lena

    Dobrze, że dopuszczasz możliwość nie zgadzania się z Tobą, bo wierz mi, nie każdy jest taki łaskawy ;)No nic, nie będę się dalej uzewnętrzniać niczym bohater mojego opcia, bo w gruncie rzeczy kogo to obchodzi. Bo to, co zrobię dalej z taką a nie inną opinią, to i tak zależy tylko ode mnie, mogę równie dobrze rzucić pisanie, jak i powiedzieć “wszystkie inne komentarze i recenzje mnie chwaliły, więc to Q. się nie zna” xD

    Odpowiedz
  100. Maddie

    Najpierw go skończ. *3*

    Odpowiedz
  101. Niofomune

    Skoro wolisz hiperbolizować to proszę bardzo, mnie tam to wisi. I nie uważam, żeby pisanie do szuflady było jakąś traumą – jeśli ktoś nie chce pisać dla czytelników, to jest to dla niego najlepsze rozwiązanie (bynajmniej nie piszę tego w tonie pejoratywnym). Jestem otwarta na polemikę i argumenty JAK można pisać, nie znając opowiadań/powieści w wybranej konwencji.

    Odpowiedz
  102. Prezydent Internetu Q

    Obawiam się, że recenzowanie doktoratu jest zbyt hipsterskie nawet na mnie. Aczkolwiek jeśli zawiera cykloheksan – mogę się skusić :>

    Odpowiedz
  103. Prezydent Internetu Q

    Ujmę to tak – ja jestem recenzentem. Recenzuję głównie dla czytelników, nie dla autorów i to dla czytelników poustawiałem opowiadania w akurat tej kolejności. To moje zdanie, można się z nim nie zgadzać, zwłaszcza że różnica pomiędzy niektórymi opowiadaniami wynosi jeden lub pół punktu w skali.

    Odpowiedz
  104. Prezydent Internetu Q

    Hm. Rady. Jedna jest raczej prosta i zrozumiała – pisanie opowiadań w gatunku, którego się nigdy nie czytało nie jest dobrym pomysłem. Naprawdę.

    Odpowiedz
  105. Anonimowy

    Hahaha! Chodziło o opowiadanie, nie o całą antologię! Że też ktoś mógł tak w ogóle pomyśleć 😀 lol

    Odpowiedz
  106. Anonimowy

    A ja pamiętam, że na blogu pisałeś, że za całość OK2 dostanie 7/10… Co się zmieniło? No cóż, jeżeli ta antologia dostała 4/10, to OK1 dostanie -1/10 chyba… Jak nie -2 xD

    Odpowiedz
  107. Anonimowy

    Nie przesadzaj, w OK1 też znalazły się niezłe teksty. Problem z tym tomem jest taki, że tam są przynajmniej 2 potwory, niegodne nawet blogowej publikacji. :/ Do dziś mam po nich koszmary brrr…

    Odpowiedz
  108. Anonimowy

    No na blogu nie, ale na facebooku napisałeś, że dasz 7… A tu nagle 4! To jest duża różnica, skąd się wzięła?

    Odpowiedz
  109. Lena

    Wspominałam już, że nie czytam tego typu literatury. Gdybym napisała jakieś fantasy albo sci-fic (nawiasem mówiąc, wszystkie inne teksty, jakie kiedykolwiek napisałam, należały właśnie do fantastyki; widać zmienianie gatunku na dobre nie wyszło) i byś stwierdził, że temat jest wyeksploatowany, to wtedy bym mogła dyskutować, a tak to nawet nie wiem za bardzo, kto to jest Hannibal Lecter. Mogę jakby tylko wierzyć na słowo, co niezbyt mi odpowiada. Ale jakby nie do końca o to chodzi. Ja opisałam to tak, jak mi się podobało – i to jest właśnie ten problem. Ty uważasz, że główny bohater się wyflacza bez sensu – a tymczasem ja tak lubię. I tu powracamy do pytań z poprzedniego komentarza.Może też dobiło mnie trochę to, że wyżej (czasem – dużo wyżej) od mojego tekstu znalazły się opowiadania, które według mnie są:a) kiepskieb) mocno niedopracowane(i ewentualnie – c) dosyć nudne; jakby co każde z tych podpunktów odnosi się do innego tekstu, a podpowiedź jest taka, że “Podróż do Raju” jest moim ulubionym opowiadaniem ze zbioru). Tak więc jakby w moich oczach opcio w konfrontacji z tymi innymi tekstami, które znam, nagle bardzo zmalało. I zrodziło się przekonanie, skoro ja piszę na gorszym poziomie niż tamto, to jaki jest w ogóle sens?

    Odpowiedz
  110. iosellin

    Mnie tam recka się podoba i w zasadzie zgadzam się z większością uwag. Może posortowałabym odrobinę inaczej, zwłaszcza mam własne typy najgorszych;). W kwestii: “Zdecydowanie chętniej poczytałbym sobie o cykloheksanie niż o uczniu ocierającym się genitaliumami o genitaliumy nauczyciela w gejbarze.”/”przewijająca się w tle nauka chemii była naprawdę bardziej interesująca.” – uważaj, bo zaproponuję Ci do recki mój doktorat 😛

    Odpowiedz
  111. Anonimowy

    Zapewne chodziło o to, że jedno z opowiadań dostanie 7, a nie że cała antologia. Mruczek

    Odpowiedz
  112. Nefariel

    “Po drugie – całe szczęście, że nie robią antologii o Żydach, bo stężenie pejsów i garbatych nosów przekraczałoby zapewne normy unijne”>bo stężenie pejsów i garbatych nosów przekraczałoby zapewne normy unijne>bo stężenie (…) garbatych nosów przekraczałoby zapewne normy unijneMyślisz, że dadzą się przekonać do zrobienia tej antologii o Żydach? *____________* Konstruktywny komć będzie jutro. Albo dziś, tylko w dzień.

    Odpowiedz
  113. Virtue Dragonis

    Ocena wystawiona. :)PozdrawiamVirtuehttp://smocza-ocenialnia.blogspot.com/

    Odpowiedz
  114. Anonimowy

    Ja pierdzielę, najlepszej antologii ze wszystkich dać 4… To pozostałe nie zasłużyłyby nawet na 1 O.o Teoretycznie oczywiście, gdyby były tu oceniane. Nie żeby to była moja ocena, ja bym dała więcej.

    Odpowiedz
  115. Prezydent Internetu Q

    Wobec tego tak – debiutem jest np. nominowany do Zajdla “Xavras Wyżryn” Dukaja. Wśród literatury o gejach jest dużo naprawdę dobrych książek, tak samo można trafić coś dobrego w wydawnictwach startujących.

    Odpowiedz
  116. Agnes

    Ostatnio zaglądałam tu jeszcze we wrześniu. Chyba nawet zostawiłam komentarz. W każdym bądź razie bardzo podoba mi się twój styl pisania zarówno recenzji jak i opowiadań. Ten komentarz miałam napisać jutro, ale przed wyłączeniem komputera przypomniałam sobie o bardzo fajnym blogu, na którego kiedyś wpadłam. A oto i jego adres: http://commentarii-de-bello.blogspot.com/ Mówi ci to coś? No więc jak sobie o tym blogu przypomniałam, to postanowiłam tam zajrzeć. Ale tam czekała na mnie niespodzianka. Odmowa uprawnień. Więc mam takie pytanko, czy mógłbyś wysłać mi zaproszenie do czytania bloga? Adres e-mail chyba jest potrzebny, więc podaję: agoi342@wp.pl. No to pozdrawiam i z niecierpliwością czekam na kolejną recenzję, Aga 🙂

    Odpowiedz
  117. Niofomune

    a) Władca Pierścieni to nie trylogia do licha ciężkiego!b) Znaczy: oceniłabyś je niżej niż OK? O.O

    Odpowiedz
  118. Lena

    Nef, w opinii na fb owszem, można było jeszcze znaleźć słowa pochwały, w recenzji w sumie średnio, tak że w sumie może dziwić, za co tak właściwie dostałam te 5,5 punkta. Pisania może nie rzucę, ale w chwili obecnego najprawdę nie wyobrażam sobie, żebym mogła gdzieś cokolwiek publikować, nawet na forum. I nie chodzi o jakiś foch, po prostu najzwyczajniej w świecie oszczędziłabym sobie nerwów, bo po co czynić sobie życie jeszcze bardziej stresującym.I tak, czekałam tylko, aż posypią się w moją stronę hejty, bo w końcu wiadomo, że powinnam posypywać głowę popiołem i przepraszać, że śmiałam cokolwiek wysyłać do publikacji bez doktoratu na dany temat. Smutne, że już nie można mieć innego zdania i popolemizować twochę z recenzentem, żeby zaraz ktoś nie poczuł się tym w jakiś sposób urażony.

    Odpowiedz
  119. Anonimowy

    Proste – nie porównuję dzieł Tolkiena do “opowiastek yaoi”, bo dla mnie to co innego 🙂 Poza tym – czytałam “Władcę pierścieni” i absolutnie nie jestem fanką tego typu literatury… więc pewnie dałabym jeszcze mniej (co nie znaczy że nie lubię tej trylogii i w ogóle).

    Odpowiedz
  120. Anonimowy

    Nie mógłbyś. Pisałeś, że zajmujesz się recenzowaniem debiutów/książek młodych wydawnictw/literaturą homoerotyczną a dzieła wielkie zostawiasz innym. Stąd skala powinna zostać dopasowana do badanego obiektu a nie odnosić się do światowych klasyków.

    Odpowiedz
  121. Prezydent Internetu Q

    Wobec tego… zastanawia mnie, co byś dała np. książkom Tolkiena. OKII, powiedzmy, 7/10, Władcy Pierścieni 9/10? Myślisz, że to oddaje w jakiś sensowny sposób różnice pomiędzy tymi dziełami?

    Odpowiedz
  122. Anonimowy

    Nie wątpię że są dobre książki traktujące o gejach. Zrecenzuj jakąś dobrą, daj jej 9-10 i resztę skali odnoś do niej. Bo stwierdzanie: “tej książce dam 2 a tej 4 bo Tolkien pisze na 10” mija się chyba z celem i nie daje pojęcia o faktycznej jakości w ramach “podgatunku”.

    Odpowiedz
  123. Prezydent Internetu Q

    Khem. Nie chcę być złośliwy, ale to, co masz na górze, to recenzja. Recenzja polega, między innymi, na porównywaniu książek. Tak więc przyjęta skala (w moim przypadku 1-10) powinna dotyczyć WSZYSTKIEGO co recenzuje czy mógłbym zrecenzować. Mógłbym zrecenzować Tolkiena? Mógłbym. PS. Podejście “nie lubię tego typu literatury = obniżę ocenę” jest cokolwiek… no, głupie.

    Odpowiedz
  124. Prezydent Internetu Q

    Tak, bardzo trudno mi zrozumieć, czemu nie mogę porównywać OK do Tolkiena, skoro porównywałem JEDYNIE pod względem warsztatu/jakości, a nie czegokolwiek innego. I to nie w recenzji, a w odpowiedzi na komentarz.

    Odpowiedz
  125. Anonimowy

    Niestety muszę się zgodzić z anonimem. Swoimi komentarzami, Q, pokazujesz tylko, że nie jesteś dobrym recentantem. Tylko osoba niedojrzała (pod względem literackim, ofc) porównuje teksty zwykłych ludzi do książek posiadających znacznie wyższy status. Anonim dał ci dobrą radę – zrecenzuj książkę o gejach (napisaną nie przez zawodowego pisarza i wydaną nie przez profesjonalne wydwnictwo). Myślałam, że jesteś bardziej doświadczony, ale najwyraźniej się myliłam, bo, idąc tropem twojego myślenia – można porównać Władce Pierścieni do Boskiej Komedii, albo do Bilblii, hm? Zapamiętaj, że należy porównywać książki z tej samej półki. Tak, robi literaturoznawca. Amator oczekuje od zwykłeg, internetowego tekstu niemożliwego.

    Odpowiedz
  126. Anonimowy

    Naprawdę zastanawiam się nad tą analizą.Siedzę, zastanawiam się i nie mogę uwierzyć w to, że tak łatwo manipulujesz ludzkimi uczuciami. Muszę ci podziękować, bo mój chłopak siedział koło mnie i czytał to, po czym stwierdził, że już wie, dlaczego jestem chora psychicznie. Śmiałam się, rzygałam tęczą, zwracałam śniadanie.Dobra, tego ostatniego nie musiałeś wiedzieć.W każdym razie,Dzięki, kolejna książka, którą muszę kupić. Stop wróć.Książka?Nie jestem mistrzynią pożegnań i zakończeń wypowiedzi, więc powiem tylko: nie umrzyj.Anonimowy Krytyk

    Odpowiedz
  127. Prezydent Internetu Q

    W zasadzie zastanawiałem się, jak skomentować dwie powyższe wypowiedzi, ale naprawdę – nie mam pojęcia, jak powinna wyglądać recenzja, BEZ porównywania książek do innych. Chyba nie powinna zawierać oceny czegokolwiek, bo trudno oceniać bez odniesienia.Coś mi się wydaje, że nie rozumiecie, o co mi chodzi. Porównywać Władcę Pierścieni do Boskiej Komedii można, ale jaki to miałoby cel? To skrajnie różny typ literatury, co by wynikało z tego porównania? Natomiast porównanie takiego “Kochanka Magii” z Tolkienem to porównanie w zakresie jednego gatunku, gdzie jest MNÓSTWO punktów odniesienia, nie mówiąc już o tym, że sam “Kochanek…” żywo jedzie na popłuczynach po Tolkienie.

    Odpowiedz
  128. Anonimowy

    Nadal nie rozumiesz? 🙂 Nie było mowy o KM, tylko o OK. Tam są różne opowiadania, nie tylko fantasy i ciężko to porównać do Tolkiena. Takie trudne, serio? :))

    Odpowiedz
  129. Anonimowy

    Ja nie mówiłam o Kochanku Magii. Przeczytałam tylko twoją recenzję, w której mówiłeś, że opowiadania z antalogii są też obyczajowe. I odnoszę się do twojego komentarza, w którym wymieniasz tę antalogię obok Tolkiena. Nie czytałam KM i wcześniej nie było o nim mowy w rozmowie, więc nie przeinaczaj sensu naszych komentarzy 🙂

    Odpowiedz
  130. Niofomune

    “WP należy do literatury popularnej, ale to klasyk w fantastyce. W fantastyce. Po co porównywać go do obyczajówek, a nawet sci-fi? “Yyy… S-f to też fantastyka. Tak na marginesie.

    Odpowiedz
  131. Prezydent Internetu Q

    Nie przeinaczam niczego. Po prostu komentator powyżej najwyraźniej nie przyjął żadnego rozróżnienia na literaturę wysoką i popularną. “Boska komedia” to literatura wysoka. Dzieła Tolkiena to literatura popularna, tego samego gatunku co wymieniony “Kochanek Magii”. Nie widzę powodu, dla którego nie miałbym porównywać dwóch książek literatury popularnej.

    Odpowiedz
  132. Anonimowy

    Bo to głupie 🙂 Pod względem warsztatu? Tolkien ma specyficzny styl, który dostosował do tematyki swoich tekstów. Zresztą, ciągle pokazujesz swoje amatorstwo. WP należy do literatury popularnej, ale to klasyk w fantastyce. W fantastyce. Po co porównywać go do obyczajówek, a nawet sci-fi? Nie potrafisz docenić tekstów internetowych. Patrzysz na nie przez pryzmat zawodowego pisarstwa, a to są nieco inne kategorie. Jasne, powiesz, że trzeba się wzorować na najlepszych, ale nie oceniać przez pryzmat klasyków. W recenzji były same żale, czytało się to okropnie, jak wynurzenia niezadowolonej z życia starej panny. Zejdź na ziemię, bo nie jesteś tak dobry, jak myślisz 🙂 (a myślisz, że jesteś, nie próbuj zaprzeczać)

    Odpowiedz
  133. monika lijuan

    “Nie chodzi przecież o to, która powieść/opowiadanie ma lepszą fabułę czy ciekawszą akcję – chodzi o to, jak są napisane.” Od razu przyszedł mi na myśl Martin… no cóż, styl pisania ma chujowy, jego książki czyta się dla samej fabuły.

    Odpowiedz
  134. Anonimowy

    Z tym czytaniem danego gatunku jest jak z prawem. “Nie wiedziałam, że nie mogę jechać, gdy jest czerwone, więc za co ten mandat?”, tak przedstawia się logika Leny. Nie krytykuję jej stylu, bo do jej wypocin nie zaglądałam, ale mam pewien niesmak czytając jej komentarze. “Nie czytałam tego gatunku, więc nie wiem, czemu mnie krytykują” taki tok myślenia niestety ogranicza autora. Zgromadzenie wiedzy na temat, na który się pisze, przejrzenie kilku dzieł czy motywów, czy choćby przeczytanie najpopularniejszych książek z danej niszy już zapewnia jakieś informacje i jako taki warsztat. Tak więc kończąc, Lena, nie mówię, że powinnaś skończyć z tworzeniem, wręcz przeciwnie, lecz jedna rzecz – wena, umiejętności, talent mogą zawieść, jeżeli nie zbierzesz informacji.

    Odpowiedz
  135. iosellin

    To już wiem, czemu nie byłam w stanie przebrnąć przez jego książki i rzuciłam, zirytowana, po kilkudziesięciu stronach 🙂

    Odpowiedz
  136. Biały Lis

    Ustalmy pewien prosty fakt: powieść jest powieścią, kiedy spełnia określone wymogi. I nie mówię tu w znaczeniu “jest wydana drukiem, lub nie”, chodzi mi o te podstawy podstaw, takie jak narracja, bohaterowie, świat przedstawiony… Te podstawowe elementy są stałe i niezmienne, a ich istnienie i zasady, na których występują, nie różnią się między gatunkami. Nie widzę zatem powodu, by nie można było ich między sobą porównywać. Warsztat autora, słownictwo, jakim operuje, sposób kreacji bohaterów – wszystko to zależy przecież od umiejętności, nie od tego, w jakim uniwersum, lub w jaki sposób prowadzi fabułę. Tolkien miał świetny warsztat i pisał w sposób, który słusznie zapewnił mu miejsce wśród klasyki – logiczne więc, że jest wysoko oceniony. Książki gorsze – są oceniane niżej – to chyba też logiczne. Nie chodzi przecież o to, która powieść/opowiadanie ma lepszą fabułę czy ciekawszą akcję – chodzi o to, jak są napisane.

    Odpowiedz
  137. Prezydent Internetu Q

    Raz – spójrz w górę na post Lisa.Dwa – rozumiem, że profesjonalni recenzenci nie porównują tekstów względem siebie? Ciekawa teoria. Tylko, że za każdym razem, gdy wystawiasz książce ocenę w odpowiedniej skali (u mnie to 1-10) porównujesz ją z innymi. Za każdym razem, gdy piszesz, że np. fabuła jest wtórna – masz jakiś punkt odniesienia. Nie istnieją recenzje BEZ porównywania z niczym.Trzy – “Nie potrafisz docenić tekstów internetowych.” – Zaraz, zaraz. Przecież ja nie oceniam tekstów internetowych. Oceniam wydane książki.Cztery – “W recenzji były same żale, czytało się to okropnie, jak wynurzenia niezadowolonej z życia starej panny.” – Rozumiem więc, że jeżeli uważam coś za kiepskie, to powinienem pisać, że czytało mi się to super? Ciekawa koncepcja.Pięć – “Zejdź na ziemię, bo nie jesteś tak dobry, jak myślisz :)” – Przyznam rację, jeżeli ktoś mi wytłumaczy, czemu nie jestem dobry. Bo argumenty, że jestem kiepskim recenzentem, bo porównuję złych autorów z dobrymi i ciężko mi się czyta złe opka, jakoś mnie nie przekonały.

    Odpowiedz
  138. Biały Lis

    A ja, dla odmiany, nawet lubię jego styl. A przynajmniej nigdy mi nie przeszkadzał, choć fakt, jakoś szczególnie genialny też nie jest. Takie ni mi chłodzi, ni grzeje, ale póki pcha fabułę do przodu, nie narzekam. Jak to mówią: rzecz gustu 😉

    Odpowiedz
  139. iosellin

    Niemniej porównywanie tolkienowskiej powieści fantasy z opowiadaniami w większości obyczajowymi to trochę jak porównywanie smaku śledzia do tortu. Aczkolwiek nie powiem, nastrój mi poprawiliście zdecydowanie tym, że do Tolkiena brakuje mi zaledwie trzech punkcików 😉 Sprecyzowałabym, że WP to klasyk fantasy – sci-fi ma własnych klasyków, do których w sumie WP też byłoby ciężko porównywać. Tolkien nie wywarł na mnie takiego wrażenia jak np Lem, no ale… 🙂

    Odpowiedz
  140. Biały Lis

    Nie wiem jak dla szanownego anonima, ale dla mnie, jeśli ktoś wydaje książkę, choćby w… niezbyt poważnym i znanym wydawnictwie, to znak, że myśli o pisaniu na poważnie. To już nie jest pisanie dla fanów na blogu. A w takim razie – dlaczego ma być traktowany inaczej, niż “zawodowych” autorów? Bo to jego pierwsza praca? Jest wiele świetnych debiutów i wiele debiutów spartolonych na całej linii, tak samo jak wielu znanych autorów raz na jakiś czas wyprodukuje jakiś koszmarek. Jasne, każda książka powinna być traktowana indywidualnie, ale to nie znaczy, że można powiedzieć “o, “Kochanek Magii” to takie tam, internetowe opowiadanko puszczone drukiem, kto by to brał na poważnie”, bo autorka miałaby prawo – a wręcz powinna! – poczuć się taką postawą dotknięta. Jeśli ktoś wchodzi w jakąś “branżę”, powinien liczyć się z tym, że będzie sądzony w oparciu o innych jej przedstawicieli, zarówno tych gorszych, jak i lepszych. Coś jest napisane dobrze, albo źle i nie ma tu znaczenia, czy to debiut, “wielka” literatura, czy tylko opowiadanie w antologii. Grafomaństwo jest grafomaństwem właśnie dlatego, że istnieją pozycje dużo lepsze, z którymi zestawione wypada wyjątkowo blado. I to bez względu na gatunek.

    Odpowiedz
  141. Prezydent Internetu Q

    Chyba muszę powtórzyć jeszcze raz – nigdzie w recenzji nie porównywałem żadnej książki Tolkiena do żadnego z opowiadań. Tolkien został wspomniany raz, przy dyskusji na temat skali oceniania. Równie dobrze dyskusja mogłaby dotyczyć tego, czemu używam tej samej skali (1-10) do oceniania fantastyki i obyczajówek.

    Odpowiedz
  142. Niofomune

    A mnie przerasta fakt, &#380e mo&#380na pisa&#263 opowiadanie (i wysy&#322a&#263 na konkurs!), nie znaj&#261c konwencji i nie czytaj&#261c “tego typu literatury”. O.O Przecie&#380 oczytanie w danym temacie nie tylko rozwija warsztat, ale chocia&#380by daje wskaz&#243wki, co ju&#380 by&#322o i jak to opisywali uznani mistrzowie.

    Odpowiedz
  143. Anonimowy

    Paaanie prezydencie, przeca wiadomo, &#380e recenzje to nie redakcja/ocena/warsztaty literackie dla autora, ale co panu szkodzi porozmawia&#263 z autorem i da&#263 mu jakie&#347 rady, gdy autor chce i prosi? Przeca pan jest prezydentem obywatelskiego internetu…

    Odpowiedz
  144. Nefariel

    Lena, ale Q mi&#281dzy krytycznymi s&#322owami te&#380 zawar&#322 jedn&#261 czy dwie pochwa&#322y, wi&#281c nie p&#281kaj i pisz dalej. 🙂

    Odpowiedz
  145. Maddie

    Najpierw go sko&#324cz. *3*

    Odpowiedz
  146. Prezydent Internetu Q

    Tutaj nie chodzi o to, &#380e koncepcja jest z&#322a – ona jest w porz&#261dku. Niestety, wybra&#322a&#347 temat mocno wyeksploatowany przez innych autor&#243w i to wyeksploatowany dok&#322adnie w ten sam spos&#243b, jak to Ty postanowi&#322a&#347 zrobi&#263. I, niestety, na tym tle tekst jest po prostu mocno &#347redni.

    Odpowiedz
  147. Prezydent Internetu Q

    A ja nie pami&#281tam, abym na blogu pisa&#322, &#380e OK2 dostan&#261 7/10 :<<<

    Odpowiedz
  148. Anonimowy

    Ja pierdziel&#281, najlepszej antologii ze wszystkich da&#263 4… To pozosta&#322e nie zas&#322u&#380y&#322yby nawet na 1 O.o Teoretycznie oczywi&#347cie, gdyby by&#322y tu oceniane. Nie &#380eby to by&#322a moja ocena, ja bym da&#322a wi&#281cej.

    Odpowiedz

Leave a Reply