Calling Bullshit: POZDROWIENIA Z WIĘZIENIA, czyli Margot, rozwiąż wszystkie moje problemy

utworzone przez | czerwiec 22, 2021 | Uncategorized | 2 Komentarze

Uznanie niebinarności jest dużo łatwiejsze niż walka ze stereotypami płciowymi, próba negocjacji ról, krytyczne poszerzanie kulturowych definicji męskości i kobiecości i mozolna nauka mężczyzn, że podłogi same się nie myją, a ubrania nie prasują.

Jest coś lekko przerażającego w sytuacji, gdy zaczynasz czytać jakiś tekst i już po pierwszym akapicie wiesz, po prostu wiesz, że komentowanie tego wszystkiego finalnie zajmie więcej miejsca niż treść oryginalna. Ot, autorka artykułu, Magdalena Grzyb, robi na samym wstępie takiego fikoła, że uwzględnienie wszystkich pętli myślowych, w jakie wpadła, zajmie trochę czasu.

Pierwszy zaprawdę dziwaczny błąd leży w założeniu, że uznanie niebinarności jest łatwiejsze niż przekonanie mężczyzn, żeby wreszcie umyli te cholerne kafelki. Wypowiedź można interpretować na co najmniej dwa sposoby:

  • Interpretacja pierwsza: jakieś systemowe (a więc na szczeblu państwowym) uznanie osób niebinarnych jest łatwiejsze niż walka ze stereotypami płciowymi itd. Co jest oczywistą bzdurą, bo chociaż systemowych rozwiązań działających na rzecz równości płci mamy mało, tak w kwestii osób niebinarnych mamy dokładnie zero, tj. prawnie takie osoby po prostu nie istnieją. Nie ma niebinarnych dowodów osobistych, w samym PESEL-u masz zakodowaną płeć, a proces korekty płci możesz przejść tylko z żeńskiej na męską lub odwrotnie, bez uwzględnienia żadnych innych opcji.
  • Interpretacja druga: chodzi o jakieś działania aktywistyczne, z których osoby niebinarne nagle zostają zwolnione, bo nie identyfikują się jako mężczyzna czy kobieta. Co ma niewiele sensu, bo w ten sposób nikt nie staje się przecież przedstawicielem grupy uprzywilejowanej, bycie osobą niebinarną to nie „awans”, po którym można zlać wszystkie problemy świata ciepłym moczem, bo akurat nas nie dotyczą.
  • Trzecia interpretacja opiera się na założeniu, że istnienie osób niebinarnych w jakiś sposób psuje Matrixa i od dziś nie możemy mówić, że mężczyźni nie sprzątają, bo nam się Excel wykrzaczy od nadmiaru danych. Ale powiedzmy sobie szczerze – to by było zbyt głupie.

Sekcja pierwsza – zaimki Margot a sprawa Polska

Środowiska LGBT lubią odpowiadać na krytykę ze strony ich „sojuszników”, czyli publicznych osób hetero deklarujących wsparcie, że nikt im nie będzie wybierał symboli i bohaterów. I to prawda, nikt z ich sojuszników i pseudosojuszników im ich nie wybrał. Ale sami też sobie ich nie wybrali. Wyboru tego dokonał za nich Zbigniew Ziobro.

I trzeba przyznać, że minister Ziobro starannie wybrał sobie ofiarę-męczennika w wojnie przeciwko osobom LGBT. Osobę, która swoją postawą wywołuje skrajne emocje. Margot nie jest ani „L”, ani „G”, ani „B”, ani „T”. Określa się jako osoba „queer” i „niebinarna”. Jest biologicznym mężczyzną, używa żeńskich form i zaimków, a jego „osobami partnerskimi”, z którymi ma intymne relacje, są biologiczne kobiety. W żadnym z wywiadów nie powiedziała, że czuje się kobietą ani że jest gejem. Bo nie jest.

Znaczy, mnie też trochę zdumiewa, że ktoś w rządzie ma tyle szarych komórek, aby opracować strategię, która jest, nie czarujmy się, oczywista. Władzuchna wybiera sobie na wrogów osoby, które według nich reprezentują to „dziwne, agresywne i nienormalne LGBT+”. We wspólnym hivemindzie PiS-u osoba niebinarna to pewnie o jedną poprzeczkę wyżej w niebyciu normalnym Polakiem hetero katolikiem niż gej, tyle że co ma dokładnie z tego wynikać?

To nie tak, że władzuchna da komuś wybrać przedstawicieli, którzy nie zaszokują ich potencjalnych wyborców, bo… no, dokładnie ich celem jest coś przeciwnego. Dlatego przed Margot próbowano namaścić na to stanowisko Rafalale, czyli osobę reagującą na dyskryminację i ataki jednoznacznie agresywnie i chamsko.

Mówienie o Margot w formie żeńskiej stało się wręcz barwą wojenną moralnej i politycznej strony sporu. Żeńską formą posługuje się Rzecznik Praw Obywatelskich oraz wszyscy prawnicy i politycy, którzy stanęli w obronie Margot, o dziennikarzach nie wspominając. Kto mówił o Margot w formie męskiej był jednoznacznie i natychmiast uznawany za wroga środowisk i walki osób LGBT, homofoba czy poplecznika PiS-u. Jeśli nie podoba ci się to, co zrobiono z Margot, musisz mówić o nim/niej jak o kobiecie – i nie ma miejsca na żadne niuanse i nawet jeśli wewnętrznie się z tym nie zgadzasz.

No niesamowite – jeśli chcesz być poplecznikiem osób LGBT+, to musisz zachować minimum przyzwoitości i zwracać się do nich wybranymi zaimkami.

Otóż pani Grzyb najwyraźniej wychodzi z przekonania, że ludzie nie zwracają się do innych wybranym imieniem czy wybranymi zaimkami dlatego, że stoi za tym poczucie pewnego rodzaju kultury, że robi się tak, ponieważ inne opcje mogą być dla danej osoby obraźliwe czy krzywdzące. Nie, Grzyb wychodzi z przekonania, że robisz to, gdy już przeprowadzisz zniuansowane badania na temat niebinarności, jej wpływu na to, czy mężczyźni sprzątają po sobie talerze i jej ewentualny wpływ na odchylenia orbity Saturna.

Tak zwykle działają ludzie – jak zapraszasz kogoś na pizzę, to analizujesz wpływ przemysłowej uprawy każdego z jej składników na życie ludzi i to, ile polska gospodarka starci z powodu rozwiniętych przez jadaczy pizzy chorób układu krążenia.

Tym samym cała demokratyczna i liberalna część opinii publicznej milcząco zaakceptowała założenie, że o czyjejś przynależności płciowej nie decydują żadne obiektywne kryteria, ale autoidentyfikacja, tj. jak się ktoś czuje w danym momencie jego życia.

Nadal czekam na przerażające skutki tego wszystkiego, tj. jak to się łączy z czymkolwiek negatywnym.

Margot, pomimo, że trafił(-a) na męski oddział, przeżył(a). Wyszedł(-szła) jako bohaterka, mimo że przebywał(-a) cały czas w osobnej celi i cieszył(-a) się uwagą i troską ze strony personelu i obrońców praw człowieka, o jakiej każdy inny aresztant nie może nawet marzyć. Ba, udało mu/jej się w końcu napisać pracę licencjacką, na co nie mógł znaleźć czasu od kilku lat.

A tak, bo Margot powinna cierpieć jak Chrystus w czasie ukrzyżowania, bo wtedy… nie wiem, byłaby lepszym przykładem dyskryminacji? No kolejna fantastyczna konkluzja – jak na kogoś patrzą miliony Polaków, to władza trochę mniej pałuje. Poza tym, jak miała dobrze w areszcie, to się nie liczy, że cała łapanka i areszt były tak bezprawne, że zostały potępione przez komisarz praw człowieka Rady Europy.

Sekcja druga – zaimki Margot a polskie więziennictwo

Co jednak zdumiewa najbardziej, to coś innego. Przez cały czas pobytu w areszcie Margot, ani już po jego/jej wyjściu, w mediach oraz mediach społecznościowych nie pojawił się ani jeden głos rozsądku po stronie liberalnej i lewicowej. Nikt nie zadał sobie prostego pytania. Jeśli należy się Margot, to czy również każdy inny mężczyzna, który powie, że „czuje się kobietą”, ma prawo domagać się osadzenia w żeńskiej celi? 

Nie, to oznacza, że dobrze byłoby wprowadzić jakieś uproszczone procedury korekty płci plus nową kategorię dla osób niebinarnych, żeby ewentualnie ktoś mógł sobie to załatwić przed ewentualnym popełnieniem przestępstwa. Ewentualnie losowym aresztowaniem.

Czy w takim razie każdy mężczyzna, nawet seryjny gwałciciel, czy domowy kat, jeśli powie, że czuje się kobietą, to też ma prawo domagać się osadzenia w celi z kobietami, często ofiarami właśnie takich panów?

Przede wszystkim, czemu do jasnej ciasnej Grzyb zakłada, że więzień, co do którego istnieją wyraźne przesłanki, że może kogoś zgwałcić lub pobić w celi, ma dzielić tę celę Z KIMKOLWIEK? Czy jeśli do tej pory zbrodniarz gwałcił tylko mężczyzn i jest osadzony w męskiej celi, to nagle spoko? Gdyby tylko istniał jakiś sposób izolowania takich ludzi od innych w więzieniu zamiast wchodzić w rozważania o płci skazanego…

A, tak, całe więzienie tak jakby służy między innymi jako miejsce izolacji i kontroli groźnych przestępców. Ale na pewno rozważania o płci Margot mają bardziej zniuansowany sens niż po prostu domaganie się, aby więzienia były przystosowane tak, aby więźniowie, niezależnie od identyfikacji, nie mieli szansy kogoś zgwałcić.

Jako że co do zasady kobiety są mniej agresywne od mężczyzn, również w warunkach izolacji więziennej, niewątpliwie dla każdego mężczyzny jest to rozwiązanie bardzo korzystne i większość z nich nie zawahałaby się spróbować. Przy odpowiedniej dozie „męskości”, której co do zasady panom osadzonym nie brakuje, będzie mógł sobie robić z tymi kobietami, co chce – mały harem, worki treningowe czy pełną obsługę funkcji życiowych. Dolce vita. A jak czułyby się z tym same kobiety? A kogo to interesuje…?

No interesuje to najwyraźniej osoby, które mają do powiedzenia coś o gwałtach więziennych i przemocy w więzieniu jedynie w przypadkach hipotetycznej sytuacji, gdzie byłby to gwałty i przemoc mężczyzn na kobietach. A nie, na przykład, w razie istniejącej cały czas przemocy więziennej i kultury „cwelenia”, którą ludzie rzeczywiście zajmujący się losem gwałconych więźniów próbują wyplenić od lat.

Być może konfuzja, wyniknęła z tego, że Margot został(-a) przez obrońców praw człowieka i opinię publiczną uznany(-a) za osobę transseksualną. Z pewnością, dla osoby transseksualnej, tak zwanej trans-kobiety, która jest w procesie „uzgadniania płci” – na przykład urodziła się jako mężczyzna, ma tak wpisane w dowodzie, ale przeszła już serię operacji i bierze leki hormonalne – trafienie do męskiej celi może być niebezpieczne. 

Pani Grzyb tak bardzo boi się o gwałty w celi i myśli, że niebezpiecznie jest dopiero, gdy przejdziesz operację, weźmiesz hormony i zmienią ci imię w dowodzie XD Przepraszam, ale jak to brać na poważnie?

Ale zgódźmy się też, dla trans-mężczyzny, czyli kobiety pragnącej zostać mężczyzną, osadzenie w żeńskiej celi już tak niebezpieczne nie będzie. I oczywiście trans-mężczyźni z przyczyn oczywistych do męskich cel trafiać nie chcą.

Hm, to prawie jakby problem polegał na tym, że z jakiegoś powodu w ośrodku służącym do resocjalizacji a nie napierdalania się i gwałcenia innych ludzie nie chcą przebywać, ponieważ boją się napierdalania i zgwałcenia.

Ale Margot nie jest przecież osobą transseksualną ani nie jest w trakcie korekty płci. Margot mówi o sobie, że jest osobą „niebinarną”, czyli inaczej: nie wpisuje się w binarny (czyli dychotomiczny) podział płci, na męską i kobiecą. Słowem, nie identyfikuje się ani jako mężczyzna ani jako kobieta. Jest tak wyjątkowy(-a) i niepowtarzalny(-a) jako istota ludzka, że wypisuje się z wszelkich funkcjonujących kategorii społecznych. Ale jeśli nie czuje się też kobietą, to domaganie się osadzenia go w żeńskiej celi też chyba jest wątpliwe.

Brawo, może tą pokrętną drogą dojdziemy do konkluzji, iż cel więziennych powinno być więcej i cały ten burdel powinien być zarządzany tak, aby minimalizować ryzyko przemocy wobec innych więźniów i maksymalnie przyczyniać się do ich resocjalizacji.

Tj. to, że powinny być specjalne cele dla osób niebinarnych w sumie też przyjmę, bo zawsze to więcej przestrzeni dla więźniów.

Sekcja trzecia – zaimki Margot a Margot

Jednak Margot, pomimo że określa się jako osoba niebinarna i każe zwracać się do siebie zaimkami żeńskimi, jest przecież społecznie-kulturowo typowym i klasycznym facetem. Więcej – jest samcem alfa.

Grzyb: powinniśmy przełamywać stereotypy płciowe oraz żeby mężczyźni więcej sprzątali

Także Grzyb: ściągnę z jakiegoś Redpilla czy innych pseudonaukowych teorii gadkę o samcach alfa, sigma, beta i omega, to na pewno pomoże

Po pierwsze, jego poczynania, w postaci zaatakowania homofobusa i wolontariusza fundacji Pro czy wywieszania tęczowych flag, pod względem brawury i stopnia agresji należą do repertuaru zachowań typowo męskich, a nie kobiecych. 

Przypominam – jak się zaczęło:

Uznanie niebinarności jest dużo łatwiejsze niż walka ze stereotypami płciowymi, próba negocjacji ról, krytyczne poszerzanie kulturowych definicji męskości i kobiecości

Jak się kończy:

Tylko mężczyzna może bić homobusa, bo to męskie zachowanie

 Zresztą, postrzeganie i ocena tego zachowania wśród lewicowych publicystów były wyjątkowo seksistowskie. Jeśli uczynił to Margot, to był to słuszny gniew, natomiast gdyby takiego zachowania dopuściła się na przykład Łania, nie ma wątpliwości, że te same osoby, które stoją murem za Margot, mówiłyby, że to agresywna wariatka i nie ma usprawiedliwienia dla przemocy.

A, tak, skoro Grzyb pisze, że nie ma wątpliwości, to wierzę na słowo, tak musi być.

Po drugie, gdy Margot został(a) zatrzymany(a), Łania jak masło weszła w rolę oddanej partnerki, która poświęca każdą chwilę życia na ratowanie „żony”. Stała się jego rzeczniczką i Penolopą niczym każda porządna i dobrze zsocjalizowana w polskiej tradycji kobieta.

Dla potrzeby ideologii gender trzeba było sprowadzić do bronienia Margot nie jej partnerkę, a, powiedzmy, Zdzicha lat 55, fana wędkarstwa, który przed aktem rzecznictwa dokonałby potwierdzenia swojej cis i heteroseksualności kolejno przedstawiając odpowiednie badania lekarskie oraz uprawiając heteroseksualny seks na stole.

Dopiero wtedy ideologia gender zacznie się liczyć.

To męska rzecz walczyć i siedzieć w więzieniach, a kobieca wiernie czekać. To również jest „gender”.

Jejku, niech następnego razu Grzyb zadzwoni do Ziobry, żeby jednak aresztowali Łanię, a nie Margot, bo jej się Excel nie zgadza XD

Sekcja czwarta – zaimki Margot a kurna, wszystko

Po trzecie, mam poważne wątpliwości, czy gdyby biologiczna kobieta, aktywistka LGBT, została aresztowana w podobnych okolicznościach, wywołałoby to podobne protesty, medialną burzę i akcje obrońców praw człowieka i demokracji oraz listy poparcia światowych autorytetów.

Gdyby tak istniały przykłady kobiet cis, które zostały zaaresztowane i wywołało to akcje protestów, medialne burze i akcje obrońców praw człowieka i demokracji…

To przecież nie tak, że podobną burzę wywołało oskarżenie np. Babci Kasi (nie mam informacji o tym, czy na pewno jest cis kobietą, ale żadne źródło nie stwierdza inaczej, a więc nie jest raczej znana jako osoba transpłciowa) i wcale absolutnie wszystkie media się o tym nie rozpisywały i nie było żadnych akcji, protestów czy coś.

Czy gdyby kobieta została wypuszczona z aresztu po 3 tygodniach za swój aktywizm, również dostałaby zaproszenie do każdej komercyjnej stacji telewizyjnej i radiowej i tytułu prasowego i każdy pytałby, czy jest liderką?

Nie wiem, jak z liderką, ale serio, wpiszcie sobie teraz „Babcia Kasia” w Google i policzcie, ile dokładnie komercyjnych portali wyliczycie i przy okazji nie zapomnicie zapytać „o chuj chodzi” z Super Expressem roztrząsającym jej sprawy rodzinne.

Wciskanie Margot w rolę przywódcy i symbolu ruchu LGBT, oburzanie się na jego niestosowne gesty już po wyjściu na wolność jako nieprzystojące jego przywództwu, nazywanie go tak, jak sobie tego życzy żeńskimi formami, medialne promowanie jest chyba najjaskrawszym przykładem, jak wszyscy odruchowo „dajemy mu” władzę. 

Przepraszam, jeszcze kilka akapitów wcześniej władzę dał Margot Zbigniew Ziobro. Tak więc – może najpierw petycja do Ziobry, żeby tak mniej mówił o Margot, a więcej np. o Grzyb, potem jakieś aresztowanko może, a potem będziemy się zastanawiać, czy i kto dokładnie chce w związku z tym faktem dawać Grzyb władzę, nazywać ją zaimkami i ogólnie popierać.

Brzmi jak super plan, czekam na realizację.

A on oczywiście z typowo męską dezynwolturą pokazuje, że mu wcale nie zależy. On liderką nie chce być, chce tylko, by wszyscy bezwarunkowo zaakceptowali to, jaki jest i że nienawidzi Polski.

Podsumowując:

  • Margot na symbol i bohaterkę naznaczył Ziobro;
  • ale to nie oznacza, że wobec tego mamy ją popierać, bo przecież możemy… chyba dać petycję do Ziobry o zmianę prezesa LGBT+ i zatwierdzić kogoś innego;
  • Margot zaatakowała homobusa, bo jest samcem alfa;
  • rzeczniczką Margot w więzieniu nie powinna być jej partnerka, tylko Zbigniew lat 50, bo tak działa ideologia gender;
  • nie istnieją żadne cis kobiety, którymi interesują się media w związku ze strajkami, a jak się jednak interesują, to się nie liczy;
  • pomimo tego, że na bohaterkę naznaczył Margot Ziobro, ta powinna się cieszyć, bo jak jej na pozycji nie zależy, to zachowuje się męsko;
  • Margot nienawidzi Polski i z jejpowodu będą gwałcić kobiety w więzieniach.

I nikt już nie zadaje sobie pytania, czy „tożsamość” Margot jest w ogóle koherentna z postulatem równości, prawami kobiet czy osób homoseksualnych.

Ja sobie zadałam to pytanie i mogę odpowiedzieć, tak, tożsamość Margot jest w ogóle koherentna z postulatem równości, prawami kobiet czy osób homoseksualnych. Kropka.

Po trzecie wreszcie, że istnieje w społeczeństwie jasno określony binarny, czyli dychotomiczny podział na dwie płcie, w znaczeniu gender, czyli jasno określone cechy i role męskie i żeńskie. W takiej optyce każda osoba, która choć odrobinę swoim zachowaniem czy tym, co myśli, wykracza poza te granice, już jest niebinarna. Tak więc dziewczynka, która zamiast bawić się kosmetykami mamy, woli grać z bratem w Minecrafta, jest już niebinarna. Kobieta, która naprawia w domu zmywarkę do naczyń, też jest niebinarna. Ba, kobieta, która zarabia więcej od męża, też jest już niebinarna. Mężczyzna, który prasuje sobie ubrania i myje podłogę mopem, również jest niebinarny.

Absolutnie nikt niczego takiego nie postuluje i Grzyb po prostu sobie to wymyśliła. Serio, nie mam innego komentarza, bo nikt nie uważa, że powinien się identyfikować jako osoba niebinarna dlatego, że myje podłogę, no ludzie.

W takiej optyce 99,9 procent populacji ludzi jest niebinarna. Czy należy się im się z tego tytułu specjalne traktowanie i miejsce w celi z kobietami?

Odpowiedź – należy Wam się miejsce w celi z Millerem. Wszystkim zeru osobom, które uznały, że są niebinarne, bo umyły naczynia.

I wreszcie, zadajmy sobie pytanie, jaki teoria queer i koncept nie binarności, i jaki konkretnie Margot używający żeńskich zaimków, mają potencjał zmiany społecznej i równouprawnienia? Jak kobiecie mieszkającej na przykład w Jeleśnii koło Żywca, samotnie wychowującej dzieci, pracującej i opiekującej się starszymi rodzicami, to może realnie poprawić byt?

A jak tożsamość Margot wpływa na globalne ocieplenie? Ja chcę to wiedzieć. Czy to prawda, że zaimki Margot nie pomogą powstrzymać efektu cieplarnianego? To bardzo ważny argument.

Naprawdę, jakby ktoś zajarzył – to dosłownie nie ma sensu, bo ani teoria queer, ani Margot, ani zaimki Margot w żaden sposób nie kreowane na rozwiązanie wszystkich problemów społecznych. Uznawanie osób niebinarnych ma przede wszystkim pomóc osobom niebinarnym, nie istnieje absolutnie ŻADNE jednostkowe rozwiązanie, które by pomogło absolutnie wszystkim.

Czy jak powie, że jest niebinarna, że już nie identyfikuje się z rolą kobiecą, to zacznie więcej zarabiać w pracy, jak mężczyzna? Czy rodzice przestaną od niej oczekiwać opieki nad nimi albo ona przestanie czuć się za nich odpowiedzialna? Czy brudy same w domu się posprzątają, były mąż przejmie opiekę nad dziećmi, a bóle jajnika same ustąpią i żaden mężczyzna nie nazwie już jej słowem na „k”? To przecież tak nie działa.

I absolutnie nikt nie twierdzi, że tak to właśnie ma działa. To tak jak pisanie felietonu na temat, że tramwaje nie mają sensu, bo jak ty sam chwycisz się przewodów elektrycznych i staniesz na szynach, to nie pojedziesz. Technicznie to jest prawda, ale nikt nigdy nie przekonywał, że taki pomysł ma szansę powodzenia.

Zaskakujące, że podczas gdy w świecie anglosaskim od kilku miesięcy toczy się afera związana z J.K. Rowling, która została oskarżona o transfobię, po tym, jak skrytykowała wymazywanie z debaty publicznej kobiecości i płci poprzez używanie określeń „osoby, które menstruują”

A tak z ciekawości – jak kobiecie mieszkającej na przykład w Jeleśnii koło Żywca, samotnie wychowującej dzieci, pracującej i opiekującej się starszymi rodzicami, to może realnie poprawić byt zamienienie „osoby, które menstruują” na „kobiety”?

Tymczasem koncept niebinarności zamiast dekonstruować pojęcie płci i pokazywać, że będąc kobietą, możemy robić lepiej lub gorzej to samo, co mężczyźni, i to nie ujmuje nic z naszej kobiecości (i vice versa)

Przypomnijmy – MaRgOt tO MeNsZcZnA Bo AtAkUjE BuSa, a TaK RoBiĄ TyLkO MeNsZcZyZnI.

w praktyce petryfikuje, usztywnia i legitymizuje „tradycyjne role płciowe”. Tworzy sztywne ramy ról płciowych, oczywiście stereotypowych.

W przeciwieństwie do pani Grzyb, która ewidentnie nie usztywnia, petryfikuje i legitymizuje tradycyjnych ról płciowych poprzez rozważania na temat tego, że kopnięcie w oponę Spierdobusa czyni Cię facetem.

Wyznawcy tego konceptu w istocie niczym się nie różnią od młodych prawniczek z Ordo Iuris (sterowanego oczywiście przez ultrakonserwatywnych panów), które w ramach kampanii o wypowiedzenie Konwencji Stambulskiej, mówiły, że chodzi im tylko o to, by kobiety były kobiece, a Konwencja to jakoby niszczy.

Okej, to może jednak Grzyb się spiknie z tymi od Ordo Iuris i razem ustalą wersję, co niszczy kobiecość? Bo na razie mamy:

  • Konwencję Stambulską;
  • zaimki Margot
  • kopanie busa;
  • mówienie „osoby, które menstruują”;
  • zaimki Margot;
  • zarabianie więcej od męża;
  • zaimki Margot;
  • Minecraft.

Bardzo chętnie przejrzę pełną listę 2137 rzeczy, które niszczą kobiecość, tylko proszę, nie w formie felietonu, bo więcej tego chyba nie zdzierżę.


Kochani, jeśli podoba Wam się to, co czytacie, wejdźcie na moje media społecznościowe, a poza tym w ciągu najbliższych dwóch miesięcy będzie aktywna zbiórka. O, taka:

Fikaton 2018, czyli siedem fanfików w cenie jednego

Fikaton 2018, czyli siedem fanfików w cenie jednego

Mam głupie wrażenie, że każda lista w stylu "Jak mieć popularnego i profesjonalnego blogaska" powinna zaczynać się od punktu zero, wyglądającego mniej więcej tak: 0. NIE WRZUCAJ NA NIEGO GAYFURRY FANFIKÓW ZE STARŁORSÓW, DO JASNEJ ANIELKI. Jednakże, powiedzmy sobie...

Kryzys, czyli jak nie podbiłam Galaktyki przed dwudziestkąpiątką

Kryzys, czyli jak nie podbiłam Galaktyki przed dwudziestkąpiątką

O straconych szansach i upływającym czasie W maju zeszłego roku skończyłam dwadzieścia pięć lat. Gdy to nastąpiło, nagle zaczęłam zauważać pewne rzeczy. Na przykład, że dzieciaki w liceum zaczynają do mnie mówić per “pani”. A przynajmniej mówiłyby, gdybym znała...

2 komentarze

  1. Patata

    cśśś, nie mówcie jej, że istnieją mocno gender non conforming cis osoby które jednocześnie wspierają osoby niebinarne, bo może to zaskutkować fikołkiem aż niebezpiecznym dla zdrowia

    Odpowiedz
  2. 10minmail

    Yes

    Odpowiedz

Leave a Reply