Piwniczna recenzja: “Czarny Książę” Katarzyny Michalak

utworzone przez | Lut 20, 2014 | Uncategorized | 76 Komentarze

Dobra, umówmy się tak: wy tu macie filmik z naparzającymi się Kocillami, a ja pójdę sobie i będziemy udawać, że Czarny Książę nie istnieje. Dobrze?

Niedobrze– odpowiadają zniecierpliwieni masochiści, zwani dla niepoznaki czytelnikami.

A nie wiem… może memy z piesełem? Śmieszne mrówkojady? Mogę pokazać, jak tańczę kankana na rurze. Wszystko, byleby tego nie omawiać. Nie? Cóż, pożałujecie. Mój kankan pewnie mniej boli.

Z książkami Katarzyny Michalak jest tak, że zasadniczo dzielą się na kiepskie i obraźliwe. Czy aby być konkretnym, w każdej książce tej pisarki suma kiepskości i obraźliwości musi być równa konstans, natomiast proporcje obu składników zmieniają się w zależności od tego, jaką tematykę porusza dane dziełko. Katarzynie Michalak udało się już obrazić ludzi z chorobą dwubiegunową, z Wydziału Prawa UJotu, recenzentów i krytyków, osoby otyłe, a prywatnie to nawet grafików i ludzką przyzwoitość. Przy czym zasada jest taka, że im bardziej książka zaangażowana społecznie, tym więcej grup społecznych obraża.

Całe szczęście, że Czarny Książę do tego typu utworów nie należy, wobec tego jest jedynie głupi.

Pytacie więc – Q, a czemuż jest taki głupi. Czy jest głupszy od recenzowanego tutaj Mistrza? A tak w ogóle to recenzent nie powinien używać słowa głupi, tak samo jak słowa fajny, ponieważ to całkiem nieprofesjonalne i w ogóle…

Khem. Nakreślmy może fabułę Czarnego Księcia. Otóż tytułowy Czarny Książę, Maksymilian Romanow…

…Romanow…

…Romanow…

…dobrze, khem, przejdźmy dalej. Książę Maksymilian Romanow mający siostrę Anastazję Nikołajewną Romanową i najlepszego kumpla Inspektora Javerta…

Q, na to się nie nabierzemy.

To prawda. W trzech czwartych, znaczy się. Naprawdę jest tam Anastazja Romanowa i Inspektor, ale nie nazywa się Javert. Chociaż w zasadzie mógłby. Po Anastazji Romanowej bym nawet się mógł spodziewać Kaczora Donalda.

W każdym razie, jest Maksymilian Romanow, Anastazja Romanowa i Inspektor nie-Javert. Jest sobie też główna bohaterka. Główna bohaterka nazywa się Konstancja i jest typowym tworem z książek Katarzyny Michalak, a więc – piękna, ojciec ją molestował, bo piękna, ciotka chce ją sprzedać, bo piękna i ogólnie cierpi, bo wszyscy ją pożądają, a ona nie może zaruchać. Nie może zaruchać, ponieważ zła ciotka chce są sprzedać Romanowowi, w zasadzie nie wiadomo, po co, bo gdy już Maksiu dostaje Konstancję w swoje ręce, ciotka nie ma z tego niczego. W każdym razie, Konstancja jest piękna, Czarny Książę jest piękny, bogaty, wpływowy i kiczowaty nad wyraz, Inspektor nie-Javert nie jest bogaty, a wpływowy zdaje się być w zależności od widzimisię autorki, ale jest supermęski i w ogóle, majty spadają. Czarny Książę pożąda Konstancji bo jest piękna, Konstancja pożąda Czarnego Księcia, bo jest piękny, nie-Javert kocha Konstancję (którą widział dwa razy w życiu), Konstancja kocha nie-Javerta, księżniczka Anastazja się głupio nazywa. A nie, ona też kocha nie-Javerta, bo… w zasadzie nie wiem, czemu. Nieważne, kogo to obchodzi.

W każdym razie, w poprzednim akapicie nakreśliłem główny motor napędowy fabuły. I jeśli kojarzy wam się to z tanim romansidłem, to w zasadzie macie rację. Wymienione powyżej postacie, wchodzące w skład tetraedrów miłosnych, nie posiadają w zasadzie rzeczy tak zbędnej, jak charakter. Określają je dwa parametry – jak bardzo kogoś kochają i jak bardzo swędzi ich pomiędzy nogami. I oba te parametry są podkręcone tak, że pokrętło trzasło. Jak miłość – to od pierwszego wejrzenia, bez sensu, bez refleksji, bez jednego dialogu i do końca życia. Jak chuć, to łażą ze wzwodami zawsze i wszędzie, ewentualnie, w przypadku kobiet, praktycznie zostawiając ślad za sobą jak jakieś ślimaki czy inne rurkowce. Jeśli postać akurat nie należy do wielopoziomowego kółka robienia sobie dobrze, to jest zła. Na całego. Zależy jej tylko na pieniądzach, molestuje, wykorzystuje do prostytucji, jest brzydka, śmierdzi jej oddech, kopie kotki i sadzi brzozy w Smoleńsku. Tak na wypadek, gdybyście nie zauważyli, że zła i hejter.

Dobra, to mamy za sobą postacie. Mamy też diagram z rozrysowanym, kto się w kim kocha i kto chce zamoczyć, kojarzymy, że wszystkie kobiety są piękne, że omójboże, a faceci sexy, że ojajej. Próbujemy znaleźć w tym wszystkim fabułę, kojarząc, że to niby ma być kryminał, czy coś w tym stylu.

Jest więc wątek kryminalny. Mamy ostatni rok dziewiętnastego wieku, po mieście Mieście (tak, to nazwa własna) grasuje zły zabójca. Zły zabójca zabija młode kobiety, uprzednio uprawiając z nimi miłość dowcipną za pomocą palców. Zabija za pomocą… nie, nie palców, tylko lancetu, wbijając go w nasadę karku. Ofiary umierają natychmiast, albowiem ofiary to grzeczne i z alternatywną anatomią. Nie, ja naprawdę się nie chcę walić prywatą, ale autorka jest z wykształcenia lekarzem weterynarii, więc powinna tak trochę kojarzyć anatomię kręgowców i wiedzieć, że to trochę tak nie działa. Nieważne. W innej scenie jest łechtaczka znajdująca się wewnątrz pochwy, więc ja nawet nie pytam.

W każdym razie, zabójca zabija, zła ciotka Konstancji chce ją wydać za Czarnego Księcia, bo onajesttakapiękna, Czarny Książe organizuje bal, Kopciuszek przychodzi, widzi Romanowa i…
(komiks. jak klikniecie, będzie większy)
…coś w tym stylu.

Oczywiście chuć od pierwszego wejrzenia, on ją chce, ona go chce. Potem przychodzi inspektor nie-Javert i nagle on ją chce, ona chce już innego. Nie-Javert natychmiast zaczyna darzyć rywala zawiścią i robi wszystko, aby udowodnić, że to Romanow jest zabójcą…

Dochodzimy tu do wątku kryminalnego i, mówiąc szczerze, sprowadza się on głównie do tego, że inspektor jest idiotą. Po prostu. Ignoruje dowody, nie poznałby dedukcji nawet wtedy, gdyby wylazła zza krzaków i sama się przedstawiła, wszystkie jego działania są oparte głównie na zazdrości wobec Romanowa i chęci bronienia Konstancji. Tego typu motywacje bohatera nie byłyby nawet złe, gdyby nie były przedstawione tak partacko i gdyby przy tym inspektor de Bries nie wychodził na tak koszmarnego kretyna. Najpierw aresztuje Czarnego Księcia dlatego, że ofiary były widywane w jednym z jego klubów (!), dokładnie wiedząc, że będzie musiał go wypuścić na drugi dzień. Gdy pomimo aresztowania Romanowa zabójstwa – wot surpriza – nie ustają… podejrzewa, że Księciu pomaga siostra. I nie, nie ma żadnych dowodów na to, że ta para jest w jakikolwiek sposób powiązana ze sprawą. Smaczku dodaje fakt, że oskarżany pięć razy na dobę o bycie mordercą Romanow nadal uważa inspektora za swojego najlepszego przyjaciela. Cóż, może nie miał dużego wyboru.

Bowiem nasz Czarny Książę to trochę taki Łysy z Brazzers, tylko bardziej sexy i kasiasty. Ma w zasadzie jeden tryb – chodzić i, pardon my klatchiański, ruchać. Zagnie narzeczoną przyjaciela tuż przed jej ślubem, zagnie główną bohaterkę, zagnie każdą kobietę, która nie jest gruba i obleśna, bo w Michalakolandzie oznacza to, że jest zła. Przez całą książkę w zasadzie dwa razy robi cokolwiek innego i jeden raz jest to czynność bezpośrednio prowadząca do ruchania, a w drugim bronienie czci siostry… czyli w zasadzie nadal coś związanego z poruchanką.

Konstancja trafia w końcu do Czarnego Księcia, ponieważ ten wygrał ją w karty z de Briesem. Yup, wygrał w karty. O, tak:

Morderstwa jednak nie ustają. I, powiem szczerze, wątek mordercy miał pewnego rodzaju potencjał. Nie duży – hej, nie przesadzajmy z optymizmem, ale miał. Kłopot w tym, jak został przeprowadzony. Jeśli kiedyś zrobicie sobie lobotomię i po zabiegu przyjdzie Wam ochota, aby sięgnąć po tę ksionrzkem, zapewne zauważycie, że w pewnym momencie narracja zaczyna sobie przeczyć, tak jakby autorka w połowie powieści wpadła na pomysł, kto może być tym zabójcą. Od razu zresztą wtedy będziecie wiedzieć, kto zabija i całą intrygę trafi szlag, plaga i mangi Sitriel.

Językowo – jak zwykle, poniżej przeciętnej. Sceny seksu są po prostu żenujące i kojarzą się głównie z harlekinami najgorszego sortu. Co najmniej trzy razy na rozdział musi się trafić jakaś palcówka, aby główna bohaterka mogła sobie poszczytować, zostając przy tym dziewicą. Do wątków typowo harlekinowych można dorzucić jeszcze ciążę, która tak naprawdę nie jest sprawką tego faceta, którego sprawką być powinna. Albowiem odpowiedni facet jest bezpłodny. Jak to sprawdzili w dziewiętnastym wieku? Eeee… patrzcie, śmieszne koty!

Realia, jak wiadomo, są dla frajerów, więc nawet nie będziemy się nad nimi rozwodzić. Czarny Książę mało ma wspólnego z jakimikolwiek realiami, po prostu przez cały czas miałem wrażenie, że autorka osadziła akcję w mieście Mieście, aby móc wsadzić do książki wszystkie znane wątki z historycznych romansideł.

Aby było jeszcze lepiej, mnóstwo motywów to jawne powtórzenie tego, co było we wcześniejszych książkach tejże autorki. Wrabianie faceta w ciążę innego – Nadzieja. Gruba i paskudna Ta Zła, która niby pomaga głównej bohaterce, ale robi to tylko dla własnych korzyści – Bezdomna. Molestujący ojciec, bo bohaterka jest #takapiękna – znowu Nadzieja. Wszyscy występujący statyści są puści i zależy im tylko na pieniądzach i/lub seksie – Nadziejajeszcze raz. Piękna i niezrozumiana główna bohaterka – wszystkie książki Katarzyny Michalak. I tak dalej, i tak dalej, kotlet nie tyle odgrzewany, co już zielonkawy i śmierdzący. Zakończenie też jest iście michalakowe i nikt nie będzie nim raczej zaskoczony. Dla ciekawych, podaję jego fragment. Można pominąć, jeśli się nie kocha spoilerów.

Podsumowując, Czarny Książę to ksionrzka kiczowata, słaba i wtórna. Stanowi swoisty niestrawny miks schematów z harlekinów i elementów z innych książek Katarzyny Michalak. Widać też, że autorka wrzuciła do niej wszystko, co jej się pobieżnie kojarzy z wiekiem dziewiętnastym (ewentualnie początkiem dwudziestego) – mamy więc aluzję do Kuby Rozpruwacza, Romanowów z Koziej Wólki, jakieś odchody Sherlocka Holmesa, arystokrację rodem z homeopatycznych popłuczyn z Doriana Graya i pewnie uważny czytelnik doszukałby się jeszcze kolejnych wtórności. Postaci są niestrawne, płaskie i definiuje je stosunek (hjehje) poziomu chuci do współczynnika trólovvu. Wątek kryminalny posiada potencjał, ale jest prowadzony koszmarnie. Postać Paula de Briesa to już poziom farsy. Język ubogi, sceny seksu żenujące…

A udowodnij – mruknęli czytelnicy.

A macie. Błogosławieni ci, co uwierzyli i nie wypaliło im oczu.

…fabuła zła, niedobra, zastrzelić i zakopać. Nie czytać, nie wracać, zapomnieć i tylko lasów tropikalnych żal.

*
1. Za komiksy dziękuję Eścę.
2. Wystartował mój nowy, prywatny blog. Będzie o tym, jak nie pisać. W zeszłym tygodniu nie pisaliśmy scenariusza do komiksu.
3. Zmieniłem wywiadera na aska. Link po prawej, jakby ktoś chciał.
4. Powitajcie Maksymiliana. Jest bakteriofagiem i bardzo Was kocha.

5 rzeczy, które dowiedziałam się o Star Treku ze “ST: Discovery”

5 rzeczy, które dowiedziałam się o Star Treku ze “ST: Discovery”

Przyznaję - z wielkich franczyz popkulturowych Star Trek zawsze był czymś, co mnie po prostu omijało. Kojarzę główne założenia - mamy załogę, statek robiący piu-piu (jak w każdej dobrej produkcji tego typu - odkrywanie kosmosu i kontakty z nowymi cywilizacjami. Gdzieś...

Depresyjne podsumowanie stycznia (o depresji – inaczej)

Depresyjne podsumowanie stycznia (o depresji – inaczej)

Uznałam, że będę więcej na blogu pisać o swoim życiu. Pan Doktór twierdził, że mam tendencję do nierealnego wręcz eskapizmu. Powiedział mi o tym, jak wytłuściłam mu całą koncepcję transhumanistycznego transferu jaźni i zagrzebania się w cyfrowej projekcji własnych...

Calling Bullshit: Prawdziwy Mężczyzna nie pali e-papierosów

Calling Bullshit: Prawdziwy Mężczyzna nie pali e-papierosów

Istnieje takie pojęcie w naukach społecznych jak “toksyczna męskość”. Aby wytłumaczyć ten termin, wystarczy wyobrazić sobie, powiedzmy, typowego zdobywcy nagrody Darwina, który pod czujnymi oczami i zachętami kolegów wsadza śrubokręt w niewypał z drugiej wojny, z...

76 komentarzy

  1. Eśka

    Musiałam się dusić kołdrą, żeby nie obudzić śpiącej rodziny smiechem. Mogłam zginąć.

    Odpowiedz
  2. Merrik

    Wyrazy miłości prześlę, jak przestane się dusić. Chwilowo możeż być posądzony o morderstwo.

    Odpowiedz
  3. Anonimowy

    bakteriofag jest kochany, ciekawią go te książki widzę to po nim.

    Odpowiedz
  4. Anonimowy

    Ocena jest zaskakująco wysoka. Xiążę jest naprawdę równie dobry/ zły jak Miszcz? Nie gorszy?

    Maksymilian jest śliczny, może uratuje Raula od pomieszania zmysłów, w jakie by go te lektury pjenkne niechybnie wpędziły.
    Ałtorkasi zaś życzę, żeby jej ksionrzka o powstaniu była lansowana przez media w rocznicę wybuchu, a Xiążę wydany w Rosji.

    die_Kreatur

    Odpowiedz
  5. Anonimowy

    Eśko, żyj i twórz swoje fantastyczne komiksy. Mikołaj Romanow na drugim komiksie mnie ómarł.

    die_Kreatur

    Odpowiedz
  6. MajorMistakes

    O karwia. Brzoskwinka i fragment z Anką Lizbijką… Oh.

    Bardzo mię się podoba wnikliwa analiza książek p. Michalak, podział jest genialny w swojej prostocie.

    Odpowiedz
  7. Ślimak

    W moim pustym życiu przynajmniej bakteriofag mnie kocha ;__;

    Odpowiedz
  8. Nadwrażliwa.

    Q, już nie jesteś tylko Prezydentem Internetu, ale także mordercą. Zastanów się co robisz!
    Poza tym, ten koniec był taki niespodziewany, ołojojojo. Innymi słowy, chylę pokłony.

    Odpowiedz
  9. Maru

    Jak w robocie ktoś będzie mnie pytał o ksionszki Michalak, to zabiję go śmiechem. Jak można z własnej, nieprzymuszonej woli czytać takie gnioty i jeszcze czerpać z tego jakąkolwiek przyjemność? I dlaczego wydaje się taki szit? Nieraz blogaski są DUŻO lepiej napisane. Poczytałam sobie trochę o tej Michalak. Już dawno tak narcystycznej i zakochanej w sobie baby nie widziałam(czytałam?). Pozuje na wielką pisarkę, a nawet nie umie researchu zrobić dla swoich ksionszek. Realia? Logika? Sens? Na co to komu, jak mamy seks, pinknych bohaterów, seks, dramę i wiecej seksu? Nic, tylko tym w piecu palić.
    A dyplom z weterynarii to pewnie na bazarze kupiła. Co by prestiż był większy.

    Odpowiedz
  10. Anonimowy

    A mogę wrzucić ciekawostkę? Mogę?

    Michalak pisze: “Do środka, oczywiście bez pukania, wpadła niska, pulchna kobieta o nalanej twarzy, czerwonej od zbyt dużej ilości wieczornej whisky, i oczach zamglonych relanium, którego z whisky raczej się łączyć nie powinno.”

    Wszystko fajnie, ale diazepam, lek z grupy benzodiazepin (znany powszechnie pod nazwą handlową Relanium) został zsyntetyzowany przez Leo Henryka Sternbacha wraz z kilkoma innymi preparatami z tej grupy w latach '50 XX w., a wprowadzony do użytku jako Valium w roku 1963.
    Ciotka ani chybi musiała dysponować wehikułem czasu.

    Galnea

    Odpowiedz
  11. MajorMistakes

    A nie chodziło o laudanum? Whisky dalej nie pasuje, ale czego wymagamy.

    Odpowiedz
  12. Andzia

    Od ogłupiającego wpływu tForów aŁtorkasi aż mi się zachciewa czytać literaturę na zajęcia, a to naprawdę wiele wyjaśnia.

    Odpowiedz
  13. Anonimowy

    Za co aż 3?

    Odpowiedz
  14. Anonimowy

    W moim e-booku jest mowa o “oczach zamglonych relanium”, ale nie wykluczam, że to jest błąd w druku.

    O co chodziło ałtorKasi trudno powiedzieć – o Relanium słyszał każdy, więc podejrzewam, że jak zwykle rzuciła pierwszą-lepszą nazwą nie zwracając uwagę, czy ma to sens. Laudanum to opioidy, więc działanie ma zupełnie inne niż benzodiazepiny.

    Galnea

    Odpowiedz
  15. Sunawani

    Recenzja piękna, musiałam przerwać parę razy, żeby dojść do siebie. Nie ruszę już chyba żadnej książki Michalak, po Ksieńciu musiałam sobie zrobić kurację Tołstojem, a nawet nie lubię Tołstoja. Swoją drogą, ciekawa jestem, co ałtorKasia sądzi na temat tego zalewu krytycznych recenzji na LubimyCzytać.

    Bakteriofag jest cudny, ma słodkie ślepia (mam nadzieję, że to ślepia).

    Odpowiedz
  16. Shun Camui

    Niestety, nie przejdzie przez moderację. 🙁

    Odpowiedz
  17. Megapodius

    Za ileś lat ona powie że tak wszystkich trollowała prze te lata i sprawdzała czy jej wszystko wydadzą.

    Odpowiedz
  18. Anonimowy

    “Nie może zaruchać, ponieważ zła ciotka chce są sprzedać Romanowowi,”
    Miało być “ją”, czyż nie?

    Dobra, lecę czytać dalej.

    Odpowiedz
  19. Anonimowy

    Przeczytałam tę marną książczynę i jedyne, co mi przyszło do głowy, to pełne niesmaku: “brakuje tylko kozy”. Każdy z każdym bez ładu, składu, sensu i polotu.

    Odpowiedz
  20. Anonimowy

    Darzę cię szczerym, czystym podziwem, że masz chęć brnąć w ten chłam.
    Napaliłam się na “Nadzieję” bo opis mnie urzekł.
    Trzy podejścia … żadne nie udane, a po umyśle plącze się myśl “Ciekawe czy przyjmują zwroty”

    Odpowiedz
  21. Anonimowy

    Kocham Cię !!!!! 😛

    Odpowiedz
  22. Sektencja

    Recenzja fajna, ale nowy blog widać nie dla wszystkich. :<

    Odpowiedz
  23. Cerisier

    Witam serdecznie drogą literę z ogonkiem. Czy droga litera mogłaby mnie zaprosić, abym mogła skorzystać z błogosławieństwa dawanego przez jej/jego innego bloga o tym jak pisać się nie powinno? Z góry dziękuję.

    Odpowiedz
  24. Anonimowy

    Kocham twoje recenzje.

    Odpowiedz
  25. Eśka

    Musia&#322am si&#281 dusi&#263 ko&#322dr&#261, &#380eby nie obudzi&#263 &#347pi&#261cej rodziny smiechem. Mog&#322am zgin&#261&#263.

    Odpowiedz
  26. MajorMistakes

    O karwia. Brzoskwinka i fragment z Ank&#261 Lizbijk&#261… Oh. Bardzo mi&#281 si&#281 podoba wnikliwa analiza ksi&#261&#380ek p. Michalak, podzia&#322 jest genialny w swojej prostocie.

    Odpowiedz
  27. Anonimowy

    A mog&#281 wrzuci&#263 ciekawostk&#281? Mog&#281?Michalak pisze: “Do &#347rodka, oczywi&#347cie bez pukania, wpad&#322a niska, pulchna kobieta o nalanej twarzy, czerwonej od zbyt du&#380ej ilo&#347ci wieczornej whisky, i oczach zamglonych relanium, kt&#243rego z whisky raczej si&#281 &#322&#261czy&#263 nie powinno.”Wszystko fajnie, ale diazepam, lek z grupy benzodiazepin (znany powszechnie pod nazw&#261 handlow&#261 Relanium) zosta&#322 zsyntetyzowany przez Leo Henryka Sternbacha wraz z kilkoma innymi preparatami z tej grupy w latach &#3950 XX w., a wprowadzony do u&#380ytku jako Valium w roku 1963. Ciotka ani chybi musia&#322a dysponowa&#263 wehiku&#322em czasu.Galnea

    Odpowiedz
  28. Anonimowy

    Ocena jest zaskakuj&#261co wysoka. Xi&#261&#380&#281 jest naprawd&#281 r&#243wnie dobry/ z&#322y jak Miszcz? Nie gorszy?Maksymilian jest &#347liczny, mo&#380e uratuje Raula od pomieszania zmys&#322&#243w, w jakie by go te lektury pjenkne niechybnie wp&#281dzi&#322y.A&#322torkasi za&#347 &#380ycz&#281, &#380eby jej ksionrzka o powstaniu by&#322a lansowana przez media w rocznic&#281 wybuchu, a Xi&#261&#380&#281 wydany w Rosji. die_Kreatur

    Odpowiedz
  29. Anonimowy

    bakteriofag jest kochany, ciekawi&#261 go te ksi&#261&#380ki widz&#281 to po nim.

    Odpowiedz
  30. MajorMistakes

    A nie chodzi&#322o o laudanum? Whisky dalej nie pasuje, ale czego wymagamy.

    Odpowiedz
  31. Anonimowy

    E&#347ko, &#380yj i tw&#243rz swoje fantastyczne komiksy. Miko&#322aj Romanow na drugim komiksie mnie &#243mar&#322.die_Kreatur

    Odpowiedz
  32. Nadwrażliwa.

    Q, ju&#380 nie jeste&#347 tylko Prezydentem Internetu, ale tak&#380e morderc&#261. Zastan&#243w si&#281 co robisz!Poza tym, ten koniec by&#322 taki niespodziewany, o&#322ojojojo. Innymi s&#322owy, chyl&#281 pok&#322ony.

    Odpowiedz
  33. Ślimak

    W moim pustym &#380yciu przynajmniej bakteriofag mnie kocha ;__;

    Odpowiedz
  34. Merrik

    Wyrazy mi&#322o&#347ci prze&#347l&#281, jak przestane si&#281 dusi&#263. Chwilowo mo&#380e&#380 by&#263 pos&#261dzony o morderstwo.

    Odpowiedz
  35. Anonimowy

    Za co a&#380 3?

    Odpowiedz
  36. Andzia

    Od og&#322upiaj&#261cego wp&#322ywu tFor&#243w a&#321torkasi a&#380 mi si&#281 zachciewa czyta&#263 literatur&#281 na zaj&#281cia, a to naprawd&#281 wiele wyja&#347nia.

    Odpowiedz
  37. Shun Camui

    Niestety, nie przejdzie przez moderacj&#281. 🙁

    Odpowiedz
  38. Megapodius

    Za ile&#347 lat ona powie &#380e tak wszystkich trollowa&#322a prze te lata i sprawdza&#322a czy jej wszystko wydadz&#261.

    Odpowiedz
  39. Anonimowy

    W moim e-booku jest mowa o “oczach zamglonych relanium”, ale nie wykluczam, &#380e to jest b&#322&#261d w druku.O co chodzi&#322o a&#322torKasi trudno powiedzie&#263 – o Relanium s&#322ysza&#322 ka&#380dy, wi&#281c podejrzewam, &#380e jak zwykle rzuci&#322a pierwsz&#261-lepsz&#261 nazw&#261 nie zwracaj&#261c uwag&#281, czy ma to sens. Laudanum to opioidy, wi&#281c dzia&#322anie ma zupe&#322nie inne ni&#380 benzodiazepiny.Galnea

    Odpowiedz
  40. Anonimowy

    “Nie mo&#380e zarucha&#263, poniewa&#380 z&#322a ciotka chce s&#261 sprzeda&#263 Romanowowi,”Mia&#322o by&#263 “j&#261”, czy&#380 nie?Dobra, lec&#281 czyta&#263 dalej.

    Odpowiedz
  41. Anonimowy

    Kocham twoje recenzje.

    Odpowiedz
  42. Anonimowy

    Przeczyta&#322am t&#281 marn&#261 ksi&#261&#380czyn&#281 i jedyne, co mi przysz&#322o do g&#322owy, to pe&#322ne niesmaku: “brakuje tylko kozy”. Ka&#380dy z ka&#380dym bez &#322adu, sk&#322adu, sensu i polotu.

    Odpowiedz
  43. Anonimowy

    Kocham Ci&#281 !!!!! 😛

    Odpowiedz
  44. Cerisier

    Witam serdecznie drog&#261 liter&#281 z ogonkiem. Czy droga litera mog&#322aby mnie zaprosi&#263, abym mog&#322a skorzysta&#263 z b&#322ogos&#322awie&#324stwa dawanego przez jej/jego innego bloga o tym jak pisa&#263 si&#281 nie powinno? Z g&#243ry dzi&#281kuj&#281.

    Odpowiedz
  45. Sunawani

    Recenzja pi&#281kna, musia&#322am przerwa&#263 par&#281 razy, &#380eby doj&#347&#263 do siebie. Nie rusz&#281 ju&#380 chyba &#380adnej ksi&#261&#380ki Michalak, po Ksie&#324ciu musia&#322am sobie zrobi&#263 kuracj&#281 To&#322stojem, a nawet nie lubi&#281 To&#322stoja. Swoj&#261 drog&#261, ciekawa jestem, co a&#322torKasia s&#261dzi na temat tego zalewu krytycznych recenzji na LubimyCzyta&#263.Bakteriofag jest cudny, ma s&#322odkie &#347lepia (mam nadziej&#281, &#380e to &#347lepia).

    Odpowiedz
  46. Sektencja

    Recenzja fajna, ale nowy blog wida&#263 nie dla wszystkich. :<

    Odpowiedz
  47. Maru

    Jak w robocie kto&#347 b&#281dzie mnie pyta&#322 o ksionszki Michalak, to zabij&#281 go &#347miechem. Jak mo&#380na z w&#322asnej, nieprzymuszonej woli czyta&#263 takie gnioty i jeszcze czerpa&#263 z tego jak&#261kolwiek przyjemno&#347&#263? I dlaczego wydaje si&#281 taki szit? Nieraz blogaski s&#261 DU&#379O lepiej napisane. Poczyta&#322am sobie troch&#281 o tej Michalak. Ju&#380 dawno tak narcystycznej i zakochanej w sobie baby nie widzia&#322am(czyta&#322am?). Pozuje na wielk&#261 pisark&#281, a nawet nie umie researchu zrobi&#263 dla swoich ksionszek. Realia? Logika? Sens? Na co to komu, jak mamy seks, pinknych bohater&#243w, seks, dram&#281 i wiecej seksu? Nic, tylko tym w piecu pali&#263.A dyplom z weterynarii to pewnie na bazarze kupi&#322a. Co by presti&#380 by&#322 wi&#281kszy.

    Odpowiedz
  48. Anonimowy

    Darz&#281 ci&#281 szczerym, czystym podziwem, &#380e masz ch&#281&#263 brn&#261&#263 w ten ch&#322am. Napali&#322am si&#281 na “Nadziej&#281” bo opis mnie urzek&#322.Trzy podej&#347cia … &#380adne nie udane, a po umy&#347le pl&#261cze si&#281 my&#347l “Ciekawe czy przyjmuj&#261 zwroty”

    Odpowiedz
  49. Eśka

    Musiałam się dusić kołdrą, żeby nie obudzić śpiącej rodziny smiechem. Mogłam zginąć.

    Odpowiedz
  50. Anonimowy

    Eśko, żyj i twórz swoje fantastyczne komiksy. Mikołaj Romanow na drugim komiksie mnie ómarł.die_Kreatur

    Odpowiedz
  51. MajorMistakes

    O karwia. Brzoskwinka i fragment z Anką Lizbijką… Oh. Bardzo mię się podoba wnikliwa analiza książek p. Michalak, podział jest genialny w swojej prostocie.

    Odpowiedz
  52. Anonimowy

    Ocena jest zaskakująco wysoka. Xiążę jest naprawdę równie dobry/ zły jak Miszcz? Nie gorszy?Maksymilian jest śliczny, może uratuje Raula od pomieszania zmysłów, w jakie by go te lektury pjenkne niechybnie wpędziły.Ałtorkasi zaś życzę, żeby jej ksionrzka o powstaniu była lansowana przez media w rocznicę wybuchu, a Xiążę wydany w Rosji. die_Kreatur

    Odpowiedz
  53. Anonimowy

    bakteriofag jest kochany, ciekawią go te książki widzę to po nim.

    Odpowiedz
  54. MajorMistakes

    A nie chodziło o laudanum? Whisky dalej nie pasuje, ale czego wymagamy.

    Odpowiedz
  55. Anonimowy

    A mogę wrzucić ciekawostkę? Mogę?Michalak pisze: “Do środka, oczywiście bez pukania, wpadła niska, pulchna kobieta o nalanej twarzy, czerwonej od zbyt dużej ilości wieczornej whisky, i oczach zamglonych relanium, którego z whisky raczej się łączyć nie powinno.”Wszystko fajnie, ale diazepam, lek z grupy benzodiazepin (znany powszechnie pod nazwą handlową Relanium) został zsyntetyzowany przez Leo Henryka Sternbacha wraz z kilkoma innymi preparatami z tej grupy w latach &#3950 XX w., a wprowadzony do użytku jako Valium w roku 1963. Ciotka ani chybi musiała dysponować wehikułem czasu.Galnea

    Odpowiedz
  56. Nadwrażliwa.

    Q, już nie jesteś tylko Prezydentem Internetu, ale także mordercą. Zastanów się co robisz!Poza tym, ten koniec był taki niespodziewany, ołojojojo. Innymi słowy, chylę pokłony.

    Odpowiedz
  57. Ślimak

    W moim pustym życiu przynajmniej bakteriofag mnie kocha ;__;

    Odpowiedz
  58. Anonimowy

    Za co aż 3?

    Odpowiedz
  59. Merrik

    Wyrazy miłości prześlę, jak przestane się dusić. Chwilowo możeż być posądzony o morderstwo.

    Odpowiedz
  60. Andzia

    Od ogłupiającego wpływu tForów aŁtorkasi aż mi się zachciewa czytać literaturę na zajęcia, a to naprawdę wiele wyjaśnia.

    Odpowiedz
  61. Shun Camui

    Niestety, nie przejdzie przez moderację. 🙁

    Odpowiedz
  62. Megapodius

    Za ileś lat ona powie że tak wszystkich trollowała prze te lata i sprawdzała czy jej wszystko wydadzą.

    Odpowiedz
  63. Anonimowy

    W moim e-booku jest mowa o “oczach zamglonych relanium”, ale nie wykluczam, że to jest błąd w druku.O co chodziło ałtorKasi trudno powiedzieć – o Relanium słyszał każdy, więc podejrzewam, że jak zwykle rzuciła pierwszą-lepszą nazwą nie zwracając uwagę, czy ma to sens. Laudanum to opioidy, więc działanie ma zupełnie inne niż benzodiazepiny.Galnea

    Odpowiedz
  64. Anonimowy

    “Nie może zaruchać, ponieważ zła ciotka chce są sprzedać Romanowowi,”Miało być “ją”, czyż nie?Dobra, lecę czytać dalej.

    Odpowiedz
  65. Anonimowy

    Przeczytałam tę marną książczynę i jedyne, co mi przyszło do głowy, to pełne niesmaku: “brakuje tylko kozy”. Każdy z każdym bez ładu, składu, sensu i polotu.

    Odpowiedz
  66. Anonimowy

    Kocham Cię !!!!! 😛

    Odpowiedz
  67. Sunawani

    Recenzja piękna, musiałam przerwać parę razy, żeby dojść do siebie. Nie ruszę już chyba żadnej książki Michalak, po Ksieńciu musiałam sobie zrobić kurację Tołstojem, a nawet nie lubię Tołstoja. Swoją drogą, ciekawa jestem, co ałtorKasia sądzi na temat tego zalewu krytycznych recenzji na LubimyCzytać.Bakteriofag jest cudny, ma słodkie ślepia (mam nadzieję, że to ślepia).

    Odpowiedz
  68. Cerisier

    Witam serdecznie drogą literę z ogonkiem. Czy droga litera mogłaby mnie zaprosić, abym mogła skorzystać z błogosławieństwa dawanego przez jej/jego innego bloga o tym jak pisać się nie powinno? Z góry dziękuję.

    Odpowiedz
  69. Maru

    Jak w robocie ktoś będzie mnie pytał o ksionszki Michalak, to zabiję go śmiechem. Jak można z własnej, nieprzymuszonej woli czytać takie gnioty i jeszcze czerpać z tego jakąkolwiek przyjemność? I dlaczego wydaje się taki szit? Nieraz blogaski są DUŻO lepiej napisane. Poczytałam sobie trochę o tej Michalak. Już dawno tak narcystycznej i zakochanej w sobie baby nie widziałam(czytałam?). Pozuje na wielką pisarkę, a nawet nie umie researchu zrobić dla swoich ksionszek. Realia? Logika? Sens? Na co to komu, jak mamy seks, pinknych bohaterów, seks, dramę i wiecej seksu? Nic, tylko tym w piecu palić.A dyplom z weterynarii to pewnie na bazarze kupiła. Co by prestiż był większy.

    Odpowiedz
  70. Anonimowy

    Kocham twoje recenzje.

    Odpowiedz
  71. Sektencja

    Recenzja fajna, ale nowy blog widać nie dla wszystkich. :<

    Odpowiedz
  72. Anonimowy

    Darzę cię szczerym, czystym podziwem, że masz chęć brnąć w ten chłam. Napaliłam się na “Nadzieję” bo opis mnie urzekł.Trzy podejścia … żadne nie udane, a po umyśle plącze się myśl “Ciekawe czy przyjmują zwroty”

    Odpowiedz
  73. Marita Grajauskaitė

    Wpadła mi ta ksionszka w ręce, zaczęłam czytać i kuuurdeee… Zrobiło mi się głupio, że ktoś to wydaje, ktoś za to płaci i wgl. Jakieś bzdury. Nie czytam dalej. Aż musiałam poszukać w necie recenzji negatywnej, żeby sobie ulżyć.
    Są też recenzje pozytywne i w ogóle odkryłam, że autorka jest nazywana pisarką. To tylko pokazuje, jak źle jest z czytelnictwem w Polsce.

    Odpowiedz

Leave a Reply